Porządkowanie nieba

Chmury na niebie – niepowtarzalne i zmienne. Ani tego zmierzyć, ani zważyć. A tym bardziej przewidzieć, jak się zachowają. Bezład i chaos. Zapanował nad tym równo 210 lat temu pewien angielski… farmaceuta. Ale współczesna nauka ma nadal problem z chmurami.

Reklama

Luke urodził się w Londynie, ale ojciec, Robert Howard, posłał go do gimnazjum do podlondyńskiej miejscowości Burford. Tam, w przerwach między greką i łaciną, zapewne wylegiwał się na trawniku, wpatrując się w niebo. A był to podobno czas, gdy na niebie było co oglądać. Po licznych erupcjach wulkanicznych na Islandii i w Japonii w atmosferze znajdowało się mnóstwo pyłów, które nadawały niebu brylantową poświatę, wzbudzając zachwyt, zwłaszcza podczas wschodów i zachodów słońca.

Nadał chmurom imiona

Młody Luke musiał być dobrym obserwatorem, skoro kilkanaście lat później, już jako farmaceuta, w gronie ludzi ciekawych wiedzy (był członkiem tzw. Askesians Society) przedstawił swoje opracowanie, w którym pojawiły się po raz pierwszy terminy: Cirrus, Cumulus, Stratus, Nimbus. One zapoczątkowały naukowe „porządkowanie nieba”. Niewykluczone, że pomysł Howarda umarłby śmiercią naturalną, jak wiele innych prób, ale zyskał sobie, zupełnie nieoczekiwanie, niezwykłych popularyzatorów jego idei. Gdy praca Howarda została przetłumaczona na niemiecki, zachwycił się nią Wolfgang Goethe, znany z przyrodniczych zainteresowań. Poeta napisał na jej temat esej oraz cztery krótkie wiersze (zatytułowane tak, jak imiona chmur nadane przez Howarda). Klasyfikacja Howarda stała się głośna w kręgach artystycznych i intelektualnych całej Europy. Wzięli ją sobie do serca malarze, którzy dzięki temu unikali oczywistych błędów przy malowaniu pejzaży.

Jednak nikt by dzisiaj nie pamiętał o pomyśle Howarda, gdyby rozwój meteorologii nie potwierdził trafności spostrzeżeń angielskiego farmaceuty. Najogólniej bowiem chmury, jeśli przyjrzeć się ich kształtom i wysokości, na jakiej występują, tworzą trzy rodziny i grupują się w trzech piętrach wysokościowych. Wprowadzony przez Howarda podział odpowiada tym piętrom: cirrusy to chmury piętra wysokiego (10–12 km), cumulusy – piętra środkowego (6–8 km), a stratusy – piętra niskiego (do 2 km). Nazwę Nimbus wprowadził Howard na oznaczenie wszystkich chmur, z których pada deszcz. XIX-wieczni naukowcy, doceniając zalety klasyfikacji Howarda, postanowili sprawdzić, czy ma ona charakter uniwersalny. Brytyjscy meteorolodzy, Clement Ley i Ralph Abercromby, zbierali dane z całej kuli ziemskiej, a nawet organizowali specjalne wyprawy, podczas których rysowano i fotografowano chmury. Potwierdzono, że kształty chmur są wszędzie takie same. Dlatego Abercromby ze Szwedem Hugonem Hildebransonem opracowali uzupełnioną i nieco zmodyfikowaną klasyfikację, przyjętą przez całe środowisko na Międzynarodowym Kongresie Meteorologicznym w Monachium w 1891 r. Wkrótce powstał Międzynarodowy Atlas Chmur, który z niewielkimi zmianami, opracowanymi przez Światową Organizację Meteorologiczną, obowiązuje do dziś. Dzisiaj meteorolodzy, oprócz tego, że dzielą chmury na rodziny związane z piętrami wysokościowymi i 10 podstawowych rodzajów, podzielili je jeszcze na gatunki i odmiany. Gatunków jest 14, a odmian 9. Tak więc możemy spotkać chmurę „czworga imion”, np. Altocumulus stratiformis undulatus perlucidus, co można przetłumaczyć jako: średnia chmura kłębiasta o postaci warstwowej z pofalowaniem, przezroczysta.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama