Liczą ludzi z kosmosu

Wykorzystanie satelitarnych zdjęć pomogło Lekrzom Bez Granic obliczyć mieszkańców jednego z miast. Technika ta przyspieszy akcje niesienia pomocy ludziom żyjącym w strefach dotkniętych przez głód, klęski żywiołowe albo wojnę - czytamy na stronie "New Scientist".

Reklama

Takie dane potrzebne są po to, by szybko i dokładne oszacować, ile osób potrzebuje pomocy. "Liczebność populacji jest wartością krytyczną podczas wielu działań. Trzeba planować skalę, rozmach i tryb interwencji, a bez danych na temat populacji nie da się tego zrobić" - tłumaczy Ruby Siddiqui z organizacji Lekarze Bez Granic i jedna z osób oceniających, ile tak naprawdę jest warta technika liczenia z satelity.

Obecnie organizacje, takie jak Lekarze Bez Granic, oceniając liczbę ludności polegają na metodzie ujednoznacznienia. Przedstawiciele organizacji odwiedzają wybrane typy domostw i sprawdzają, ilu jest w nich mieszkańców. W oparciu o takie dane szacują później liczebność całej populacji miasta lub obozu uchodźców. Taka metoda jest jednak powolna i wymaga udziału wielu ludzi, odwiedzin dziesiątków domostw, a potem wykonania precyzyjnych analiz. Przeprowadzenie takich obliczeń bywa też niebezpieczne, wręcz niemożliwe, w strefach konfliktu, choćby w Syrii.

Część tych przeszkód można pokonać - uważa Chris Grundy z London School of Hygiene and Tropical Medicine. Stanął on na czele projektu liczenia mieszkańców miasta Am Timan w Czadzie na podstawie zdjęć satelitarnych. Cała tamtejsza ludność ma dostać darmowe szczepionki przeciwko zapaleniu opon mózgowych. Lekarze Bez Granic musieli ustalić, ile zamówić dawek.

Jak dotąd nie obyło się bez odwiedzenia domostw w mieście. O ile jednak do liczenia metodą tradycyjną trzeba było odwiedzić 1160 gospodartw, o tyle do metody satelitarnej wystarczyło niespełna 350. Eksperci zbierali informacje w terenie, a jednocześnie komputer (lub - dla porównania - pracownik organizacji) na podstawie satelitarnych zdjęć, liczył różnego typu budynki w całym mieście. Mając takie dane, oszacowanie populacji miasta jest czystą formalnością.

Metoda tradycyjna pozwoliła ustalić, że badane miasto zamieszkuje 49 722 ludzi. Metoda satelitarna, w której do obliczeń zaprzęgnięto komputer, dała wynik 45 400. Kiedy mieszkańców miasta na podstawie danych z terenu i zdjęć z satelity liczył człowiek, uzyskano wynik 46 625.

Metodę omówiono w Londynie na corocznym spotkaniu badawczym Lekarzy Bez Granic. Mówiono tam, że wyniki uzyskane z metody satelitarnej są porównywalne z wynikami metody tradycyjnej, ale uzyskuje się je o połowę szybciej. Eksperci są przekonani, że metodę da się usprawnić jeszcze bardziej i z czasem wyeliminować potrzebę odwiedzania domostw.

Współpracownicy Grundy'ego testują obecnie nową metodę liczenia w 11 obozach uchodźców w różnych miejscach świata, m.in. w Haiti, na terenach dotkniętych przez trzęsienie Ziemi.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama