Odkrycie do kosza?

GMO to nie tylko żywność. Wynalazek wrocławskiego naukowca jest owocem wieloletniej pracy nad modyfikacją genetyczną roślin. Lniane opatrunki przyśpieszają gojenie się ran. Niestety, na razie nie pojawią się na rynku.

Reklama

Pod koniec stycznia weszła w życie ustawa regulująca badania i hodowlę oraz zabraniająca uprawy organizmów modyfikowanych genetycznie. Prof. Jan Szopa-Skórkowski z Zakładu Biochemii Genetycznej Uniwersytetu Wrocławskiego uważa, że niestety, w sposób niewystarczający wspiera badania na tym gruncie.

– Niby pozwala na doświadczenia laboratoryjne, ale z drugiej strony wyniki badań nie mogą być wprowadzone w życie – mówi. To powoduje, że liczne osiągnięcia naukowe chronione patentami lądują w szufladzie lub są realizowane poza granicami Polski.

Fakty i mity
Dyskusja o GMO jest ciągle bardzo żywa i budzi wiele emocji. Niestety, wiedza na ten temat w społeczeństwie nie jest wystarczająca. Prof. Ewa Sawicka-Sienkiewicz z Zakładu Genetyki i Biotechnologii Roślin, Katedry Genetyki, Hodowli Roślin i Nasiennictwa Uniwersytetu Przyrodniczego tłumaczy, że złe nastawienie jest wynikiem negatywnego przekazu medialnego i nieszczęśliwego nazewnictwa.

– Nikomu słowo „modyfikacja” nie kojarzy się pozytywnie, a gdyby zastąpić je „postępem” lub „ulepszeniem” w uzyskiwaniu nowych odmian, odbiór byłby zdecydowanie lepszy – mówi. Podobne zdanie ma prof. J. Szopa-Skórkowski. Przypomina, że istnieją bardzo szczegółowe dokumenty Unii Europejskiej udowadniające, że GMO jest całkowicie bezpieczne dla ludzi.

Na czym polega genetyczne ulepszanie? Wprowadzenie obcego genu do rośliny powoduje powstanie nowej właściwości organizmu bez zmian pozostałych cech. Oznacza to w praktyce np. uodpornienie danego gatunku na grzyby, wirusy i szkodniki. Prof. E. Sawicka-Sienkiewicz zaznacza, że manipulacja przy materiale dziedzicznym nie jest niczym niezwykłym. Naukowcy bowiem ciągle poszukują nowych genów i próbują ulepszyć poszczególne gatunki.

– Tak się dzieje od starożytności. Nie byłoby niektórych produktów, np. piwa i wina, gdyby nie zastosowanie biotechnologii (np. fermentacji). Nasi przodkowie nie mieli pojęcia o budowie genomu, a jednak potrafili tworzyć nowe formy znanych im gatunków – tłumaczy. Skąd zatem obawy przed GMO?

Pani profesor przyznaje, że nikt nie może zapewnić, że jakaś nowa metoda jest w pełni bezpieczna. Na weryfikację potrzeba czasu. – Na razie jesteśmy na początku drogi, po około 20 latach od uzyskania roślin transgenicznych i 15 latach ich uprawy na świecie – mówi. Odpiera jednocześnie argument zwolenników tzw. zdrowej żywności.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| GMO, NAUKA, POLSKA

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama