Nowy wspaniały świat

W historii farmakologii było mnóstwo cudownych specyfików, które miały nie wywoływać skutków ubocznych. Dzisiaj niektóre z nich są uważane za substancje najbardziej pustoszące ludzki organizm.

Reklama

Jakiś czas temu w „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł pod znamiennym tytułem: „7dni bez... snu, czyli jak dogoniłam czas”. Autorka tekstu opisuje, jak z niedoborem czasu radzi sobie farmakologicznie. Testuje na sobie tabletki, które powodują, że może drastycznie ograniczyć ilość snu. Opisywany przez nią środek jest lekiem antydepresyjnym, ale okazało się, że można dzięki niemu nie spać „przez kilka dni z rzędu”. Nie wiadomo, jak środek działa, ale – jak zauważa autorka GW – „jakkolwiek by działał, ważne, że działa”. Zaznacza, że dotychczas nie wykryto skutków ubocznych łykania tabletek przeciwsennych. Po zażyciu 18. tabletki w ciągu 5 dni autorka pisze: „To był chyba najlepszy i najbardziej wydajny dzień od lat. Hm... kierownictwo powinno rozważyć suplementację (tu pojawia się nazwa leku) lub dodawanie go do dostępnej w biurze wody mineralnej”. Pod koniec artykułu zastanawia się, czy ta „magiczna tabletka” może wyzwolić od uciążliwego ograniczenia natury, jakim jest sen. Sen nie jest żadnym ograniczeniem natury! Sen jest genialnym wynalazkiem natury, która właśnie w czasie snu porządkuje i przygotowuje najbardziej skomplikowane urządzenie we wszechświecie, czyli mózg, do wydajnej pracy.

Odroczona egzekucja

Po co nie spać? Żeby się ulepszyć. Żeby się uniezależnić. Żeby nie musieć się dostosowywać do świata, tylko by świat dostosować do siebie. Ale czy w ostatecznym rachunku świat dostosowany przez człowieka do człowieka będzie jeszcze światem dla człowieka? Technologia pozwala dzisiaj na rzeczy, które jeszcze 50 lat temu, ba, nawet 15 lat temu, nikomu się nie śniły. Nie ma technologii, które są dla człowieka obojętne. Wiele zależy od tego, jak ich używamy. Podobnie jest z medycyną czy farmakologią. Jej rozwój pozwala radzić sobie z chorobami, które niedawno były śmiertelne, skazywały ludzi na cierpienie albo izolację.

Chemiczna ingerencja w chwiejną równowagę organizmów żywych może być jednak bardzo niebezpieczna. Szczególnie niebezpieczna, gdy mowa o stymulowaniu mózgu. Nawet najbardziej niewinne substancje mogą mieć wtedy tragiczny wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne zażywającej je osoby. Często zdarza się, że zdajemy sobie z tego sprawę po wielu, wielu latach. Klasycznym przykładem na potwierdzenie tych słów jest historia talidomidu – leku uspakajającego, który miał być tak bezpieczny, że na początku lat 50. XX w. zalecano jego stosowanie kobietom w ciąży. Dopiero po wielu latach okazało się, że te kobiety rodziły w pełni sprawne intelektualnie dzieci bez rąk i nóg. Do dzisiaj żyje kilka tysięcy takich osób. Nawet gdy sprawa wyszła na jaw, firma farmaceutyczna, która była właścicielem licencji na produkcję talidomidu, nie chciała leku wycofać z rynku. Dopiero masowe procesy zmusiły ją do tego.

Poglądy się zmieniają

Gdy zbliża się sesja egzaminacyjna na uczelniach pod koniec stycznia i w czerwcu, gdy zbliżają się matury, pojawiają się reklamy, teksty sponsorowane czy zwykłe artykuły prasowe zachwalające środki, które wzmagają koncentrację, pobudzają działanie mózgu czy ograniczają „zapotrzebowanie na sen”. Tak jak gdyby sen był czymś szkodliwym.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama