Już widać wiosnę!

Przybywa maluchów. Czy seria szczęśliwych i wyjątkowo rzadkich narodzin w stołecznym ogrodzie zoologicznym zapowiada koniec zimy?

Reklama

W warszawskim zoo pusto w alejkach i na wybiegach. Zimą życie większości zwierząt przenosi się do zamkniętych, ogrzewanych pomieszczeń. Ale to nie znaczy, że toczy się sennie i nieciekawie. Wręcz przeciwnie. W ostatnich tygodniach pełne było emocji. Na świat przyszedł po raz pierwszy w Polsce nosorożec indyjski – zwierzę niezwykle rzadkie w warunkach naturalnych, ale również w ogrodach zoologicznych. Szczęśliwymi rodzicami po raz kolejny została też para równie rzadkich mrówkojadów.

Kolosy o wrażliwych stopach
Nosorożec indyjski, tak jak jego afrykański kuzyn, jest na świecie pod ścisłą ochroną. Przez swój cenny róg jego populacja na początku XX wieku spadła poniżej 100 sztuk. Teraz dzięki wyjątkowej ochronie i planowanemu rozmnażaniu, na świecie żyje około 3 tys. osobników. Kłusownicy nie ustają w staraniach i zdarzało się, że włamywali się nawet do ogrodów zoologicznych. Dlatego para warszawskich nosorożców, jedyna w Polsce, też jest pod ścisłą obserwacją.

Hodowanie nosorożców w niewoli jest trudne. Na całym świecie w ogrodach zoologicznych żyje ich tylko 150. Żeby dobrze się czuły, potrzebują dostatecznie dużego wybiegu, trochę błota i wody do taplania. Ponieważ mają bardzo wrażliwe stopy, szkodzi im chodzenie po betonie. Od twardego podłoża robią się im bolesne odciski, zwierzęta cierpią, zdarza się, że w ogóle przestają chodzić. Dlatego w stołecznym zoo podłogi wybiegu dla nosorożców wyłożone są gumą. Trzeba ją co roku wymieniać, bo użytkowana przez dwójkę 2,5-tonowych lokatorów, długo nie wytrzymuje.

6-letnia Shikari pochodzi z zoo w Stuttgarcie, a dwa lata starszy mąż Kuba – z Berlina. Kilka razy już planowali mieć potomka, ale nic z tego nie wyszło. – Zaloty nosorożców wyglądają gorzej od przysłowiowych końskich – mówi inż. Andrzej Zieliński, kierownik Działu Hodowlanego. – Zwierzęta godzinami gonią się po wybiegu, podgryzają, kaleczą do krwi, porykują... I nie wiadomo, czy to jeszcze jest miłość, czy już walka na zabój. Zdarza się, że opiekunowie tego nerwowo nie wytrzymują i rozdzielają parę.

Dzidziuś z nadwagą
Shikari i Kubie udało się i po 16-miesięcznej ciąży, w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, urodził się 50-kilogramowy Byś. Matka, choć nowicjuszka, jest wyjątkowo opiekuńcza i delikatna. Stale trzyma małego przy sobie, nie spuszcza go z oczu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| NAUKA, ZWIERZĘTA

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama