Astrofizyka, wikingowie i teologia

Światowej sławy brytyjski uczony Stephen Hawking dowodzi, że współczesna nauka nie pozostawia miejsca dla Stwórcy. Bp Andrzej Siemieniewski przyjrzał się uważniej argumentacji badacza.

Reklama

W książce „Skąd się wziął świat? Historyczne lekcje duchowo­ści scjentystycznej” pochyla się nad zastrzeżeniami, jakie S. Hawking wysuwa pod adresem koncepcji stworzenia świata przez Boga.

Okazuje się, że to, co naukowiec postrzega jako przemawiające przeciw chrześcijańskiej wizji rzeczywistości, od wieków już zo­stało w nią wpisane – choćby przez myślicieli takich jak św. Augustyn czy św. Tomasz z Akwinu. Przy­kładowo, słynny astrofizyk „od­krywa”, że skoro czas zaistniał wraz z początkiem wszechświa­ta, nie może być mowy o żadnym Wielkim Architekcie – bo musiałby On istnieć choć chwilkę wcześniej, przed aktem stworzenia, a przecież żadnego „wcześniej” nie było... Tym­czasem już przed setkami lat dla chrześcijan było oczywiste, że Bóg jest również twórcą czasu, istniejąc „poza nim”, w wieczności.

Podob­nie naiwne jawią się stwierdzenia Hawkinga, że powstanie wszech­świata da się wyjaśnić bez Stworzy­ciela, odwołując się tylko do praw natury. Czemu nie postawi pytania, skąd wzięły się owe prawa?

Biskup Andrzej pasjonująco opowiadał o czasie, wieczności, kosmosie   Agata Combik/GN Biskup Andrzej pasjonująco opowiadał o czasie, wieczności, kosmosie W czasie spotkania w stowarzyszeniu „Civitas Christia­na” bp Andrzej nawiązał do sceny z popularnego filmu „Did God Create Universe?”, w którym Hawking prześmiewczo ukazuje postawę ludzi wiary w czasach wikingów na przykładzie dzikich wojowni­ków tłumaczących sobie zaćmie­nie słońca zjadaniem go przez boga-wilka.

Bp Siemieniewski wykazał, że wykształceni przedstawiciele chrześcijańskiej kultury tamtego czasu potrafili poprawnie tłuma­czyć takie zjawiska, jak zaćmienie słońca. Co więcej, powszechne było wśród nich przekonanie, że Ziemia jest kulą; biblijny opis stworzenia świata w ciągu sześciu dni rozumia­no w sposób podobny do współcze­snej biblistyki, a katoliccy badacze zawsze czuli się zobligowani do ra­cjonalnego zgłębiania praw przyro­dy.

Bp Andrzej zauważył, że S. Hawking – geniusz w dziedzinie astro­fizyki, wykazujący jednocześnie taką ignorancję wobec teologii, filozofii – nie jest zapewne wyjąt­kiem.

– Wśród ludzi z tego kręgu stereotypy na temat chrześcijaństwa są tak silne, że nie uważają oni za słuszne interesowanie się nim. Uważają, że nie ma po co, bo prze­cież oni wszystko o niej wiedzą... – mówił.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ, NAUKA

Zobacz

  • piotrwojciak
    04.04.2013 05:55
    Biedne to są argumenty biskupa.
    Oczywiście, Hawking jest ignorantem, ale nie mniejszym jest ów biskup. Jego argumenty prezentowane przynajmniej w tym artykule nie są żadnymi argumentami, ale jedynie kontr-twierdzeniami. W ogóle nie popartymi argumentacją. Stwierdzenie, że w kręgu chrześcijańskim byli ludzie, którzy twierdzili inaczej niż oponent, nie jest argumentem za tym, że oponent nie ma racji. Czy bp Siemieniewski dowiódł, że współczesna nauka pozostawia miejsce dla Stwórcy?
    Obawiam się, że większość tego typu doktoratów duchownych jest niedopracowana (jak sądzę, bp Siemieniewski jest z wykształcenia doktorem filozofii, być może filozofii przyrody lub nauki). Ale ogólnie, to bida.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama