Świat nasz zafałszowany

Coraz częściej jedynym źródłem wiedzy o otaczającym nas świecie jest internet. Tyle tylko, że technologie cyfrowe coraz częściej dostosowują treść podawanych informacji do naszych preferencji. I tak to, co widzimy, ma coraz mniej wspólnego z tym, co jest.

Reklama

Wyszukiwarka internetowa zna swojego użytkownika jak mało kto. Osoby, których narzędziem pracy jest komputer i internet, częściej komunikują się z maszyną niż na przykład z członkami najbliższej rodziny. Rozmowa z komputerem jest oczywiście uboższa niż z drugim człowiekiem, ale nie ulega wątpliwości, że wymiana informacji człowiek–komputer jest faktem. Człowiek rozmawiający z innym człowiekiem po (często bardzo krótkim) czasie zapomina wiele szczegółów rozmowy. Komputer nie zapomina. Powód jest dość prosty. Pieniądze. Im lepiej komputer, a właściwie cyfrowy algorytm pozna swojego „klienta”, tym więcej można na nim zarobić. Takich algorytmów, które nie tylko kolekcjonują o nas informacje, ale je segregują, analizują i wyciągają z nich wnioski, jest całkiem sporo. W banku odpowiedni system rejestruje wszystkie nasze transakcje dokonywane kartą. Dzięki temu nie tylko wie, co lubimy, ale także gdzie kupujemy. Czy wydajemy raczej na ubrania, czy na książki. Czy chodzimy do teatru, czy podróżujemy. Czy jeździmy samochodem (gdy kupujemy benzynę), czy raczej środkami komunikacji publicznej. Te wszystkie informacje są warte dość duże pieniądze. Dzięki nim sprzedawca (ubrań, książek, samochodów, wycieczek) łatwiej może dotrzeć do swojego potencjalnego klienta. Nie musi już swojego przekazu reklamowego kierować do wszystkich, wiedząc, że tylko niewielka część odbiorców będzie nim zainteresowana. Teraz może całe swoje siły (czyli pieniądze) skupić na kliencie już zdefiniowanym. Takim, o którym wiadomo, czego szuka i co lubi. Podobne algorytmy działają np. w firmach telekomunikacyjnych. Wiele sklepów ma swoje programy lojalnościowe, dzięki którym kontrolują upodobania zakupowe klientów. Bodaj największy algorytm tego typu działa jednak w wyszukiwarkach internetowych.

Dostosuję się do ciebie

Wyszukiwanie kontekstowe polega na dostosowywaniu podawanych wyników do wcześniejszej aktywności internauty. Wyszukiwarka regularnie zapamiętuje to, o co ją pytamy. Czy interesują nas repertuary kin, czy informacje z zagranicy. Czy poszukujemy opon zimowych, czy raczej przepisu na piernik. W końcu, czy spędzamy czas na przeglądaniu najnowszej kolekcji mody zimowej, czy raczej na porównywaniu osiągów nowych modeli samochodów. To wszystko, plus to, jakich używamy programów i ile czasu spędzamy na poszczególnych stronach, całkiem dobrze nas charakteryzuje.

Do wyszukiwarki często są podłączone także programy obsługujące pocztę e-mail. To daje dodatkowe możliwości, bo algorytm wie, o czym piszemy ze znajomymi i współpracownikami. Zbierając te wszystkie informacje, program tworzy obraz naszych zachowań, przyzwyczajeń i upodobań. Gdy zadajemy wyszukiwarce pytanie, algorytm znajduje takie odpowiedzi, by najlepiej pasowały do naszego profilu. Jak w myśl zasady, że najbardziej lubi się te piosenki, które się zna. Oczywiście wyszukiwanie kontekstowe jest bardzo wygodne. Algorytmy dosyć celnie oceniają nasze zainteresowania, więc i wyszukiwarki wydają się „inteligentne”. Po prostu domyślają się, czego szukamy. Ale tutaj pojawia się niebezpieczeństwo. Bo oto wynik podawany przez wyszukiwarkę nie do końca zależy od zadanego pytania, tylko od osoby, która je zada. W życiu realnym, nawet w rozmowie pomiędzy dwiema osobami, wiele także zależy od kontekstu. Więcej, te same słowa w zależności od swojego „otoczenia” mogą być różnie rozumiane. Ale jednak czym innym jest różna interpretacja tych samych słów, a czym innym jest otrzymywanie różnych informacji i faktów. To drugie to jak gdyby o krok dalej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Anaja
    01.12.2013 10:55
    Przeczytałam artykuł z wersji papierowej i spróbowałam sprawdzić w tłumaczu Googla te same zwroty co na zdjęciu w artykule. Jednakże przetłumaczył je prawidłowo...
    Skąd więc ten zrzut z ekranu?
  • jo_tka
    01.12.2013 13:59
    http://info.wiara.pl/doc/1767119.W-objeciach-neosemantyki (proszę zajrzeć też do komentarzy)

    Zrzut z ekranu być może był robiony około 6.11. Od tego czasu mogło się coś zmienić, zwłaszcza wobec "akcji prostowania".

  • Anaja
    02.12.2013 11:11
    Dziękuję za odpowiedź. Szokujące!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama