Zmysłowa historia

Szlak Zabytków Techniki nie przynosi książkowej wiedzy. To podróż, która pozwala chłonąć historię wszystkimi zmysłami.

Reklama

Słowo „zabytek” kojarzy nam się zwykle z zamkiem, pałacem, średniowiecznym kościołem. Rzadko uświadamiamy sobie, że zabytkami są dziś obiekty, które jeszcze sto lat temu stanowiły techniczne nowinki. Tymczasem zwiedzanie takich miejsc może być fascynującą wyprawą w przeszłość.

Twierdza Szombierki

Kiedy podjeżdżamy pod bytomską Elektrociepłownię Szombierki, mamy wrażenie, że widzimy jakąś potężną twierdzę z wysokimi basztami kominów. Czterostronny zegar marki Siemens und Halske, zamontowany na wieży w 1925 roku, był sprzężony z 54 innymi zegarami działającymi w zakładzie. Dziś czas na nim się zatrzymał, a sama budowla, wystająca zza socjalistycznych bloków, wydaje się tworem z innego, zamierzchłego świata. Zaprojektowali ją Emil i Georg Zillmanowie – ci sami architekci, którzy stworzyli unikatowe osiedla Giszowiec i Nikiszowiec w Katowicach. Moc 100 MW, jaką mogła osiągać elektrownia, plasowała ją wśród największych w przedwojennej Europie. Zarówno elektrociepłownia, jak i katowickie osiedla, znajdują się na Szlaku Zabytków Techniki. To jedyna tak rozbudowana trasa turystyki industrialnej w Polsce. Najlepiej przemierzać ją samochodem, po kawałku, wybierając kilka sąsiadujących ze sobą obiektów. Można też wybrać jeden z kluczy tematycznych, zaproponowanych na stronie www.zabytkitechniki.pl. W skład szlaku wchodzi 36 obiektów związanych z przemysłowym dziedzictwem województwa śląskiego: górnictwem, hutnictwem, energetyką, koleją, łącznością, produkcją wody i przemysłem spożywczym. Pomysłodawcy szlaku – tutejszy Urząd Marszałkowski i Śląska Organizacja Turystyczna – chcieli, by zwiedzający mogli chłonąć historię wszystkimi zmysłami. Dlatego na trasie umieścili obiekty, w których można usłyszeć stukot maszyn, poczuć zapach drewna czy spróbować upieczonego przez siebie pieczywa.

Smak chleba

W radzionkowskim Muzeum Chleba, Szkoły i Ciekawostek kulamy po stole po trzy kawałki ciasta, a potem zaplatamy je w warkocz: prawy do lewego, lewy do prawego. Za chwilę nasza plecionka wyląduje w piecu i po zwiedzeniu całego obiektu schrupiemy ją ze smakiem. Na osobliwą kolekcję składają się nie tylko maszyny i narzędzia piekarskie, ale także wyposażenie dawnych wnętrz mieszkalnych i usługowych. Jest tu pierwsze urządzenie, które nagrywało dźwięk (działa do dziś!), specjalna filiżanka dla wąsaczy i oryginalna szałamaja, na której właściciel muzeum czasami gra. Jest klasa szkolna sprzed ponad stu lat i spory zbiór starych komputerów. Tę oryginalną placówkę stworzył pasjonat Piotr Mankiewicz. – Zaraz po 1989 roku rozwoziłem mąkę dla piekarzy – opowiada twórca muzeum. – Właśnie wtedy zainteresowałem się starymi urządzeniami, których na tych terenach spotykałem sporo. Chciałem coś po sobie zostawić, dlatego zacząłem je zbierać. Pomyślałem, że będę szczęśliwy, gdy przyjedzie tu kiedyś autobus pełen dzieci. Nie sądziłem, że muzeum zwiedzi ponad 40 tys. osób! Początkowo placówka miała się mieścić w zabytkowej kamienicy zbudowanej przez piekarza w Bytomiu. Ale miejscy urzędnicy nie byli tym zainteresowani. Pan Piotr postanowił więc wziąć sprawę w swoje ręce. Wewnątrz dawnych hal magazynowych stworzył całkiem przytulne wnętrza, w których opowiada o swojej pasji i uczy szacunku do chleba. – Końcówkę wojny przeżyłem w piwnicach Grudziądza – mówi zwiedzającym. – Wiem, co to głód. Dlatego wziąłem z banku kredyt i stworzyłem to muzeum, żeby z wami o tym porozmawiać. Kiedy będziecie głodni, przypomnicie sobie każdy wyrzucony chleb – ostrzega.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama