Aktywne księżyce

Sondy kosmiczne pokazały, że nie tylko Ziemia jest żywą planetą. Co najciekawsze, aktywność znaleźliśmy tam, gdzie najmniej jej szukaliśmy. Takie historie nie śniły się nawet filozofom.

Reklama

Ziemia jest globem dość aktywnym sejsmicznie. Na czołówki wiadomości wybijają się tylko wydarzenia najbardziej tragiczne w skutkach, ale wystarczy kilkanaście minut poszperać w internecie, by przekonać się, że praktycznie każdego dnia występują trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów czy inne zdarzenia sejsmiczne. Układ kontynentów, rzeźba nie tylko lądów, ale i morskiego dna – wszystko zdaje się krzyczeć: Ziemia żyje! I nie chodzi tym razem o życie biologiczne, tylko geologiczne. Do niedawna wydawało się, że taka sytuacja w kosmosie jest ewenementem. Uważano, że inne niż Ziemia globy Układu Słonecznego są geologicznie martwe. Najbliższy nam Księżyc nie wykazuje żadnej aktywności. Jego powierzchnia została ukształtowana w wyniku kolizji z innymi obiektami. Mars jest bardziej zróżnicowany powierzchniowo, ale to różnicowanie zakończyło się dawno temu. Największy – jak się dzisiaj wydaje – wulkan Układu Słonecznego, wysoki na 21 km marsjański Olympus Mons, po raz ostatni wybuchł może 10, a może 20 mln lat temu. Jeżeli chodzi o planety bliższe Słońca, to Wenus jest tak gęsto pokryta chmurami, że trudno cokolwiek powiedzieć o jej aktywności sejsmicznej. Z kolei Merkury, podobnie jak Księżyc, wydaje się martwy. O planetach bardziej oddalonych od Ziemi trudno w ogóle mówić w kontekście aktywności sejsmicznej, bo tę na gazowych gigantach, takich jak Jowisz, Saturn czy Uran, dość trudno zdefiniować. Tak czy inaczej ciała niebieskie „zamieszkujące” Układ Słoneczny wydawały się martwe. Wszystkie z wyjątkiem Ziemi. Ten pogląd zmienił się dopiero wtedy, gdy w bardziej oddalone rejony układu planetarnego zaczęły dolatywać sondy kosmiczne. To, co tam zobaczyły, zadziwiło nawet tych, których wyobraźnia zdawała się nie mieć granic.

Kosmiczny wulkan

Pod koniec lutego 2007 r. lecąca w kierunku peryferyjnych obszarów Układu Słonecznego amerykańska sonda New Horizons (ang. Nowe Horyzonty) sfotografowała na Io, jednym z księżyców Jowisza, wybuch wulkanu. Już sam ten fakt jest zdumiewający. Skąd tak mały glob jak Io ma w sobie tyle energii, by „zasilać” wulkany? Dlaczego przez miliardy lat istnienia Układu Słonecznego jego wnętrze nie zastygło, jak w przypadku np. dużo większego Marsa?

Księżyce dużych planet, takich jak Jowisz czy Saturn, są „zasilane” energią grawitacyjną swoich olbrzymów. To bardzo ciekawy temat, ale chyba na osobny artykuł. A wracając do wulkanu na Io: ten nie dość, że wybuchł, to jeszcze wydobywający się z niego pióropusz miał wysokość aż 300 km! Gdyby na Ziemi wulkany wybuchały tak wysoko, satelity orbitujące naszą planetę byłyby przez nie niszczone. Nie tylko z danych sondy New Horizons wynika, że Io jest najbardziej aktywnym globem w Układzie Słonecznym. Wulkany na tym księżycu wybuchają często i na ogromną wysokość. Erupcja wulkanu Tvashtar na północnym biegunie księżyca zarejestrowana w 2007 r. (NASA upubliczniła zdjęcia i filmy dopiero kilkanaście dni temu) nie była rekordowa. Rekordowa była erupcja, którą kilka lat temu zauważyła sonda Galileo. Słup pyłu wulkanicznego miał wysokość prawie 400 km! Ale wulkaniczny księżyc Io wcale nie jest jedynym, który wykazuje aktywność. Powierzchnia chyba najzimniejszego obiektu w Układzie Słonecznym – Trytona (księżyc Neptuna) – usiana jest gejzerami. Z kolei na Europie – lodowym księżycu Jowisza – ma miejsce zjawisko bardzo podobne do łamania kry lodowej. Europa w całości pokryta jest wodnym oceanem. Nie ma wysp ani kontynentów. Warstwa lodu na tym oceanie miejscami ma grubość kilkunastu kilometrów. A mimo to pod lodem dzieje się coś, co powoduje, że ten gruby lód pęka. I to nie okazjonalnie, tylko cały czas.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama