Pocisk bez prochu

A gdyby sobie wyobrazić nabój, który nie może wybuchnąć w magazynie czy w czasie transportu. Pocisk, który – gdy nie trafi w cel – nie grozi ludności cywilnej przypadkowym wybuchem. Taki, który leci dalej, dolatuje szybciej i trafia celniej.

Reklama

W katapulcie kamień przyspiesza nie z powodu wybuchu prochu. Lot strzały z łuku czy z kuszy nie ma nic wspólnego z eksplozją. Przyzwyczailiśmy się do tego, że to, co ma razić wroga na odległość, musi się wiązać z gwałtownym wzrostem ciśnienia, czyli z eksplozją. I rzeczywiście, dzisiejsza wojna opiera się na urządzeniach, które wybuchają po to, by się przemieszczać – począwszy od rakiet międzykontynentalnych, przez te średniego i krótkiego zasięgu, a na nabojach do pistoletu czy karabinu kończąc. Eksplodują po to, by nabrać odpowiedniego pędu. Można śmiało powiedzieć, że pocisk czy rakieta leci dzięki chemii. Dzięki reakcjom chemicznym, które, zachodząc bardzo gwałtownie, nadają przedmiotom energię. Energia chemiczna zamieniana jest w nich na energię kinetyczną, a więc związaną z ruchem. To może teraz przejdźmy z chemii do fizyki.

Pocisk na szynach

Inżynierowie pracujący dla wojska oczywiście nie zapomnieli, że eksplozje to tylko jeden ze sposobów na rozpędzanie pocisków. Od lat pracują nad czymś, co zostało nazwane „działem elektromagnetycznym” (ang. railgun, czyli działo na szynach). Pomysł co do zasady jest naprawdę prosty. Dwie szyny, a pomiędzy nimi pocisk. Warunkiem jest, by każdy z tych elementów był dobrym przewodnikiem. Gdy do szyn podłączy się prąd elektryczny, powstaje siła elektrodynamiczna, która z impetem wyrzuca pocisk. I to wszystko. Co do idei.

Zanim powiemy o pocisku elektromagnetycznym, zastanówmy się, co złego jest w nabojach wypełnionych ładunkiem miotającym (czyli tym, co gdy wybucha, wyrzuca pocisk z lufy)? Co złego jest w działach tradycyjnych? Transport i magazynowanie ładunków wybuchowych zawsze jest problemem. Przypadkowe eksplozje zdarzają się całkiem często. Składy amunicji są piętą achillesową każdej armii, a wybuch w magazynie amunicji na okręcie wojennym w zasadzie oznacza jego całkowite zniszczenie. Jest jeszcze coś. Niektóre środki chemiczne, które wchodzą w skład ładunków miotających czy tych, które wypełniają głowice bojowe, mają ograniczony okres przydatności do użycia. W efekcie arsenały trzeba co jakiś czas wymieniać. Nie można zapominać też o tym, że w niektórych wojnach ginie więcej ludzi po podpisaniu pokoju niż w czasie działań. Pozostawione na polu walki miny i niewybuchy uśmiercają przez lata. Z pociskami elektromagnetycznymi tego problemu nie będzie.


Szybciej, dalej, celniej

Pociskiem w railgun jest odpowiednio ukształtowana bryła metalu. Nie ma ładunku miotającego, nie ma głowicy bojowej. Pocisk wywołuje szkody, bo ma ogromną energię, a nie dlatego, że w pobliżu celu (albo w momencie trafienia) wybucha. Transport czy przechowywanie takich pocisków jest tak samo proste jak transport kluczy nasadowych. Same nie wybuchną, bo nie mają niczego, co wybucha. Są groźne, bo wylatując z działa elektromagnetycznego, mają gigantyczną energię.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama