Żyć w komputerze

W Portugalii powstaje komputer wielkości miasta. A właściwie miasto, w którym każdy aspekt życia obywateli będzie monitorowany przez komputery. Czy tam będzie dało się żyć?

Reklama

Słowo klucz to optymalizacja. Nie tylko chodzi o zużycie energii i wody. Chodzi o wszystko. Przykład: czujniki zainstalowane w domu wyczują, że ulatnia się gaz. Odpowiednie służby ruszają do akcji. System szuka dla samochodów np. strażackich optymalnej (najszybszej) drogi dotarcia do zagrożonego budynku. Między innymi tak reguluje sygnalizację uliczną w mieście, że samochody jadące z pomocą mają na swojej drodze tylko zielone światła. Ale równolegle odpowiednie sygnały świetlne i dźwiękowe pomagają wydostać się w bezpieczne miejsce wszystkim mieszkańcom zagrożonego budynku. Jeżeli czujniki zauważą, że któryś z lokatorów np. został w mieszkaniu, system komputerowy zadzwoni na jego telefon. Jeżeli i to nie pomoże, poinformuje odpowiednie służby odpowiedzialne za ewakuację. Na wszelki wypadek powiadomi pogotowie ratunkowe, że być może będzie potrzebna pomoc lekarza.

Złota klatka

To dopiero początek. Przykład drugi: dziecko wychodzi do szkoły, ale po lekcjach nie wraca do domu. Rodzic nie musi dzwonić na policję. Odpowiednie „zapytanie” kieruje do systemu. Najpierw komputer sprawdzi, czy osoba, która szuka dziecka, na pewno jest jego rodzicem. To proste, bo twarze wszystkich mieszkańców będą w bazie danych. Zresztą nie tylko twarze, ale także linie papilarne, skany tęczówki oka i inne dane biometryczne.

Później komputer sprawdzi, co dziecko robiło przez cały dzień. Wie, jak dziecko było ubrane, gdy wychodziło z domu, wie, w jakich zajęciach szkolnych uczestniczyło (każdy jego ruch na komputerze szkolnym jest rejestrowany), wie, co jadło (na stołówce dziecko posługuje się kartą chipową) i z jakich środków lokomocji korzystało. Po krótkiej analizie (przeszukaniu bazy danych i połączeniu kilku faktów) komputer informuje zaniepokojonego rodzica, że jego pociecha jest u koleżanki. W tym samym bloku, tylko dwa piętra niżej. Urywanie się z lekcji, symulowanie chorób, ściąganie czy ukrywanie przed rodzicami jakichkolwiek faktów staje się po prostu niemożliwe.

Wszechobecna opieka

Przykład trzeci: w bazie danych miasta widnieje informacja, że pan Jan jest cukrzykiem. Zażywa lekarstwa, przestrzega diety i dzięki temu może normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Któregoś dnia, po wyjątkowo trudnym dniu w pracy, Jan postanawia zaraz po powrocie do domu zdrzemnąć się chwilę na kanapie. Gdy tylko zamyka oczy… budzi go jakiś dorosły mężczyzna. – Kim pan jest, co pan tu robi! – krzyczy Jan. – Spokojnie, jestem lekarzem, system monitoringu chorych poinformował najbliższe pogotowie, że zasłabł pan na kanapie – mówi mężczyzna. – Zasłabł? Przecież tylko spałem. A tak w ogóle jak pan wszedł do mojego mieszkania? – dopytuje Jan. – Dzwoniliśmy do pana, ale pan nie odbierał telefonu. A drzwi otworzył mi system, bo uznał, że interwencja lekarza jest dla pana dobra. Proszę nie zapominać, że jest pan cukrzykiem – odpowiada medyk. Jan w tym momencie przypomniał sobie, że zgodził się na wykupienie specjalnego pakietu opieki. Nalegał na to jego agent ubezpieczeniowy.

Miasto PlanIT Valley, kilkadziesiąt kilometrów od Lizbony, buduje firma Living PlanIT. Ma być samowystarczalne i przyjazne dla środowiska. W tym dla ludzi. No bo czy jest na Ziemi miasto, w którym pomoc medyczna takim osobom jak Jan przychodzi natychmiast, automatycznie? Czy gdziekolwiek jest miasto, w którym nad dziećmi roztoczona jest tak… wszechobecna opieka? Czy gdziekolwiek, gdy w pośpiechu zapodział się gdzieś ulubiony sweter, system – rozpoznający słowa – grzecznie poinformuje, że czeka na odbiór w pralni za rogiem?

Inwigilacja? A gdzie tam. Na ekranie telefonu będzie można wyłączać czujniki mierzące ruch, temperaturę czy skład atmosfery wewnątrz mieszkania. A także wszystkoobserwujące kamery i umieszczone na każdym rogu mikrofony. To będzie można zrobić, no chyba że np. firma ubezpieczeniowa będzie naciskała.

Kto chce się przeprowadzić?

Projektanci miasta chcą, by jego centrum zaczęło funkcjonować już za 2–3 lata. Później miasto ma się rozbudowywać. Docelowo na ok. 1,7 tys. hektarów ma zamieszkać 225 tys. ludzi. I jeszcze jedna liczba: w mieście ma działać kilka milionów czujników. Średnio jeden na metr kwadratowy.

Miastem będzie zarządzał superkomputer, którego cyfrową duszą będzie system Urban OS, opracowany przez McLaren Electronic Systems (producenta sensorów dla bolidów Formuły 1). Firma Microsoft dostarczy oprogramowanie do urządzeń, które rozlokowane w różnych (a właściwie we wszystkich) częściach miasta będą się ze sobą porozumiewały. Firma Cisco już pracuje nad infrastrukturą sieciową, nad wszystkim ma czuwać Deutsche Telekom.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama