Polski arsenał chemiczny

Największym magazynem broni chemicznej jest Bałtyk. Dzisiaj nie wiadomo, co zrobić z beczkami, które zostały tam zatopione po II wojnie światowej.


Reklama

Atomowa, chemiczna i biologiczna. Z tych trzech najłatwiej dostępna jest broń chemiczna. Niektóre z bojowych środków trujących są związkami używanymi powszechnie w przemyśle, inne są przemysłowym odpadem (np. w wytwórniach nawozów sztucznych czy w przemyśle tekstylnym). Dostęp do nich jest stosunkowo prosty, a przechowywanie i przenoszenie nie wymagają specjalnych technologii. I pewnie dlatego właśnie ze wszystkich trzech rodzajów broni masowego rażenia to właśnie broń chemiczna została najwcześniej wprowadzona na fronty wojen.


Para, dym i mgła


W kwietniu 1241 r. pod Legnicą rozegrała się bitwa między chrześcijańskim rycerstwem Europy a Mongołami (Tatarami), w której ci ostatni odnieśli zwycięstwo. Trudno dokładnie zrekonstruować bitwę sprzed tylu wieków, ale na uwagę zasługuje fragment opisu autorstwa Jana Długosza, w którym czytamy, że gdy bitwa wydawała się wygrana dla rycerstwa europejskiego, Tatarzy zaczęli się wycofywać. Choć wyglądało to na odwrót, był to w istocie atak, tylko innym rodzajem broni. Długosz opisuje jakieś urządzenie z dwoma pojemnikami połączonymi „drzewcem” (a może bambusową, pustą w środku rurką?), z którego po potrząśnięciu zaczęła się ulatniać „para, dym i mgła”. Było to coś „o tak cuchnącym odorze, że z powodu okropnego i nieznośnego smrodu walczący Polacy omdleli i ledwie żywi (...) stali się niezdolni do walki”.Mongołowie sztukę produkcji i użycia broni chemicznej posiedli od Chińczyków. Europa zaczęła stosować gazy bojowe dopiero osiem wieków później. Pod koniec 1914 r. w okolicach polskiego Przasnysza Niemcy użyli przeciwko Rosjanom chloru. Kilka tygodni później na Mazurach przeciwko armii rosyjskiej użyto bromku ksylilu. Pod koniec stycznia 1915 r. pod Bolimowem, między Sochaczewem a Skierniewicami, w kierunku rosyjskich pozycji wystrzelono 18 tys. pocisków wypełnionych tą trucizną. Atak był nieudany, bo niska temperatura spowodowała, że gaz nie chciał się ulatniać. Prawdziwa masakra nastąpiła jednak pod koniec maja 1915 r. w pobliżu Skierniewic. Z kilkunastu tysięcy butli wypuszczono w kierunku pozycji żołnierzy rosyjskich opary chloru. Rosjanie nie byli na taki atak przygotowani. Zginęło nawet kilkanaście tysięcy osób. Mniej więcej w tym samym czasie niedaleko belgijskiego miasteczka Ypres użyto iperytu. W ciągu zaledwie kilku minut zmarło kilka tysięcy osób. Kolejnych kilkadziesiąt tysięcy oślepło i zostało mocno poparzonych. Od tej bitwy do stałego wyposażenia żołnierza frontowego weszły maski gazowe. Ogółem w czasie I wojny światowej zagazowanych zostało kilkaset tysięcy żołnierzy. 


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama