Trening w głowie

Dzisiaj spałem krótko. Zerwał mnie budzik. I dlatego nie pamiętam, co mi się śniło. Przez to będę bardziej rozkojarzony i mniej skory do kompromisów.

Reklama

Przez setki lat uważano, że sny niosą zakodowaną informację o przyszłości, że są wiadomościami, jakie dostajemy od bogów. Na dworach królewskich, nie tylko starożytnych, tłumacz snów był ważną osobą. Jednym z pierwszych, którzy zaczęli prowadzić badania nad snami był Zygmund Freud. Spisywał swoje sny, a następnie próbował doszukiwać się w nich znaczeń. I je znajdował, choć jego skojarzenia wydają się mocno naciągane. Post factum całkowicie subiektywnie przypisywał znaczenie przedmiotom i gestom. Uważał też, że sny są odzwierciedleniem naszych ukrytych pragnień.

Można by się zastanawiać, jak naukowiec mógł stosować tak nienaukowe podejście do dziedziny swoich zainteresowań. Dopiero po jego śmierci wyszło na jaw, że Zygmund Freud był oszustem. Naciągał wyniki swoich prac naukowych, fałszował historie chorób swoich pacjentów, więcej, zdrowym wmawiał chorobę, a później ich „leczył” i pokazywał jako dowód na skuteczność swoich terapii. Aż dziw bierze, że jeszcze dzisiaj tak wiele osób powołuje się na badania tego oszusta.

Koty nie śnią…
Teorie Freuda, przynajmniej te na temat snów, obowiązywały w świecie naukowym do lat 70. XX wieku, przez prawie 100 lat! Do momentu, w którym młody psychiatra Allan Harvard przeprowadził dosyć makabryczny eksperyment. Polegał on na zniszczeniu dróg nerwowych w pniach mózgów kilku kotów. Gdy zwierzęta doszły do siebie, okazało się, że przestały śnić. Albo ściślej mówiąc, straciły fazę REM. O co chodzi? Śpiąc, przechodzimy przez kilka faz snu. Jest sen lekki, sen głęboki i REM. Zaczynamy od snu lekkiego. W czasie jego trwania oddychamy nieregularnie i sporadycznie pojawiają się skurcze mięśni. Sen głęboki zaczyna się od spadku tętna i temperatury ciała. W czasie snu głębokiego ni z tego, ni z owego zaczynamy wchodzić w fazę REM. Nasze gałki oczne (pod zamkniętymi powiekami) zaczynają szybko się poruszać (stąd nazwa fazy REM – Rapid Eye Movement, czyli szybki ruch gałek ocznych). Wzrasta aktywność tych ośrodków w mózgu, które są odpowiedzialne za uczucia i namiętności. I właśnie wtedy zaczynamy śnić. Nie na długo. Fazy REM nie trwają więcej niż kilkadziesiąt minut. Sen się urywa i wchodzimy w fazę snu głębokiego. W ciągu jednej nocy w fazę REM wchodzimy kilkakrotnie. Za każdym razem na chwilę. Czy śnimy o tym samym, czy pojawia się nowy wątek? Trudno powiedzieć. W sumie faza REM trwa około 20–25 proc. czasu snu. U małych dzieci może trwać nawet 50 proc. całego snu. U starszych nie więcej niż 15 proc.

A wracając do kotów i doświadczeń z lat 70., Allan Harvard operacyjnie pozbawił koty fazy REM. Wyciągnął z tego wniosek, że koty przestały śnić. Biorąc pod uwagę fakt, że pień mózgu nie jest ośrodkiem świadomości, naukowiec stwierdził, że sny ze świadomością czy podświadomością nie mają nic wspólnego. Są niczym innym jak „migotanie” neuronów, czymś w rodzaju zsypu na śmieci. Sposobem, w jaki mózg pozbywa się zbędnych informacji albo mylnych skojarzeń. To czyszczenie miało – zdaniem tych badaczy, których teoria Harvarda przekonała – zrobić wolne miejsce na wrażenia i bodźce kolejnego dnia. Tylko – ktoś zapytał – po co robić wolne, skoro w mózgu jest mnóstwo miejsca?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| CZŁOWIEK, SEN

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama