Czipowanie ludzi

Zwierzęta czipuje się od dawna. Teraz tylko czekać, aż czipowani zaczną być ludzie.

Reklama

Odrzucając emocje i uprzedzenia, czipowanie ludzi może mieć wiele zalet. W czipie można zapisać całą masę informacji. Obywatel z czipem pod skórą nie będzie musiał nosić ze sobą dokumentów ani pieniędzy. Nie będzie musiał kupować biletów ani brać ze sobą kluczyków do auta czy kluczy do domu. Wystarczy czytnik, który odczytywałby i zapisywał w czipie informacje. Więcej, cała dokumentacja medyczna, zamiast zajmować miejsce w metalowych odrapanych szafkach w lokalnej przychodni, może znaleźć się pod skórą. Tak samo jak terminarz. Ale to wciąż dopiero początek. Prawdziwa rewolucja nastąpi nie wtedy, kiedy wszyscy będą posiadali czipy, ale wtedy, gdy te czipy będzie można kontrolować na odległość.

Zaczęło się od paczek

Taka technologia już istnieje i nazywa się RFID (ang. Radio-Frequency Identification). Umożliwia ona za pomocą fal radiowych odczyt i zapis informacji na nośniku. Cały proces może odbywać się na odległość kilku metrów. Przynajmniej oficjalnie. Nie ma jednak żadnych technicznych przeciwwskazań, by tę odległość zwiększyć do kilkudziesięciu metrów. Może w przyszłości kilkuset? RFID został stworzony do odczytywania informacji z etykiet produktów. Pomysł – trzeba przyznać – rewelacyjny. Zamiast otwierać pudło czy kontener wyładowany np. ubraniami, zabawkami i książkami, wystarczy, by przejechał on pod specjalnie skonstruowaną bramką, a system komputerowy wszystko zliczy i sprawdzi. Ta sama technologia może być wykorzystywana np. do śledzenia paczek wysyłanych przez kuriera na drugi koniec świata czy do kontrolowania, co dzieje się z towarami transportowanymi koleją. Wyładowany po brzegi pociąg towarowy nie musi nawet zwalniać. Wystarczy, że przejedzie w pobliżu anteny i już wiadomo, co znajduje się w wagonach. Być może w przyszłości to samo będzie dotyczyło pociągów osobowych. Jeżeli pod skórę będą wszczepiane czipy RFID, w podobny sposób będzie można śledzić ludzi. Już dzisiaj częściowo jest to możliwe. Mamy coraz więcej urządzeń wykorzystujących technologię RFID. Większość kart kredytowych czy bankomatowych ma w sobie taki czip. W niedalekiej przyszłości będzie obowiązek posiadania dowodu osobistego z czipem radiowym. Technologia rozwija się, a to znaczy, że urządzeń i obiektów z RFID będzie wokoło coraz więcej. Jeżeli tylko wiemy, które z tych urządzeń do kogo należy, już dzisiaj w ten sposób można śledzić ludzi.

Problem prywatności

I w tym śledzeniu jest problem. Można znaleźć wiele argumentów za tym, by czipować ludzi, by wszczepiać pod skórę maleńkie urządzenia wielkości ziarenka ryżu. Ale wszystkie te argumenty kompletnie bledną w kontakcie z kontrargumentem. Nie wolno pozbawiać ludzi prywatności! Tak, wiem, wiem, sami się pozbawiamy prywatności. Na portalach społecznościowych wypisujemy wszystko i korzystamy z urządzeń (np. telefonów komórkowych z włączoną transmisją danych), które pozwalają nas śledzić. Ale teraz każde z takich urządzeń można wyłączyć, a ekshibicjonistyczne zachowania zmienić. Wszczepienie pod skórę czegoś, co jest nadajnikiem, to pójście drogą, z której nie bardzo można wrócić. Więcej, dzisiaj nawet osoby, które są gorącymi zwolennikami czipowania ludzi, zarzekają się, że sprawa dotyczy tylko tych, którzy na taki zabieg zgodzą się. Innymi słowy – chcesz czipa, dostajesz czipa. A jak go nie chcesz, nie ma sprawy. I to być może zamykałoby temat czipowania, no bo skoro ktoś chce... Niestety, historia uczy, że na dłuższą metę nie da się utrzymać takiego podejścia. W interesie i rządów, i dużych korporacji jest, by czipowanie weszło w życie jak najszybciej i by było powszechne. A to już poważny problem. Entuzjaści technologii mówią, że dzięki takim czipom będzie można kontrolować otoczenie. Tak zwany internet rzeczy, a więc wyposażenie urządzeń powszechnego użytku w czipy i podłączenie ich do internetu umożliwia „spięcie” wszystkiego, co znajduje się w domu, w inteligentną sieć, której człowiek ma być częścią. Niestety, komputery nie rozumieją innego języka niż język fal elektromagnetycznych. Czip wszczepiony pod skórę będzie więc elementem łączącym nas, „urządzenia” zbudowane z białek, z urządzeniami zbudowanymi z krzemu. Prawda, że piękna perspektywa? – mówią entuzjaści.No nie wiem.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • goscimira
    09.06.2014 08:19
    No, to mamy początek końca Komuniści zaczipują ludzi i nikt już im się nie wymknie. Gender zaczipuje ludzi i mają ludzi na widelcu. Muzułmanie zaczipują ludzi i niema już chrześcijan. Ot taka sf w realu. Koniec z własnym światopoglądem. Koniec z Bogiem stwórcą świata. Jest jeden bóg, czip i on decyduje kto ma żyć a kto nie. Toby się Stalin, Hitler i paru innych ucieszyli na takie wieści. Kontyngent ludzki do rzeźni!!!
  • aix
    09.06.2014 09:49
    Przecież tak już się dzieje. Już jesteśmy w pewien sposób zaczipowani. Numer PESEL obligatoryjnie nadawany po urodzeniu to forma czipa. Jeśli mamy telefon komórkowy to nasz operator wie o nas wszystko: z kim rozmawiamy, komu i jakie treści przesyłamy oraz gdzie znajdujemy się, godzina po godzinie. To jest cena jaką płacimy za życie w społeczeństwie.
  • west
    09.06.2014 11:11
    Pojawiają się informacje, że czipy są zmniejszone do rozmiarów pozwalających wstrzykiwanie ich wraz ze szczepionkami - dodajmy obowiązkowymi, których takim zwolennikiem okazał się Pan dr Rożek...
  • Gohejakść
    17.08.2016 12:16
    szkoda ze autor artykuly nie wspomnial o Antychryscie i Apokalipsie. Warto moze w tygodniku katolickim
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama