Łazik będzie poszukiwał śladów życia

Kolejny łazik, którego agencja NASA zamierza wysłać na Marsa w 2020 r. rozpocznie poszukiwanie śladów życia, jakie mogło istnieć na tej planecie miliony lat temu - oznajmili niedawno przedstawiciele tej agencji.

Reklama

Łazik, który będzie prawie kopią znajdującego się już na Marsie łazika Curiosity, skupi się na badaniu skał marsjańskich (zwłaszcza skał osadowych), w których mogły zachować się ślady pozostawione przez organizmy żywe, a być może nawet fragmenty tych organizmów.

Jak podkreśla szef zespołu naukowców, któremu NASA powierzyła zadanie opracowania programu tej misji i wyboru miejsca lądowania łazika, geolog prof. Jack Mustard, będzie to istotny krok naprzód w porównaniu z obecną misją Curiosity, który ma jedynie ustalić czy na Marsie panowały kiedykolwiek warunki sprzyjające życiu.

Zadanie będzie jednak wyjątkowo trudne jeśli się zważy niezwykle surowy klimat panujący na Czerwonej Planecie od co najmniej setek tysięcy lat i ograniczone możliwości badawcze łazika.

"Poszukiwania i pomiary będą wyjątkowo trudne. Trzeba będzie zdobyć jednoznaczne dowody aby przekonać świat naukowy, bowiem naukowcy są z natury rzeczy sceptyczni" - powiedział Mustard. Dodał, że kluczowe znaczenie będzie miał wybór miejsca lądowania łazika. Musi to być miejsce, w którym z największą dozą prawdopodobieństwa miliony lat temu, kiedy planeta była cieplejsza i wilgotniejsza niż obecnie, życie mogło się rozwinąć.

Kolejna misja, która nie otrzymała jeszcze nazwy, opierać się będzie w znacznej mierze na doświadczeniach zdobytych przez łazik Curiosity.

Ze względów oszczędnościowych (misja ma kosztować ok. 1,5 mld dolarów) konstrukcja łazika będzie prawie wierną kopią Curiosity a przy lądowaniu zastosuje się ten sam typ "latającego dźwigu" z rakietowymi silnikami hamującymi, który umieścił łazik Curiosity z dokładnością prawie kilku metrów w planowanym miejscu lądowania w kraterze Gale.

Różnica będzie dotyczyć głównie zestawu instrumentów badawczych, jakie będzie miał nowy łazik. Muszą one być zdolne do pobierania próbek i dokonywania analiz wizualnych, chemicznych i geologicznych oraz na ewentualną obecność śladów substancji organicznych. Ponadto zakłada się, że najbardziej interesujące próbki zostaną umieszczone w specjalnych pojemnikach we wnętrzu łazika i później wysłane na Ziemię.

Nie wiadomo jeszcze w jaki sposób i kiedy próbki zostałyby wysłane na Ziemię. Dyrektor ds. badań naukowych NASA John Grunsfeld ma nadzieję, że problem ten uda się rozwiązać w latach 2020 - 30. "Nie wykluczam, że próbki odnajdą i zabiorą ze sobą ludzie, którzy przylecą na Marsa" - powiedział Grunsfeld. "Taki jest ostateczny cel - umieszczenie na powierzchni Marsa astrobiologów i planetologów. Oczywiście przywieźliby oni ze sobą znacznie więcej próbek, ale to jeszcze przyszłość" - dodał.

Prezydent Obama wezwał niedawno NASA do podjęcia próby wysłania ludzi na Marsa w latach 30. obecnego wieku a część pieniędzy na sfinansowanie nowej misji pochodzić będzie z budżetu kosmicznych lotów załogowych. Możliwe więc, że nowy łazik zostanie wykorzystany do przetestowania pewnych technologii, z których mogliby korzystać astronauci na Marsie oraz do badania zagrożeń czyhających na ludzi na Marsie.

Naukowcy na pierwszym miejscu wymieniają tu radiację, która stanowi śmiertelne zagrożenie nie tylko na Marsie, ale także w czasie podróży na tę planetę i powrotu na Ziemię.

W najbliższym czasie, bo jeszcze w tym roku NASA zamierza umieścić na orbicie wokół Marsa satelitę o nazwie Maven, który będzie badał marsjańską atmosferę. W 2016 r. na powierzchni Marsa ma wylądować statyczny lądownik (bez możliwości przemieszczania się) InSight, który zajmie się badaniem zjawisk tektonicznych na Marsie i budową wnętrza tej planety.

Zamiar wysłania kolejnego łazika na Marsa NASA ogłosiła po raz pierwszy w grudniu ub. roku na konferencji Amerykańskiej Unii Geofizycznej w San Francisco.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOSMOS, NAUKA, USA

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama