Internet rzeczy

Kiedyś inteligentny mógł być tylko człowiek. Dziś tego określenia używa się także w stosunku do sprzętów noszonych w kieszeniach czy na rękach. W przyszłości ta „inteligencja” będzie wszędzie. Każdy przedmiot będzie w stanie zbierać i analizować dane ze swojego środowiska.

Reklama

Termostat będzie wiedział, kiedy opuścimy mieszkanie, i aby oszczędzić energię, obniży temperaturę w pokoju. Pralka sama zbada wrzucane w nią ubrania i dobierze odpowiedni do materiału program, a kuchenka wyłączy się, kiedy uzna, że białko jajek już się ścięło. W samochodzie, mimo że kierownica cały czas będzie na swoim miejscu, stanie się zapasowym anachronizmem. Autem sterował będzie komputer, któremu wystarczy powiedzieć, że chcemy dostać się do pracy. A ta na pewno nie będzie już fizyczna. Zawłaszczą ją dla siebie roboty obdarzone sztuczną inteligencją.

Lodówka wie lepiej

Taki plan na naszą przyszłość przewidują najtęższe umysły tego świata, jak chociażby futurolog Ray Kurzweil, który w swojej książce „Nadchodzi osobliwość”, napisał: „Niebiologiczna inteligencja stworzona do 2045 roku będzie miliardy razy potężniejsza niż cała dzisiejsza ludzka inteligencja”. Kurzweil wyjaśnia dalej, że chodzi mu o zaprogramowanie algorytmów, które będą w stanie same się uczyć, tworząc coraz bardziej skomplikowane struktury sztucznej inteligencji. Za takimi pomysłami murem stoją też światowe megakorporacje, licząc na gigantyczne zyski. Jedna z nich, General Electric, zajmująca się usługami bankowymi, energetycznymi i telekomunikacyjnymi, przewiduje, że do 2025 roku Internet Rzeczy przyniesie światowej gospodarce nawet 15,3 tryliona dolarów dodatkowego zysku. Finansowy tort do podziału jest łakomym kąskiem dla firm z różnych branż, gdyż łączy ze sobą zarówno producentów m.in. lodówek, układów scalonych, jak i systemów operacyjnych. Obecnie praktycznie każde urządzenie gospodarstwa domowego podłączone jest do prądu, a dostęp do gniazdka elektrycznego traktujemy jako coś oczywistego. A gdyby do lodówki był doprowadzony oprócz kabla zasilania także kabel internetowy? Po co? Do przesyłania i pobierania danych. Dotyczyć one mogą różnych rzeczy, choćby tego, ile jajek mamy na półce, czy starczy ich na śniadanie dla całej rodziny i czy żadne z nich nie jest przeterminowane. Jajka możemy w tym przypadku zastąpić innymi towarami spożywczymi, ale prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero później. Informacje o dostępnych produktach trafiają do centralnego komputera zarządzającego całym naszym domem, a właściwie całym życiem. Ma on dostęp do naszych preferencji żywieniowych, a także na przykład specjalistycznej diety niskocholesterolowej przepisanej przez lekarza. Na tej podstawie system układa optymalny plan żywieniowy, a w razie potrzeby kontaktuje się ze sklepem i zamawia chude mleko, bo widzi, że wczorajszy karton nie został dokładnie zamknięty i do rana mleko może się zepsuć.

Internet jest (będzie) wszędzie

„Dziś nie pytasz, gdzie jest prąd, bo jest wszędzie” – tłumaczy Michio Kaku, jeden z najsłynniejszych obecnie naukowców, gospodarz programów na Discovery. – „Tak samo za kilka lat będzie z internetem. Położysz głowę na poduszkę, a ta zawibruje, kiedy ktoś napisze do ciebie mejla. Internet będzie nie tylko wszędzie, ale i we wszystkim”. Rozejrzyj się teraz po miejscu, w którym czytasz ten artykuł. Jeśli jest to pokój, to wyobraź sobie, że blat biurka jest ekranem dotykowym, z którego poziomu możemy zmieniać arkadyjską animację wyświetlaną na oknach mieszkania. Jeśli jest to przystanek komunikacyjny, to pomyśl, że w czasie rzeczywistym wyświetla się na jego ścianie mapa z pozycjami najbliższych autobusów i tramwajów, a stojący obok kosz na śmieci pełni funkcję punktu bezprzewodowego dostępu do internetu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama