Rzeczywistość rozszerzona

To już nie jest fikcja. Na rynek wchodzą okulary, które wprowadzają właściciela w wirtualny świat i w pewnym sensie wyprowadzają to, co jest wirtualne, do rzeczywistości.

Nikt się chyba nie spodziewał, że coś, co wygląda jak zabawka, tak szybko zyska tak poważne zastosowanie. Google Glass, – bo tak nazywa się urządzenie, okulary, o których mowa, weszły na pierwsze strony światowych mediów przy okazji zamieszek w Turcji. Brytyjski dziennikarz Tim Pool, który specjalizuje się w relacjonowaniu zamieszek, konfliktów zbrojnych i klęsk żywiołowych, wyposażony jedynie w Google Glass i telefon komórkowy (smartfona) jest cytowany na całym świecie. Jego relacje mają to, czego dotychczas nie potrafił zrobić nikt. Pool udostępnia wszystkim, którzy mają połączenie z siecią, rzeczywistość. Pokazuje ją nie przez pryzmat kamery, ekipy telewizyjnej, tylko pokazują ją taką, jaką widzą ją uczestnicy wydarzenia. Jest mobilny, bo nie ogranicza go technologia, sprzęt, kable, światła czy anteny. Po prostu zakłada okulary i idzie. A wraz z nim miliony oglądających.

Telefon na nosie

Czym są okulary Google’a? To urządzenie mające funkcje zaawansowanego smartfona, a więc nie tylko umożliwiające dzwonienie, wysyłanie informacji (w tym zrobionych zdjęć i filmów), ale także ich pobieranie, czyli wysyłanie e-maili i przeglądanie stron internetowych. Przez zastosowanie małego wyświetlacza i odpowiednio skonstruowanego „pryzmatu”, obraz wyświetla się przed oczami tak jak na półprzezroczystym ekranie. Rzeczywistość wirtualna nakłada się na prawdziwą. Komunikacja pomiędzy człowiekiem a urządzeniem odbywa się głosowo. Człowiek mówi, a urządzenie rozumie i wykonuje. Komunikacja w drugą stronę, a więc pomiędzy urządzeniem a człowiekiem, także opiera się na głosie, ale w Google Glass nie ma słuchawek. Głos przekazywany jest bezpośrednio do czaszki przez przewodzenie kostne (drgania przechodzić mają przez kości). W dzień można w polu widzenia wyświetlać informacje o temperaturze otoczenia albo o wynikach giełdy, można czytać SMS-y, e-maile albo dyskusje na portalach społecznościowych. Wieczorem można poczytać książkę, zobaczyć film albo wiadomości.

W czasie jazdy na rowerze czy samochodem okulary Google’a mogą wyświetlać przed oczami prowadzącego mapę GPS. Okulary mają wbudowaną kamerę i aparat fotograficzny o rozdzielczości 5 megapixeli. Łączą się z innymi urządzeniami przez Blue- tooth i Wi-Fi. Mają wbudowaną pamięć 12 GB i baterię, która – jak twierdzi producent – wystarczy na cały dzień pracy.

Nie wszystko złoto...

Ale to wciąż nie wszystko. Okulary miały być wyposażone w funkcję rozpoznawania twarzy. Innymi słowy, przed oczami ich użytkownika wyświetlane miały być informacje o osobach, na które patrzy. Informacje znalezione w internecie. Na przykład te z portali społecznościowych. Ta funkcja z łatwością mogłaby zostać podłączona np. do policyjnej bazy danych. A wtedy funkcjonariusze na służbie, patrolując miasto, od razu wiedzieliby, z kim mają do czynienia. Pod naciskiem opinii publicznej Google zdecydował się tej funkcji nie włączać. Ale czy z czasem nie zmieni zdania?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja