Co mówił Gagarin papieżowi?

9 czerwca 1832 r. papież Grzegorz XVI ogłosił encyklikę o posłuszeństwie władzy cywilnej "Cum primum". Skierowane do wszystkich arcybiskupów i biskupów Królestwa Polskiego pismo potępiało powstanie listopadowe jako bunt podjęty przeciwko legalnej władzy cara.

Reklama

"Akt 'Cum primum' był wymuszony na papiestwie, potępienie powstania było jednak całkowicie świadome i dobrowolne, wcześniej czy później w ówczesnych warunkach nieuniknione" - wyjaśniał ks. Mieczysław Żywczyński ("Watykan wobec powstania listopadowego").

Stosunek papiestwa do rozpoczętego w nocy z 29 na 30 listopada 1830 r. powstania w Królestwie Polskim był uzależniony od wpływów, jakie w Watykanie posiadali dwaj polscy zaborcy, Rosja i Austria. Stolica Apostolska zmagała się w tym czasie także z problemami wewnętrznymi, gdyż 30 listopada zmarł papież Pius VIII.

5 grudnia - za sprawą nuncjusza papieskiego w Wiedniu Hugona Spinoli - w Watykanie dowiedziano się o wybuchu w Polsce "strasznej rewolucji" (ona terribile rivoluzione). Spinola ze smutkiem donosił, że większość polskiego duchowieństwa poparła powstańców.

Na rzecz potępienia przez papiestwo powstańców listopadowych aktywnie działał urzędujący w Rzymie poseł rosyjski Grigorij Iwanowicz Gagarin. "Gagarin był na miejscu, miał dostęp do podsekretarza stanu i dyplomatów papieskich, działać mógł zatem swobodnie. Chodziło o to, aby papież nie oświadczył się na rzecz sprawy polskiej, owszem, by wypowiedział się przeciw niej, co ze względu na katolicki charakter mieszkańców Królestwa byłoby rządowi rosyjskiemu bardzo na rękę" - wyjaśniał ks. Żywczyński.

Na audiencjach u nowo obranego 2 lutego 1831 r. papieża Grzegorza XVI Gagarin mówił, że car był gotów wybaczyć Polakom niewierność, byleby złożyli broń. Przekonywał, że przywódcy powstania są zafascynowani jakobinizmem francuskim i jawnie antyklerykalni, co więcej, rebelię przeciw carowi "niezgodnie ze swym powołaniem" poparło polskie duchowieństwo. "Pragnę tylko upomnienia ogólnego i czysto ojcowskiego" - tłumaczył.

W Watykanie podejrzewano, że powstanie w Polsce było inspirowane rewolucją belgijską, która wybuchła 25 września 1830 r. Podobnych rebelii obawiano się także na Półwyspie Apenińskim.

Ponaglany przez Gagarina papież nie mógł się długo wahać, tym bardziej, że Watykan zawsze potępiał powstania przeciw prawowicie panującym władcom. Odmowa podważyłaby autorytet Grzegorza XVI w Rosji i Austrii. Na zbrojną pomoc tej ostatniej Watykan liczył w związku z obawą przed ruchami rewolucyjnymi we Włoszech.

Rozpowszechniona w Watykanie nieprawdziwa informacja o masowym udziale polskiego duchowieństwa w postaniu była tematem papieskiego breve "Impensa charitas", które wydano 15 lutego 1831 r. Grzegorz XVI wzywał w nim polskich biskupów do posłuszeństwa wobec legalnej władzy i przypominał, że duchowni nie powinni mieszać się do spraw świeckich, a "zawieruchy zbrojne obce są duchowi kościoła".

Już w lutym 1831 r. nuncjusz Spinola donosił, że polski bunt (rivolta Polacca) rychło upadnie. "Spinola bezkrytycznie posyłał do Watykanu tylko te wieści, które mu podsuwały urzędowe sfery wiedeńskie. Toteż jego doniesienia to litania porażek polskich" - tłumaczył ks. Żywczyński. W Stolicy Piotrowej z ulgą przyjęto wiadomość o zdobyciu przez Rosjan Warszawy 7 września 1831 r.

Po upadku powstania, 24 lutego 1832 r. car ogłosił statut organiczny dla Królestwa, który formalnie zastępował zawieszoną wcześniej konstytucję z 1815 r. Na mocy statutu Królestwo wcielono "na zawsze" do Cesarstwa Rosyjskiego, przy czym - aby zdobyć sobie zaufanie papieża - rosyjski władca obiecywał opiekę nad Kościołem rzymskokatolickim.

Mikołajowi I zależało na ponownym, bardziej stanowczym potępieniu niedawnej antyrosyjskiej rebelii przez Watykan. W ujęciu cara, powstanie listopadowe zagrażało staremu porządkowi na kontynencie europejskim, którego reprezentantem był także papież. Rosyjski dyplomata Karl Nesselrode przekonywał, że dobrobyt kraju zależy od postawy kleru, ten zaś - w przypadku Królestwa Polskiego - zachowywał się karygodnie.

Z kolei kanclerz Austrii Klemens von Mettetnich groził, że w przypadku dalszego poparcia polskiego duchowieństwa dla idei rewolucyjnych, car będzie zmuszony poprzeć w Polsce schizmę.

"Względy polityczne, tzn. wpływ austriacki i rosyjski w Watykanie odegrały tu pierwszorzędną rolę - to prawda, ale chcąc wytłumaczyć przyczynę tak szybkiej decyzji papieża, przypomnieć należy i to, że do potępienia powstania skłaniała Rzym i jego własna, a dawna już ideologia" - tłumaczył ks. Żywczyński.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Zobacz

  • Maluczki
    09.06.2012 12:24
    Ta sprawa jednoznacznie pokazuje, że Stolica Apostolska porzuciła Pana Boga i wybrała mamonę!!!
  • opinia
    09.06.2012 13:48
    Teraz w Watykanie jest równie źle: intrygi i to tak szatańskie, że strach ogarnia!
  • Alex
    09.06.2012 16:25
    Oczywiście zabrakło wtedy, moim zdaniem, sensownej i dobrej polskiej interwencji dyplomatycznej. Umiejętnej prezentacji faktów i polskich racji, również tych "teologicznych". Zauważmy, że w podobnym czasie niepodległość zdobyli Belgowie i udało im się porozumieć ze Stolicą Apostolską... Chodzi o to, co później dobrze potrafił zrobić książę Adam Czartoryski i jego środowisko... I dzięki temu już w czasie Powstania Styczniowego postawa Stolicy Apostolskiej była bardziej zniuansowana...
    Natomiast ten przypadek jest moim zdaniem jednak jednym z argumentów, że duch Soboru Watykańskiego II jest mi bliższy od stylu przedsoborowego. I to jest jeden z moich argumentów przeciw lefebrystom kochającym nawiązywanie do ówczesnych dokumentów... Ostatecznie to Słowacki pisał o Papieżu słowiańskim trochę w opozycji do tych XIX - wiecznych (skądinąd też godnych szacunku, ale chyba mniej rozumiejących znaki czasu),
  • SylwesterŚlesiński
    11.06.2012 00:02
    Trudno się nam Polakom z tym pogodzić, że "każda władza pochodzi od Boga".
    Mamy takich władców, na jakich zasługujemy. Także obce panowanie jest z Bożego przyzwolenia i jest zawsze karą za grzechy narodu.
    Wyzwolić się można tylko poprzez odwrócenie się od występków i powrót do pełnienia woli Bożej.
    Tak mówi Biblia, tak mówili nasi prorocy i święci.
    Nie zarzucajmy więc papieżowi Grzegorzowi XVI, że niesprawiedliwie potraktował naszych powstańców.
    To nasze ówczesne duchowieństwo nie zrozumiało słów Pisma Świętego i nasze współczesne duchowieństwo też nie potrafi otrząsnąć się z tego "zamroczenia", czego przykładem jest chociażby stosunek do walki powstańczej w czasie II Wojny Światowej i tuż po niej.
    Szczęść Boże!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama