Superbakterie atakują

Odporność bakterii na antybiotyki jest tak groźna jak terroryzm. Jak nie zaczniemy działać, za 20 lat każdy z nas będzie zagrożony śmiercią z powodu zwykłej infekcji.

Reklama

Powyższe, dosyć mocne stwierdzenie padło z ust prof. Sally Davies, naczelnej lekarki Wielkiej Brytanii i doradczyni brytyjskiego rządu. Kilkanaście dni temu prof. Davies przedstawiła raport na temat chorób zakaźnych.

Krótko żyją, szybko się mnożą

Tezy raportu mogą przyprawić o dreszcze. Zdaniem jego autorów, odporność na antybiotyki już wkrótce stanie się zagrożeniem globalnym. Prof. Davies użyła w kontekście superbakterii stwierdzenia „bomba z opóźnionym zapłonem” i powiedziała, że horyzont czasowy, w którym sytuacja stanie się naprawdę groźna, to około 20 lat. Bakterie były pierwszymi organizmami żywymi na Ziemi. Opanowały każde środowisko, każdą niszę. W skrócie – żyją wszędzie. Na biegunach, we wnętrzu wulkanów, w innych organizmach żywych, radzą sobie nawet we wnętrzu reaktorów atomowych. Ten sukces zawdzięczają bardzo szybkiemu i licznemu rozmnażaniu się. W każdym procesie kopiowania DNA dochodzić może do pomyłek. To proces losowy. Przeważająca ich część skutkuje wadami nowego organizmu albo jego unicestwieniem. Jest jednak bardzo niewielka część mutacji, które powodują, że nowy organizm jest lepiej przystosowany do środowiska niż inne. Im krótszy jest cykl życiowy jakiegoś organizmu, im więcej jest organizmów potomnych, tym większa jest szansa na dostosowanie się. Każde nowe pokolenie bakterii, a te pojawiają się co kilkanaście, kilkadziesiąt minut, może dostosować swoje geny do zmieniającego się środowiska. Jednym z czynników, które są dla bakterii bardzo groźne, są antybiotyki. Zabijają bakterie, ale z czasem bakterie znajdą na nie sposób. Wystarczy, że jedna bakteria na milion czy miliard, czysto losowo, uodporni się na jakiś rodzaj antybiotyku i lawina rusza. Rozmnażając się, zaczyna tworzyć odporną kolonię.

Za dużo i za często

Proces uodparniania się bakterii jest nieunikniony, problem w tym, że jest on wzmacniany przez nieroztropne stosowanie leków. Antybiotyki powinny być stosowane w ostateczności, bo są bronią obosieczną. Powinno się ich używać tylko wtedy, gdy inne lekarstwa nie pomagają. W praktyce antybiotyki często są zalecane nawet wtedy, gdy nie ma pewności, czy choroba jest wywoływana przez bakterie. Co więcej, antybiotyki stosuje się także u zwierząt hodowlanych. Niewielkie dawki powodują wzrost masy mięśniowej, ale przy okazji doskonale uodparniają bakterie występujące w środowisku. Te same, które później infekują ludzi. Coraz większa odporność – zdaniem badaczy – jest też spowodowana zbyt częstym stosowaniem silnych środków dezynfekcyjnych. Mechanizm jest taki sam jak w przypadku antybiotyków. Wystarczy, że w dużej kolonii bakterii po zastosowaniu silnego środka dezynfekującego przy życiu pozostanie jedna bakteria. W krótkim czasie odradza się odporna kolonia. Tymczasem dokładne dezynfekowanie wszystkiego, z czym styka się człowiek, wcale nie jest konieczne. Ludzki organizm radzi sobie z przeważającą większością bakterii. Niektóre z nich wykorzystuje dla własnej korzyści. Tak jest np. z bakteriami, które w bardzo dużych ilościach zasiedlają pory w skórze. Częsta dezynfekcja, zbyt swobodne stosowanie antybiotyków skutkuje zabiciem tych bakterii. W efekcie wolną drogę do rozwoju mają grzyby i bakterie dla człowieka szkodliwe.

Sprawa najwyższej wagi

Niebezpieczeństwo jest, zdaniem coraz większej liczby badaczy, realne. Bakterie odporne na antybiotyki zabijają. A my jesteśmy całkowicie bezbronni. MRSA (gronkowiec złocisty oporny na metycylinę) co roku tylko w USA zabija ok. 20 tys. osób. Więcej niż wirus HIV. Pojawiły się już odporne na znane leki szczepy gruźlicy. Co robić? Próbować proces uodparniania się bakterii odsunąć w czasie. Przede wszystkim wprowadzić bezwzględny zakaz prewencyjnego stosowania antybiotyków w czasie hodowli zwierząt. Powinno się także ograniczyć stosowanie antybiotyków wśród ludzi. Im mniej antybiotyków będzie przedostawało się do środowiska, tym mniej będzie okazji, by bakterie na nie się uodporniły. Ważne jest także unikanie infekcji, a to uda się osiągnąć tylko wtedy, gdy podniesie się poziom higieny ogólnej. Czas, jaki uda się dzięki temu zyskać, powinien być przeznaczony na poszukiwanie nowych leków. – Odporność mikrobów stanowi katastrofalne zagrożenie – powiedziała w czasie prezentacji wspomnianego raportu prof. Davies. I dodała, że problem powinien być traktowany w kategoriach bezpieczeństwa kraju. Prof. Sally Davies zaapelowała do władz w Londynie, by poruszyły problem w czasie najbliższego spotkania liderów najbogatszych państw świata G8, które odbędzie się w Wielkiej Brytanii w przyszłym miesiącu.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Joanna
    27.04.2013 12:49
    W artykule brakuje, że wyrzucanie zużytych leków na śmietniska jest równie nieodpowiedzialne co ich nadużywanie. Dotyczy to w szczególności antybiotyków, ale i hormonów, które są związkami trwałymi powodującymi zaburzenia w ekosystemie. Leki trafiające na wysypiska stykają się z masą bakterii, które uczą się odporności. O zajadliwości bakterii na wysypiskach chyba nikogo nie trzeba przekonywać, aż strach pomyśleć co się stanie gdy zaczną się rozprzestrzeniać. Warto apelować o oddawanie przeterminowanych i niewykorzystanych leków do aptek, skąd zostaną oddane do zakładu utylizacji.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama