Odkrycia czekają!

Wyobraź sobie, że jesteś naukowcem. Astrofizykiem, archeologiem albo klimatologiem. Nie, nie musisz iść na studia. Masz internet?

Reklama

Z tym naukowcem to nie żart. Każdy może przysłużyć się nauce. Nawet osoby, które swoją edukację skończyły dawno temu. Gdzie jest trik? Nie ma.

UFO i klimat

Gdy w latach 70. XX wieku niektórzy astrofizycy zaczęli myśleć o poszukiwaniu cywilizacji pozaziemskich, uznano, że najłatwiej będzie je znaleźć, kierując w kosmos anteny radioteleskopów, że najlepiej namierzyć obcą cywilizację, śledząc sygnały radiowe. Tak trochę przez analogię. My sami, osiągając pewien poziom rozwoju, zaczęliśmy rozsiewać wokoło wiele różnego rodzaju fal. Uruchomiliśmy stacje radiowe, telewizyjne, później różnego rodzaju systemy komunikacyjne… jest tego sporo. Fale, które produkujemy na Ziemi, wylatują też w kosmos. I tak kosmici, gdyby mieli odpowiednio czułe urządzenia, mogliby słuchać np. transmitowanych przez radio przemówień Hitlera.

Radioteleskopy wycelowano w niebo i… pojawił się problem nadmiaru danych. Źródeł fal radiowych w kosmosie jest bardzo dużo. Jak z tego ciągłego szumu wydostać ewentualne ślady obcych cywilizacji? Napisano odpowiednie (analizujące sygnały z kosmosu) programy komputerowe, ale one, by działać, potrzebowały komputerów. Potężnych komputerów. Te natomiast były i są nadal drogie. I wtedy ktoś wpadł na genialny w swojej prostocie pomysł. Na świecie są miliony komputerów osobistych, prywatnych. Pisząc listy, oglądając filmy czy tworząc prezentacje, wykorzystujemy ułamek mocy ich procesorów. Stworzono więc program, który wykorzystywał tę moc do obliczeń astronomicznych. Aktywność właściciela komputera ograniczała się do zainstalowania i skonfigurowania programu.

Bardzo szybko – wykorzystując podobną zasadę – stworzono oprogramowanie do obliczeń klimatycznych. Właściciel komputera był zupełnie nieświadomy tego, że przysługuje się nauce. Trudno w ogóle powiedzieć, że uprawiał naukę. Wkrótce potem sytuacja się jednak zmieniła.

Człowiek niezbędnie potrzebny

Wspomniane oprogramowanie potrzebowało komputera, a nie człowieka. Program pobierał z centralnej bazy danych jakiś pakiet informacji i analizował go. Wyniki odsyłał z powrotem. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy ingerencja człowieka jest niezbędna albo przynajmniej wskazana. Jak w przypadku klasyfikacji galaktyk. W archiwach Amerykańskiej Agencji Kosmicznej NASA, a konkretnie Kosmicznego Teleskopu Hubble’a, są dziesiątki tysięcy, o ile nie setki tysięcy zdjęć galaktyk. Po to, by zrozumieć, jak dochodzi do ich powstawania, naukowcy obserwują te, które już istnieją. Najpierw trzeba je jednak sklasy

fikować ze względu np. na kształt (który ma związek z historią powstania galaktyki, wielkością czy wiekiem). Galaktyk jest bardzo dużo, astrofizyków niewielu. Do klasyfikacji nie trzeba jednak uczonego. Wystarczy ktoś, kto po krótkim szkoleniu internetowym będzie w stanie rozróżnić galaktykę spiralną od eliptycznej, a soczewkowatą od nieregularnej. Różnice pomiędzy różnymi galaktykami widać na pierwszy rzut oka. Człowiek z takim rozróżnianiem radzi sobie doskonale, komputer średnio. Ktoś, kto zawsze interesował się astronomią, ba, ktoś kto po prostu lubi oglądać piękne zdjęcia galaktyk, a przede wszystkim ktoś, kto chce się czegoś nauczyć, powinien jak najszybciej zostać (internetowym) astronomem. Odpowiedni serwis znajduje się pod adresem: www.galaxyzoo.org

Galaktyka, papirus, okręty

Społecznościowe Projekty Naukowe to wspólna nazwa projektów, które do uprawiania poważnej nauki angażują ludzi bez wykształcenia kierunkowego. Uczniów, studentów, emerytów… każdego. W ten sposób można pomóc w rozszyfrowywaniu klimatu albo egipskich papirusów. Można śledzić zderzenia galaktyk, poszukiwać planet pozasłonecznych albo śledzić plamy na powierzchni Słońca. Można pomóc wybierać miejsce lądowania sąd kosmicznych, pomagać archeologom w zrozumieniu życia starożytnych Greków czy przepisywać dzienniki pokładowe statków z czasów I wojny światowej. Ten ostatni projekt to oldweather.org. Grupa naukowców zeskanowała setki stron starych dzienników pokładowych. Bardzo trudno stworzyć program, który zapisane w log-bookach dane tłumaczyłby na język cyfrowy, rozumiany przez komputery. Napisano więc bardzo intuicyjny program, w którym każdy, nawet osoba nieznająca języków obcych, może to zrobić sama. Te dane wykorzystywane są następnie do rekonstrukcji pogody, jaka panowała na morzach i oceanach prawie 100 lat temu. To z kolei jest bardzo przydatne w zrozumieniu mechanizmów pogody czy klimatu dzisiaj.

 

Chcesz pomóc?

Od kilkunastu dni funkcjonuje polska wersja językowa portalu skupiającego większość Społecznościowych Projektów Naukowych. Pod adresem www.zooniverse.org można wcielić się w astronoma, klimatologa czy archeologa. Świetnie się bawić, sporo uczyć, a przy okazji bardzo pomagać naukowcom. Język zmienia się w lewym górnym rogu strony.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • RolaLukasz
    04.01.2012 11:44
    Projekty związane z zooniverse są bardzo ciekawe. Mimo, że proste mają znaczący wpływ na naukę. Samemu można odkryć nowy typ galaktyk, itp rzeczy. A do tego wspaniałe zdjęcia :) sam gdy tylko mam czas włączam kilka ulubionych projektów i klasyfikuję sobie przy kawie różne różności. Oby dalej ten projekt się rozwijał.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama