Watahy wilków atakują

W Polsce coraz częściej dochodzi do ataków wilków na zwierzęta hodowlane. Jeszcze kilka lat temu miały one w Polsce charakter incydentalny, dziś liczy się je w setkach - twierdzi "Gazeta Polska Codziennie".

Reklama

Według ekologów jest co najmniej kilka przyczyn tego zjawiska. Jedną może być to, że rosyjskie drapieżniki znajdują schronienie w czasie sezonu polowań w Polsce (wilk jest u nas pod ścisłą ochroną). Inną może być brak wystarczającej ilości pożywienia dla watah wilków, a bydło i owce to dla nich łatwa zdobycz - wymienia "GPC".

Jak przypomina "Codzienna", w gminie Dubeninki, przy granicy z Litwą i Rosją, ofiarami watah padło 50 owiec i 15 sztuk bydła. Liczba ataków wzrosła tak drastycznie, że lokalne władze wnioskują o odstrzał jednego drapieżnika.

Ale zdaniem ekologów odstrzał nie rozwiąże problemu. Szkody spowodowane przez wilki zdarzają się też w krajach, w których prowadzi się eksterminację tego gatunku - wskazuje dr Sabina Pierużek-Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury "Wilk".

Podpowiada też jak łatwo zabezpieczyć się przed atakami watah. Często wystarczy jedynie pastuch elektryczny lub wyszkolony pies strażnik - mówi "GPC" Pierużek-Nowak.

 

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • jurek
    28.12.2013 10:25
    GPC - wytropiła kolejna prowokację rosyjską - wysyłają na nas wilki
  • Beszad
    28.12.2013 11:28
    Jak tylko pojawiają się tego rodzaju doniesienia, zaraz potem można się spodziewać zgody ministra na odstrzał "redukcyjny". A przecież to właśnie strzelanie do wilków czyni ich watahy niesprawne do polowania, szczególnie w okresie zimowym - zmuszone są więc podchodzić pod gospodarstwa. Wataha musi liczyć 7-8 osobników, żeby żeby zagonić i otoczyć naturalną ofiarę.

    Tuż po ostatnim takim odstrzale widywałem watahy złożone z 3-4 wilków, pojawiające się na granicy mojego miasteczka - były skrajnie wygłodzone, bo nie potrafiły zapolować na leśną zwierzynę. Naruszona też została ich naturalna struktura, bo najwidoczniej myśliwi odstrzelili w stadzie doświadczone osobniki, zostawiając młode wilki, które jeszcze nie potrafiły samodzielnie zorganizować polowania.

    Łatwym łupem takich osłabionych drapieżników są psy i owce - i bynajmniej nie jest to ich wina, lecz skutek nieprzemyślanych działań człowieka. Pamiętajmy, że kita wilka dla myśliwego nadal stanowi cenne trofeum. I tutaj błędne koło się zamyka. W relacji do wilków wciąż kierujemy się emocjonalnymi stereotypami, zapominając o tym, że taka już natura wilka i że pełni on w przyrodzie ważną funkcję, odławiając chorą zwierzynę. Z dzisiejszych wyliczeń można wnioskować, że wilków w Polsce wcale nie jest za dużo. Nie dajmy się więc manipulować myśliwskiemu lobby.
  • Stanisław_Miłosz
    28.12.2013 16:09

    Taniej "załatwić sobie" odszkodowanie, niż hodować bydlę licząc na niepewny dochód. Stąd ta masowość "ataków".

    A "popolować" sobie na dzikiego wilka, jak podejrzewa Beszad, gdy jest pretekst też nie zaszkodzi. Jakaż to satysfakcja dla "prawdziwego faceta" na ścianie powiesić sobie "trofeum", czyż nie?
     

  • MacBlacker
    31.12.2013 07:10
    Guzik prawda- wataha wilków nie napada na owce tylko poluje na dziką zwierzynę. Na zwierzęta gospodarcze napadają zazwyczaj bandy zdziczałych psów (wpierw chłop psa do lasu wyrzuci, a potem ma pretensje),lub samotne wilki którym "myśliwi" zamordowali rodziny.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama