Niepłodność? Większości par możemy pomóc

Co 4,5 para ma mniej lub bardziej nasilone problemy z zajściem w ciążę. Większości z nich, dzięki nowym metodom wspomaganego rozrodu, można skutecznie pomóc - uważa prof. Włodzimierz Baranowski z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Reklama

Baranowski, kierownik kliniki ginekologii i ginekologii onkologicznej w WIM, był jednym z organizatorów konferencji "Niepłodność plagą zdrowotną XXI w.", która zakończyła się w Warszawie.

"Pary, które mają kłopoty z płodnością, nie muszą wyjeżdżać za granicę, w naszym kraju dostępne są wszystkie stosowane na świecie metody leczenie niepłodności" - podkreślił konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii prof. Stanisław Radowicki. W Polsce nie są wykonywane jedynie przeszczepy macicy, ale jest to wciąż metoda eksperymentalna, testowana jedynie w Szwecji i Arabii saudyjskiej.

Prof. Baranowski twierdzi, że nie ma jednej skutecznej metody leczenia niepłodności, wszystko zależy od tego co jest przyczyną trudności z zajściem w ciążę. Wybór terapii musi być poprzedzony odpowiednią diagnostyką. Trzeba przede wszystkim zbadać czy u kobiety nie występują zaburzenia hormonalne, objawiające się na przykład zaburzeniami cyklu miesiączkowego. W pierwszej kolejności wykonywane są wtedy badania krwi. U mężczyzn konieczne jest zbadanie nasienia, trzeba sprawdzić ile jest w nim plemników i jakiej są one jakości.

Często niezbędne są bardziej inwazyjne badania, takie jak histerosalpingografia (HSG) oraz laparoskopia. Pozwalają one wykryć u kobiet wady narządów rodnych, na przykład przegrodę macicy, polipy i zrosty wewnątrzmaciczne oraz mięśniaki macicy.

"HSG wykonuje się w szpitalu, ale może być przeprowadzone również ambulatoryjne, w ramach tzw. chirurgii jednego dnia" - mówi prof. Baranowski. Podkreśla, że jest to metoda bezpieczna, choć wymaga padania kontrastu, który powoduje, że pacjentka narażana jest na promieniowanie. Ma ona jednak tę zaletę, że po jej wykonaniu zdarzają się przypadku spontanicznego zajścia w ciążę.

Bardziej inwazyjna jest laparoskopia. Wykorzystuje się ją do usuwania zbyt dużych mięśniaków oraz leczenia endometriozy (polegającej na przemieszczeniu się śluzówki macicy poza jej obręb, najczęściej do jamy brzusznej - przyp. PAP). "Od 25 do 30 proc. cierpiących na to schorzenie kobiet ma kłopoty z zajściem w ciążę" - wyjaśnia prof. Baranowski.

Wiele kobiet nie wie, że choruje na emdometriozę, która może się rozwijać już od okresu pokwitania i jedynym jej objawem są bolesne miesiączki. "W 48 proc. przypadków tzw. niepłodności idiopatycznej, czyli o nieustalonej przyczynie, po dalszych badaniach okazuje się, że jej powodem jest endometrioza" - podkreśla prof. Baranowski.

Niektóre pacjentki przez kilka, a nawet kilkanaście lat chodzą od jednego specjalisty do drugiego zanim uda się u nich wykryć endometriozę. "Nie potrafimy jeszcze skutecznie wyleczyć pacjentki z tej choroby, bo zawsze mogą być ukryte ogniska choroby, których chirurg nie jest w stanie dostrzec. Cierpiącym na endometriozę kobietom możemy jednak pomóc zajść w ciążę i doczekać się potomstwa" - dodaje specjalista. Jego zdaniem, po operacji największe szanse na zajście w ciążę są w ciągu roku, najdłużej dwóch lat.

Nowe metody leczenia pozwalają pomóc również mężczyznom, których nasienie jest zbyt słabe, na przykład zawierają zbyt mało ruchliwe plemniki. Najprostszą metodą jest podanie nasienia bezpośrednio do jamy macicy. Gdy jest to niewystarczające, możliwe jest zastosowanie tzw. mikroiniekcji polegającej na wprowadzeniu pojedynczego plemnika do komórki jajowej (w ramach zabiegu in vitro).

Według kierownika katedry i kliniki ginekologii i endokrynologii ginekologicznej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie prof. Lechosława Putowskiego, zabieg in vitro może być wykonany wtedy, gdy inseminacja po co najmniej kilku próbach nie dala żadnego efektu. Kwalifikują się do niego również kobiety z uszkodzonymi jajowodami, u których operacja się nie powiodła lub nie można jej przeprowadzić, a także te z wykrytą z endometriozą.

Specjalista powiedział, że do zabiegów sztucznego zapłodnienia wykorzystywane są również o jajeczka pobrane od innej kobiety, ale ta metoda nie jest refundowana z budżetu.

Od redakcji

Notatka jest po prostu informacją. Redakcja nie pochwala metody in vitro ani żadnej innej metody niezgodnej z nauczaniem Kościoła. Czyli takiej, w którym akt między kobietą a mężczyzna jest zastępowany (a nie tylko wspomagany)  techniką.  Ma na celu pokazanie, że w leczeniu niepłodności stosować można różne metody. I że przyznają to także ci lekarze, którzy nie maja nic przeciwko nie będącej w zasadzie leczeniem in vitro.

«« | « | 1 | » | »»
  • lekarz
    10.07.2014 17:00
    niepłodność na własne życzenie.Dalej bierzcie tabletki hormonalne,palcie,pijcie alkohol itd.
  • Brabra
    11.07.2014 08:38
    Ja walczyłam z niepłodnością i ani nie łykałam żadnych tabletek nigdy nie paliłam i nie piłam itp (abstynentka zdeklarowana). Owszem antykoncepcja rozwala układ hormonalny i często zostawia niepłodność ale niepłodność ma wiele wieeele róznych podłozy zupełnie nie zawinionych i krzywdzące jest takie gadanie.
    Na szczeście pomogła mi naprotechnologia i teraz urodziłam już trzecie maleństwo :)

    Natomiast zupełnie nie rozumiem W JAKIM CELU zamieszczono tutaj ten "artykuł-informacje" ???
    I to w dodatku bez prawidłowego rozgraniczenia że sztuczne wspomaganie rozrodu to NIE LECZENIE niepłodności? Leczenie to usuwanie przyczyny niepłodności- endometriozy, PCO, zaburzeń hormonalnych, poprawa funkcji jąder itp. No i zero informacji o naprotechnologii - a niby artykuł taki informujący o wszystkim.
    Uważam też że na TAKIM portalu komentarz powinien być obszerniejszy.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama