Roboty domowej roboty

Ten artykuł nie będzie na temat domowych sposobów na skonstruowanie robota. Ten artykuł będzie o tym, że roboty to już nie fikcja.

Reklama

Jaki robot jest – każdy widzi. Na pewno? Dość trudno jednoznacznie zdefiniować, czym jest robot. Musi być urządzeniem mechanicznym, z zębatkami i siłownikami? Jeżeli tak, robotami nie są np. nowoczesne pralki, lodówki, które same robią listę zakupów, czy mobilne urządzenia, które mogą dowodzić całą domową elektroniką. Takie rozwiązania nie są dzisiaj czymś nowym. Wciąż jeszcze są drogie, ale można je kupić od kilku lat. Co innego roboty poruszające się. Żaden robot nie podaje nam kawy na tarasie, żaden nie robi za nas obiadu ani nie przewija dziecka, gdy zajdzie taka potrzeba. Tak, to prawda, takich robotów jeszcze nie ma. I chyba długo nie będzie. Najszybciej pod nasze dachy wejdą roboty wykonujące najcięższe prace. Wyręczają nas w tym, czego najbardziej nie lubimy. Domyślają się państwo, jaka dziedzina życia już jest, a w przyszłości będzie jeszcze bardziej zrobotyzowana? Tak, macie rację. Sprzątanie.

Inne niż człowiek

Robot, pewnie za sprawą filmów science fiction, kojarzy się z urządzeniem uniwersalnym, które na dodatek jest podobnej wielkości co człowiek i porusza się podobnie jak on. Uniwersalność to nie jest cecha, którą charakteryzują się roboty. Może w przyszłości... Póki co roboty konstruowane są do konkretnych prac. Jeżeli służą do odkurzania, to nie poradzą sobie np. z koszeniem trawy. Jeżeli mają zmywać naczynia, to nie wypiorą koszuli. Drugi problem to poruszanie się. Robot nie musi być specjalnie inteligentny. Prawdę powiedziawszy, telefon komórkowy jest bardziej „rozgarnięty” niż większość oferowanych na rynku robotów. Ten prosty elektroniczny móżdżek znacznie łatwiej skonstruować niż podobny do ludzkiego system poruszania się. Dwie długie nogi zginane w kilku miejscach (kostka, kolano, biodro) są dla konstruktorów robotów horrorem.

Do nóg musi zostać zaprojektowany szybki system żyroskopowy do łapania równowagi robota oraz urządzenie elektroniczne do zarządzania nogami i żyroskopami. Cały pakiet potrzebuje energii, a to w przypadku robota oznacza ciężkie baterie. I koło się zamyka, bo ciężkie baterie potrzebują masywnych nóg, którymi poruszanie zużywa jeszcze większe ilości energii. Gdy kilka lat temu pionier w budowie robotów, japońska firma Honda pokazała pierwszego dwunożnego robota, który radził sobie z pokonywaniem kilku schodów, w świecie inżynierów konstruujących roboty zapanowała euforia. Dla porównania, mniej więcej w tym samym czasie komputer IBM wygrał z arcymistrzem Garri Kasparowem w szachy. Z zestawienia tych dwóch faktów można wyciągnąć wniosek, że łatwiej skonstruować mózg, który bije mistrza światy w szachy, niż parę nóg, które będą w stanie skorzystać z klatki schodowej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama