Kotlet z probówki

Podobno były bez smaku. No ale z drugiej strony to żaby, a te, nawet w naturze, nie mają smaku. Czy mięso z laboratorium to przyszłość?

Reklama

Konsumpcja żabiego mięsa, wyprodukowanego sztucznie, była częścią wystawy „Surowe Formy”, jaka została pokazana w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Mięso w zasadzie nie było żabie, choć z drugiej strony… Może po kolei.

Od kilku lat technicznie możliwe jest hodowanie tkanek poza ludzkim organizmem. Dzięki temu potrzebującym (np. osobom poparzonym albo tym, które miały poważny wypadek) można wszczepić ich własną, choć hodowaną w laboratorium skórę czy chrząstkę. Inżynieria tkankowa radzi sobie z hodowlą wątroby, nerek, naczyń krwionośnych, a teraz także mięśni. Po to, by taka hodowla, a następnie przeszczep się udały, pobiera się od pacjenta wycinek tkanki, którą w laboratorium na odpowiedniej pożywce można hodować. Tyle medycyna. A gdyby w ten sam sposób hodować mięśnie nie do przeszczepu tylko do… zjedzenia?

Hamburger za milion

Osobą, która bada możliwość „produkcji” żywności (konkretnie mięsa) w laboratorium, jest Holender, prof. Mark Post. Mięso hoduje w probówkach, a właściwie w naczyniach, na polimerowej strukturze, w konsystencji podobnej do zwykłego materiału. Komórki namnażają się podobnie jak w organizmie żywym. Podobnie czy identycznie? No i to jest właśnie jedno z pytań. Czy „produkowane” poza organizmem żywym tkanki są rzeczywiście takie same jak te naturalne? – To praktycznie to samo – powiedział prof. Mark Post.
– Przecież składa się z tych samych składników – dodaje. No niezupełnie. Mięso jest czerwone, bo pomiędzy włóknami mięśniowymi znajdują się naczynka krwionośne, a w nich krew. W mięśniach hodowanych sztucznie nie ma krwi i dlatego są przezroczyste. Sama komórka mięśniowa – ta prawdziwa i ta z laboratorium – jest identyczna. Tylko że przecież kotlet to nie zbiór komórek mięśniowych, ale również m.in. krew, tłuszcz, witaminy, minerały….

Profesor Post wyjaśnił, że sztuczne mięso przygotowuje się z komórek macierzystych, które znajdują się w mięśniach. Gdy stworzy im się odpowiednie warunki, te namnażają się i po jakimś czasie (kilku tygodni) z jednej komórki powstaje cały ich „plik”. Gdy tych „plików” jest dużo, można myśleć o… usmażeniu hamburgera. W zasadzie można tego dokonać już dzisiaj, tylko byłby to najdroższy hamburger na świecie. Kosztowałby około miliona złotych. – Rzeczywiście barierą jest cena. Ale ona nie może nas powstrzymać przed próbami – powiedział prof. Post. – Niewątpliwie trzeba usprawnić technologię produkcji tak, by stała się bardziej wydajna – przekonywał. Tutaj z profesorem nie sposób polemizować. Zawsze za nowe technologie trzeba słono płacić. Z czasem, gdy technologia staje się coraz bardziej powszechna, jej cena zaczyna spadać. – Myślę, że pierwszego hamburgera z probówki uda nam się usmażyć jeszcze w tym roku – powiedział prof. Post. Za 10–15 lat mięso z laboratorium stanie się powszechne – dodał.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama