Jesteśmy z gwiazd

Astrofizyka. Latem chętniej patrzymy w nocne niebo. Co tam widzimy? A co dostrzega Nikodem Popławski, radomianin pracujący na uniwersytecie Indiana w USA, twórca koncepcji o tym, że żyjemy w czarnej dziurze?

Reklama

Czy wiecie, że jest w was gwiezdny pył? – pytam redakcyjne koleżanki. – To prawda – dodaje szybko pan Nikodem. – Bo z Wiel­kiego Wybuchu we wszechświe­cie istnieją tylko trzy pierwiastki: wodór, hel i lit. Wszystkie inne powstawały we wnętrzu gwiazd.

Wspomnienie supernowej
Kiedyś, w pobliżu Układu Słonecznego, a może zanim on po­wstał, istniała potężna gwiazda, która w biegu swego życia doszła do etapu, gdy wybuchła jako su­pernowa, wyrzucając w przestrzeń kosmiczną te pierwiastki, których normalnie brakuje w przestrzeni kosmicznej. Od żelaza, które dziś wchodzi w skład cząstek naszej krwi, po uran i wiele, wiele innych. Astrofizyk zgadza się ze mną, choć temu wywodowi przydałby tysią­ce szczegółowych dopowiedzeń i wyliczeń.

– Już jako chłopiec, który jesz­cze nie potrafił mówić, Nikodem wykazywał ogromne zaintereso­wanie otaczającym go światem. Fascynowały go barwy, kształty – opowiada ojciec, Janusz Popławski, znany w Radomiu artysta grafik. A potem, z roku na rok, chłopiec wręcz eksplodował, niczym super­nowa! Jego pierwszym światem sta­ła się chemia, którą zaczął zgłębiać, zanim jeszcze jego klasa zaczęła się uczyć tego przedmiotu. Stał się olimpijczykiem, i to niezwykłym. Był laureatem olimpiady z chemii dla szkół średnich, będąc uczniem szkoły podstawowej. Nic dziwnego, że już wtedy wyłuskał go Stanisław Banaszkiewicz, chemik z Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Radomiu i nauczyciel tego przedmiotu w LO im J. Kochanowskiego, nauczyciel legenda, wychowawca pokoleń olimpijczyków.

Gdy Nikodem zjawił się w I kla­sie jako kochanowszczak, znał już podstawy całek. Zapisał się na kółko chemiczne i tu przyszedł pewien niepokój. – Na kółku były zajęcia z elektrochemii i termoche­mii. W toku dociekań i uzasadnień wciąż wracała sprawa odniesień do praw fizyki. Skoro tak jest, to znaczy, że fizyka jest bardziej pierwotna niż chemia – mówi badacz. Chemii nie porzucił. Wciąż brał udział w olimpiadach z tego przedmiotu. Do tego doszły jeszcze techniczna i astronomiczna, ale fizyka zaczęła wychodzić na pierw­sze miejsce. I tu pojawia się drugi z licealnych profesorów, fizyk Marek Golka, kolejna legenda i wy­chowawca pokoleń olimpijczyków w Kochanowskim. To on kierował wybitnym uczniem.

– Miałem wtedy 17 lat. Dorwałem gdzieś pod­ręcznik do podstaw ogólnej teorii względności i zacząłem się tego uczyć. Na obozie dla młodych astro­nomów na Suchorze wypożyczyłem książkę o grawitacji oraz geometrii różniczkowej i uczyłem się. To było przed IV klasą. W maturalnej za­cząłem poznawać, co to jest tensor krzywizny i wtedy stwierdziłem, że to najpiękniejsza teoria w fizyce, jaką poznałem, i takie zdanie mam do tej pory – mówi astrofizyk.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama