Epoka krzemienia pasiastego

O tym że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje przekonały się najlepiej Opatowskie Krzemionki, które dekadę temu nie zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury. Czy zainteresowani pójdą po rozum do głowy?

Reklama

Kompleks prehistorycznych kopalń krzemienia pasiastego w Krzemionkach Opatowskich koło Ostrowca Świętokrzyskiego został odkryty przez geologa Jana Samsonowicza 19 lipca 1922 roku. Na właściwy trop naprowadzili go mieszkańcy, informując o tajemniczych zagłębieniach. Wprawdzie 90. rocznica tego odkrycia minęła w ubiegłym roku, lecz naukową konferencję dotyczącą tego wydarzenia zorganizowano teraz. Przybyli na nią konserwatorzy przyrody i zabytków, reprezentanci lokalnego samorządu oraz przedstawiciele świata nauki z kraju i z zagranicy: Słowacji, Czech i Austrii. Spotkanie nie miało tylko odświętnego charakteru, przeciwnie – przebiegało wręcz burzliwie.

Trzy drogi
– Chciałem, abyśmy najpierw zdiagnozowali, a następnie pokazali problemy, które w kopalni występują – a jest ich sporo – i w końcu podyskutowali nad działaniami, które trzeba podjąć, by je przezwyciężyć. Moim celem było też posadzić przy wspólnym stole wszystkich zainteresowanych dalszym losem Krzemionek, ponieważ przez ostatnie lata współpraca między środowiskiem naukowym, konserwatorskim, samorządem lokalnym i samym muzeum nie była najlepsza. Udało się nam również pokazać kilka dobrych przykładów podobnej współpracy w takich archeologicznych obiektach, jak Biskupin, Ostrów Lednicki czy Ojcowski Park Narodowy – mówi Włodzimierz Szczałuba, dyrektor Muzeum Historyczno-Archeologicznego w Ostrowcu Świętokrzyskim.

W konferencji kluczowe były dwa wystąpienia: profesorów Zbigniewa Kobylińskiego i Jana Lecha. Ten pierwszy podjął sprawę zgłoszenia Krzemionek na „Listę światowego dziedzictwa UNESCO”. Pierwsza taka próba została podjęta pod koniec lat 90. ubiegłego wieku i zakończyła się niepowodzeniem; nie było w tej sprawie wspólnego frontu środowisk naukowych, konserwatorskich i samorządowych. Polskie piekiełko wykorzystali Belgowie, którzy na tak prestiżową listę wpisali swoją kopalnię.

Zdaniem prof. Zbigniewa Kobylińskiego, Opatowskie Krzemionki mają trzy wyjścia. Po pierwsze: porozumieć się z Belgami co do rozszerzenia wpisu o polską kopalnię (najmniej realna); po drugie: nawiązać współpracę w ramach nadgranicznego układu z kopalniami w innych krajach, na przykład na terenie Moraw; po trzecie: starać się o wpis Krzemionek jako parku kulturowego. Której by jednak wersji nie wybrać, wpisanie czegokolwiek na światową listę jest teraz, zdaniem profesora, dużo trudniej niż 10 lat temu. Wynika to bowiem z pewnych trendów, kładących nacisk na wpisywanie na listę obiektów spoza Europy, którą uznano za przeszacowaną.

Profesor Jan Lech, wybitny badacz górnictwa krzemienia, zwrócił z kolei uwagę na zagrożenia związane z ochroną Opatowskich Krzemionek. Rozbudzony bowiem nadmiernie popyt na krzemień pasiasty, wykorzystywany jako kamień jubilerski, sprawił, że zwiększyła się liczba jego poszukiwaczy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Zobacz

  • Gość
    08.10.2016 14:39
    krzemionki znam bylam tam wiele razy z uczniami,jestem zaniepokojona gdy czytam ze muzeum krzemionki odkupilo okolo 1000 sztuk,czy ponad 1000 ze zbiorow prywatnych.niepokoi mnie jednak fakt,ze obsluga muzeum nie potrafi policzyc dokladnie zakupu kolekcji a chce do UNESCO.A okolo =sie 1120szt.GDZIE JEST OK.120SZT?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama