Kosmiczne
 sitko

Kosmos wydaje nam się ogromny i niemalże statyczny. Każdej nocy widzimy na niebie przecież to samo. Wniosek: nic się tam nie dzieje. To kompletne nieporozumienie.

Reklama

W zasadzie jedyny element na nocnym niebie, który namacalnie świadczy o tym, że wszechświat nie jest statyczny, to Księżyc. Jest obiektem na tyle dużym, że nie sposób go nie zauważyć. Zmienia nie tylko swoją pozycję na niebie, ale także kształt. Co równie ważne, te zmiany mają krótki okres. Innymi słowy – nie trzeba wpatrywać się w niebo miesiącami, by zauważyć jakąkolwiek różnicę. We wszechświecie wszystko jest w ruchu. Gwiazdy tworzą się, ewoluują i eksplodują. Po tych szczególnie dużych zostają czarne dziury, które zasysają materię jak odkurzacz śmieci. Co się z nią dalej dzieje? Dobre pytanie.


Liść spada czy wisi?


Zanim jednak gwiazda powstanie, musi być obłok materii. Czasami rzadszy niż największa próżnia, jaką potrafimy wytworzyć na Ziemi. W tej subtelnej mgiełce w sposób zupełnie nieprzewidywalny powstaje niewielkie zagęszczenie. Może dwie poruszające się grudki zderzyły się ze sobą, skleiły się? To wystarczy, by grawitacyjnie przyciągać sąsiedztwo. Czasami miliony lat trwa, zanim w ten właśnie sposób powstanie obiekt wystarczająco duży, by zabłysnąć jako gwiazda. Coraz częściej mówi się, że w takich układach oprócz gwiazdy często powstają także planety. Ich znajdowania dopiero zaczynamy się uczyć. Nasze życie w porównaniu z czasem formowania się gwiazd i planet jest jednak krótsze niż mrugnięcie okiem. Opisanych wyżej procesów nie sposób prześledzić za życia jednego pokolenia. Nie starcza i stu pokoleń, a nawet tysiąca. Skąd zatem wiemy, że wszechświat jest w ruchu? Że sporo się w nim dzieje? 


Fotograf z refleksem robi zdjęcie liścia, który spada z drzewa. Na fotografii liść jest zawieszony w przestrzeni, jest nieruchomy. Patrząc na takie zdjęcie bez kłopotu powiemy jednak nie tylko co stanie się za moment, ale także co działo się chwilę przed zrobieniem zdjęcia. To nikogo nie dziwi, choć przecież na fotografii takich informacji nie ma. Znamy przeszłość i przyszłość liścia, bo znamy prawa fizyki. Wiemy co się stanie, bo potrafimy tworzyć analogie. Oczywiście przy założeniu, że nasza informacja jest pełna. Że nie ma żadnych czynników dodatkowych, jak chociażby to, że przecież z boku mógł wiać silny wiatr i liść wcale nie będzie spadał w kierunku powierzchni ziemi. Patrząc na zdjęcie liścia w bezruchu, przybysz z innego świata mógłby powiedzieć, że Ziemia to planeta, na której wszystko jest statyczne. Ktoś, kto zna prawa fizyki, z tego samego obrazu wyciągnie jednak zupełnie inne wnioski. 


Kosmos pełen
dynamiki


Orbitalny teleskop Hubble’a
 dostarczył zdjęć rozpędzonej w polu grawitacyjnym jednej z gwiazd w Plejadach (konkretnie chodzi o Merope) smugi pyłu międzygwiezdowego. Zjawisko wygląda podobnie do błyśnięcia fleszem w ciemną ścianę – światło z gwiazdy oświetla powierzchnię „ciemnej chmury” zimnego pyłu. Plejady (znajdujące się w gwiazdozbiorze Byka), oddalone o ok. 400 tys. lat świetlnych, są tzw. otwartą gromadą gwiazd. Mają nie więcej niż 100 mln lat. Z Ziemi można je obserwować na zimowym niebie nawet gołym okiem. Przeważającą część gromady przesłania jednak pył międzygwiazdowy składający się z materii, z której w przeszłości formowały się gwiazdy. Chmura ta – nazwana IC 349 lub na cześć odkrywcy: Barnard’s Merope Nebula – wydaje się jednak zupełnie niezależna. Tak jak gdyby nie była częścią gromady (porusza się przez grupę gwiazd z prędkością 11 kilometrów na sekundę). Zdjęcie zrobione 19 sierpnia 1999 roku naukowcy z Uniwersytetu Hawajskiego zinterpretowali jako zderzenie. Silne pole grawitacyjne Merope wywiera na chmurę wielki wpływ. Przyciągając ją... równocześnie ją jednak odpycha. Mocno świecąca na chmurę pyłową gwiazda, emitując fale elektromagnetyczne, powoduje zwolnienie pędzących cząsteczek pyłu. Drobniejsze jego cząsteczki są spowalniane szybciej, a cięższe (mając większą energię kinetyczną) – wolniej. Całe zjawisko przypomina nieco przesiewanie piasku zmieszanego z kamieniami przez sitko. Podczas gdy w chmurze pyłu kawałki materii pomieszane są ze sobą (tak jak np. w piaskownicy piasek i małe kamyki), teraz większe i mniejsze są rozdzielane. Jak zatem będzie to kosmiczne przesiewanie wyglądało w przyszłości? Na razie nie wiadomo. Przewiduje się, że przez następne kilka tysięcy lat chmura pyłu – jeżeli będzie jeszcze istnieć jako całość – przejdzie koło gwiazdy i będzie się poruszała dalej. 
Patrząc na zdjęcie Plejad, na fotografię gwiazdy Merope, kto powie, że wszechświat jest statyczny, nudny i nic się w nim nie dzieje?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama