Nie tylko modyfikowana kukurydza

GMO i ich zastosowań jest wiele i trudno ogólnie odpowiedzieć na pytanie, czy są one dobre, czy złe - powiedział PAP Jan Brzeski, zajmujący się tematyką GMO w Centrum Nauki Kopernik.

"Pod nazwą GMO nie kryją się tylko rośliny, jak dopuszczone do uprawy w Unii Europejskiej kukurydza MON 810 i ziemniak Amflora, których zakazu upraw w Polsce domagają się ekolodzy. To dowolne organizmy, w których dokonano modyfikacji genetycznej, np. bakterie czy grzyby" - wyjaśnił naukowiec.

"Za tym, by stworzyć GMO, stoi technologia - inżynieria genetyczna, która ma mnóstwo najróżniejszych zastosowań. Na przykład produkujemy w bakteriach ludzką insulinę - sklonowaliśmy gen człowieka produkujący insulinę, włożyliśmy go do bakterii metodami inżynierii genetycznej i w taki sposób teraz możemy produkować lek" - tłumaczy Brzeski.

W jego ocenie, ponieważ GMO to bardzo szerokie pojęcie, trudno jednoznacznie stworzyć sobie jedną opinię - czy jest ono czymś dobrym, czy złym. "Trudno uznać insulinę produkowaną przez bakterie za coś złego, chyba że przyjmuje się taką postawę, iż skoro manipulujemy w genach, to jest to moralnie niedobre - z takimi argumentami można się spotkać" - dodał.

Jeśli jednak takie opinie odsuniemy i przyjmiemy bardziej przyziemne, to każdy przypadek GMO trzeba oceniać oddzielnie. "Tak też podchodzi do tego prawo - nie wydaje się zezwolenia na badania czy wprowadzenie do środowiska wszystkich GMO globalnie, tylko na konkretną odmianę" - podkreślił.

Brzeski wyjaśnił, że jedną z części inżynierii genetycznej jest tzw. zamknięte użycie - w laboratorium - dodawanie genów do różnych organizmów lub ich usuwanie podczas eksperymentów naukowych. Oprócz skrajnych opinii w zasadzie nie słyszy się o protestach wobec takich badań. "We współczesnej biologii to absolutnie podstawowe narzędzie badawcze. Trudno sobie bez niego wyobrazić postęp w nauce. Tylko poprzez +zepsucie+ jakiegoś genu można poznać jego funkcję, ale to +zepsucie+ to już modyfikacja genetyczna" - tłumaczy naukowiec.

Zgodę na eksperymenty i badania naukowe wydaje ministerstwo środowiska. "Wcześniej taki wniosek ocenia komisja. Trzeba w nim uzasadnić potrzebę badań i udowodnić, że zabezpieczy się tworzone organizmy przed ucieczką z laboratorium" - zaznaczył. "Nasze Centrum też stara się o takie zezwolenie na eksperymenty prowadzone m.in. przez zwiedzających" - dodał.

Drugą częścią inżynierii genetycznej jest zastosowanie wyników uzyskanych w laboratorium - w środowisku; wysianie roślin, wypuszczenie zmutowanych owadów czy drobnoustrojów, ale tylko niewielka część prowadzonych w zamknięciu badań ma taki cel.

Nie należy też mylić GMO i techniki inżynierii genetycznej z krzyżowaniem roślin "Było ono znane od dawna, ale nie jest tak precyzyjne" - powiedział Brzeski.

Zauważył, że tworzenie krzyżówek, selekcja uzyskanych roślin, tworzenie kolejnych - to czasochłonne zajęcie. "Metody inżynierii genetycznej pozwalają robić to na większą skalę i szybciej. Z góry planujemy pożądane cechy. Przy klasycznych metodach musimy czasami analizować dziesiątki tysięcy +mutantów+. Wybieramy tego, o którego nam chodzi, którego cecha nam odpowiada i którą dalej będziemy hodować" - wyjaśnił.

Przypomniał, że jest wiele zastosowań GMO. "Wiele leków białkowych produkowanych jest w roślinach - przeciwciała czy szczepionki. Opracowywana jest np. technologia wykorzystywania roślin GMO do detoksykacji poligonów - rośliny neutralizują grunt, a potem są usuwane. Genetycznie modyfikuje się glony, z których potem wytwarza się biopaliwa. We Francji pracuje się nad topolami modyfikowanymi genetycznie, które mają być stosowane do produkcji bioetanolu i już podwyższają dwukrotnie ilość uzyskiwanego biopaliwa" - mówił.

Inne zastosowania, to np. dopuszczone do stosowania w USA modyfikowane eukaliptusy - drzewa bardzo szybko rosnące, wykorzystywane do produkcji papieru, które są mrozoodporne. "Dzięki modyfikacji będzie można przesunąć uprawy eukaliptusów bardziej na północ. Pracuje się też nad choinkami, których igły nie będą opadały po wycięciu" - mówił.

Bada się też mutowane owady, by nie dopuścić do ich rozmnażania, np. stworzono transgeniczne komary, których potomstwo umiera. "Samce wypuszcza się w rejonach, gdzie jest denga - gorączka krwotoczna, którą komary przenoszą. Znacznie ograniczona zostaje przez to populacja owadów i możliwość rozprzestrzeniania się choroby" - wyjaśnił Brzeski.

W warszawskim Centrum Nauki Kopernik do czerwca prowadzony jest cykl imprez poświęconych biotechnologii pod nazwą "Projekt GENesis". W ramach projektu prowadzone są z udziałem naukowców m.in. warsztaty dla nauczycieli biologii, zajęcia dla zwiedzających CNK, debaty o lekach, genetyce, klonowaniu i biotechnologii.

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja