Niewolnicy zapachów

O zmysłach, zapachach, brzydkich i tych przyjemnych, oraz o ich wpływie na podejmowane przez nas decyzje z prof. Ewą Czerniawską, dziekanem Wydziału Psychologii UW

Reklama

Tomasz Rożek: Czy ma sens licytowanie, który z naszych zmysłów jest najważniejszy?

Prof. Ewa Czerniawska: Nie użyłabym słowa „ważniejszy”. Natomiast nie ma wątpliwości, że najwięcej informacji o naszym otoczeniu uzyskujemy dzięki wzrokowi i słuchowi. Dotyk, smak, zapach, czucie wewnętrzne też odgrywają rolę, ale na pewno nie dominującą.

Świat najbardziej poznajemy przez wzrok i słuch, jednak z drugiej strony to węch jest najstarszy. Ale to nie znaczy przecież, że kiedyś ludzie nie widzieli i nie słyszeli...

Chodzi tutaj o coś innego. Węch u części słabiej rozwiniętych gatunków, od których pochodzimy na drodze ewolucji, miał, czy u niektórych wciąż ma, dużo większe znaczenie. Nawet u wielu prostszych ssaków to węch, a nie słuch czy wzrok, ma pierwszorzędne znaczenie. Węch spełnia wiele funkcji, które u nas powierzone są wzrokowi czy słuchowi. Na przykład u szczurów węch daje szansę na przeżycie, lokalizację przestrzenną, znalezienie partnera, znalezienie pokarmu, a także na ocenę, czy nadaje się on do zjedzenia.

U ludzi odpowiedzialny jest za to wzrok?

Węch i smak sygnalizują nam niebezpieczeństwo, niebezpieczeństwo fizyczne dla naszego zdrowia lub wręcz życia, w dużo większym stopniu, niż może to robić wzrok lub słuch. Dzieje się tak, ponieważ bodźce węchowe docierają do nas dosyć szybko.

Jeżeli chodzi o bodźce wzrokowe, droga ta jest długa i skomplikowana. Druga sprawa jest taka, że bodźce węchowe docierają do tego naszego starego mózgu, czyli do układu limbicznego. Układ limbiczny odpowiada za przetwarzanie emocji, a jeszcze dodatkowo za tworzenie długotrwałych wspomnień.

Jeżeli zapach trafia wprost do mózgu, na dodatek do jego bardzo specjalnej części, to czy odpowiednie nim sterowanie może wpływać na nasze postępowanie?

Tak, zdecydowanie. W Holandii przeprowadzono badanie, podczas którego dwie grupy ludzi siedziały w identycznych pomieszczeniach. W jednym pomieszczeniu rozpylano śladowe ilości zapachu cytrusów, w drugim nie rozpylano nic. Badanych z obu grup proszono o rozpoznawanie, czy zbitki liter są słowami, czy nie. Były tam prawdziwe słowa i niby-słowa, a część słów była związana ze sprzątaniem, czyszczeniem. Okazało się, że ci, którzy siedzieli w zapachu kojarzonym z czystością, szybciej rozpoznawali słowa związane ze sprzątaniem, czyszczeniem. W kolejnym badaniu poproszono ludzi, by powiedzieli, jakie mają plany na następny dzień. Okazało się, że ci, którzy byli pod wpływem zapachu środka czyszczącego, trzykrotnie częściej pisali, że będą sprzątać, porządkować, prać. W trzecim eksperymencie, który zaaranżowano tak, by badani myśleli, że mają przerwę, wszystkich wprowadzono do studenckiej stołówki, po czym poczęstowano kruszącymi się herbatnikami. Nie podano talerzyków. Ci, którzy byli wcześniej pod wpływem zapachu środka cytrusowego, trzykrotnie częściej zgarniali ręką okruszki ze stołu. Okazało się, że jest wyraźnie taka tendencja, żeby przy cytrusach myśleć o sprzątaniu, a przy np. wanilii o jedzeniu i relaksie, co wynika z innych badań.

To, że w supermarketach rozpyla się różne zapachy, żebyśmy więcej kupowali, wiadomo. Natomiast czy w biurach lub innych miejscach publicznych także się to robi?

Tak. W niektórych zakładach przemysłowych w Japonii rozpyla się różne zapachy w zależności od pory dnia. Wcześniej takie, które pobudzają, później, blisko przerwy na lunch, takie, które obniżają aktywność i napięcie. W niektórych miejscach, w szczególności na lotniskach, rozpyla się mieszankę cytrusową, w której są zapachy cytryny, zazwyczaj również limonki, pomarańczy, czasami też grejpfruta i melona. To wprowadza w dobry nastrój. Czasami w poczekalniach u dentystów rozpyla się zapach goździków, bo rozluźnia. Niektóre miasta lub kraje mają swoje logo zapachowe. Nie mylić z perfumami. Czasem jest to zapach mokrej ziemi czy zapach jakichś drzew, które są charakterystyczne dla danego obszaru.

Czy turysta, pracownik czy pacjent czekający na wizytę u dentysty świadomie te zapachy odczuwa?

Skutek stosowania niektórych zapachów może wystąpić nawet wtedy, gdy świadomie nie będziemy ich odczuwać. Ale tutaj pojawia się bardzo istotny czynnik, jakim jest dopasowanie. Jest okres Bożego Narodzenia. Wchodzimy do sklepu, wszędzie choinki, z głośników lecą kolędy, a my czujemy zapach tropikalnych kwiatów. Nawet jeżeli ten zapach nie jest odbierany świadomie, podświadomie wiemy, że coś tu nie gra. W takiej sytuacji człowiek czuje się niekomfortowo i niepewnie. O wydawaniu pieniędzy, o dłuższym przebywaniu w takim miejscu można zapomnieć. Podobnie obserwuje się związek pomiędzy zapachem, muzyką i smakiem. W restauracjach, w których puszczano muzykę klasyczną, klienci wybierali więcej ekskluzywnych dań jako bardziej pasujących do muzyki.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama