Głos neutrin

Naukowcom z laboratorium Fermilab w USA udało się wykorzystać neutrina do przesłania informacji. Właśnie zrobiono pierwszy krok w kierunku między­galaktycznej komunikacji.

Reklama

W 1968 roku grupie naukowców pracujących w tajnym projekcie MAVO udało się zarejestrować bardzo dziwny sygnał pochodzący z gwiazdozbioru Małego Psa. Program był tajny, kierowany przez wojskowych z Pentagonu. Do dzisiaj nie jest znana nawet dokładna lokalizacja ośrodka naukowego, w którym sygnał analizowano. Wiadomo tylko, że MAVO był realizowany gdzieś na pustyni Nevada w USA. Szum, jaki rejestrowano, miał w sobie regularności, które sugerowały, że może pochodzić od innych cywilizacji. Jedną z osób zaangażowanych w projekt był znany matematyk Piotr E. Hogarth.

Rozszyfrowanie sygnału okazało się jednak niemożliwe. Część naukowców zaangażowanych w tajny projekt była przekonana, że to sygnał od inteligentnych istot, część widziała w nim raczej szum wywołany jakimś procesem naturalnym. W końcu źródeł neutrin we wszechświecie jest bez liku. Skąd o tym wszystkim wiadomo, skoro program był tajny? Powyższa historia to fabuła książki „Głos Pana”, której autorem był genialny pisarz science fiction Stanisław Lem.

Mgła wszystko zasłoni

Sygnałów od pozaziemskich cywilizacji w szumach pochodzących z wszechświata poszukują nie tylko bohaterowie fikcyjni. Dzisiaj działa przynajmniej kilka programów, których celem jest „złapanie” wiadomości od obcych cywilizacji. My sami wielokrotnie wysyłaliśmy w kosmos informacje o nas. Na pokładzie bliźniaczych sond Voyager, które opuszczają już Układ Słoneczny (zostały wystrzelone w 1977 roku) znajdują się złote płyty z wygrawerowanymi informacjami o naszej cywilizacji. Odległości we wszechświecie są jednak tak ogromne, że szansa, by statek kosmiczny czy sonda z Ziemi przeleciała do innego układu planetarnego w czasie życia jednego, a nawet dwóch pokoleń jest równa zeru. Voyager 1 porusza się z prędkością ponad 60 tys. km/h. Szybko? Jak na ziemskie warunki może tak, ale w kosmosie… Przebycie jednego roku świetlnego zajmie Voyagerowi aż 18 tys. lat! W pobliżu miejsc, gdzie mogą być planety, sonda znajdzie się dopiero po roku 40 000. Za 38 tysięcy lat! Ten sposób komunikacji – jak widać – jest mało skuteczny.

Jeżeli nie sondy, to co? Pierwszym sposobem, który się nasuwa, jest wysyłanie sygnałów, fal elektromagnetycznych (e-m). Są bardzo szybkie (nic nie może poruszać się szybciej niż fala e-m w próżni) i w porównaniu z sondami tanie. Jest tylko jeden problem. Fale w zależności od tego, jakiej są długości, mogą być pochłaniane przez atmosferę (a konkretnie znajdujące się w niej cząsteczki wody), przez obłoki planetarne czy mgławice. Innymi słowy, używanie fal radiowych trochę przypomina przesyłanie wiadomości alfabetem Morse’a za pomocą latarki. Gdy powietrze jest przejrzyste, wszystko działa doskonale nawet na bardzo duże odległości. Ale gdy pojawia się mgła…

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama