Cukier nie krzepi

O tym, dlaczego dzieci stają się nadpobudliwe oraz jak zadbać o swój „drugi mózg”, z Bożeną Kropką, dietetykiem rozmawia Weronika Pomierna

Reklama

Weronika Pomierna: Marysia, 12 lat, i jej plan zajęć – szkoła plus raz w tygodniu korepetycje z francuskiego. Do tego skrzypce i tenis. Ulubione śniadanie Marysi – czekoladowe zbożowe kuleczki z mlekiem. 

Bożena Kropka: Czyli uderzeniowa dawka cukru. Wystarczy spojrzeć na skład gotowych płatków śniadaniowych, które tak chętnie jedzą dzieci: cukier, aromaty, syrop glukozowo-fruktozowy, karmel amoniakalny i kwasek cytrynowy. Nie mówię tu o mieszankach, które rodzice sami przygotowują w domu (np. płatki owsiane z suszonymi owocami i ziarnami słonecznika), ale np. o takich czekoladowych kuleczkach. Po ich zjedzeniu dziecko ma energię na mniej więcej 2 godziny. Potem pojawia się niepohamowana ochota na słodycze. Aż kusi, żeby kupić coś słodkiego. Dziecko, któremu spada poziom glukozy we krwi, chętniej uzupełni jej poziom słodyczami niż zdrowymi kanapkami.

Reklamy w sklepach kuszą młodych potencjalnych klientów.

Na półkach sklepowych aż roi się od sztucznie barwionych napoi, czekoladowych batoników i żelków. Cukier uzależnia, dlatego dzieci szybko przyzwyczajają się do takiej żywności. Jeśli jemy dużo cukru, to mamy też gorszą odporność. Naukowcy udowodnili, że 1 leukocyt (białe ciałko krwi) może zabić 14 bakterii. Jeżeli dziecko spożyje 18 łyżeczek cukru w ciągu całego dnia, to wydolność leukocytów spada do 2 bakterii. Dodajmy do tego fast foody, chipsy oraz dania z majonezem i margaryną, w skład których wchodzą szkodliwe izomery trans. A po powrocie do domu na dziecko czeka zupa, niby domowa, ale ugotowana na kostkach rosołowych z glutaminianem sodu, który jest też w popularnej przyprawie Vegeta. Wybuchowa mieszanka.

Jak funkcjonują dzieci, którym serwuje się taki chemiczny koktajl?

Naukowcy alarmują, że dodatki do żywności nadwyrężają nasz układ nerwowy. Substancje te mogą powodować nadpobudliwość oraz bóle głowy. Dzieci mogą mieć trudności z koncentracją i stawać się agresywne. Skarżymy się, że nie uważają, nie potrafią usiedzieć na miejscu. Przyczyną tego może być sposób ich odżywiania.

Winowajcą mogą być zjedzone żelki?

Tak, jeśli w ich skład wchodzi np. wysokofruktozowy syrop kukurydziany i często je jemy. Proszę przeanalizować treść etykiet. To samo mogą powodować azotany w nowalijkach i wędlinach. Jeśli spożywamy te produkty sporadycznie np. raz w tygodniu, to nie mają one istotnego wpływu. Problem zaczyna się, gdy spożywamy je codziennie. Jesteśmy często zbulwersowani zachowaniem dzieci w kościele i mówimy, że za naszych czasów byłoby to nie do pomyślenia. To niekoniecznie musi być wina złego wychowywania dziecka, ale np. toksyn z pożywienia. Wielu rodziców inwestuje duże pieniądze w edukację dzieci. Troszczą się o dobrego nauczyciela, korepetycje, a nie zdają sobie sprawy, że za to, jak w szkole funkcjonuje ich dziecko, czy będzie miało dobrą pamięć i umiało skupić się na lekcjach, odpowiadają trzy czynniki. Pierwszy to pożywienie, czyli paliwo dla mózgu. Drugi to stan układu pokarmowego – czy dziecko trawi i wchłania to, czym je żywimy. I na koniec mikroflora jelit. Jelita to „drugi mózg” człowieka...

... ale często są w opłakanym stanie po antybiotykoterapii. 

Bardzo duży odsetek dzieci ma chore jelita, które są nieszczelne. 30 lat temu, gdy dostawało się antybiotyk, to często otrzymywało się preparat przeciwgrzybiczy. Z mojego doświadczenia wynika, że nie wystarczy sam probiotyk, aby odbudować florę bakteryjną. Gdy po antybiotykoterapii bakterie kwasu mlekowego są zniszczone, to w to miejsce wchodzą grzyby, np. candida albicans. Gdy w organizmie rozwija się grzyb, który wytwarza neurotoksyny, to dzieci stają się nadpobudliwe. Wiele dzieci ma zaburzoną florę bakteryjną z powodu antybiotyków, cukru oraz dodatków do żywności. Prawidłowa flora bakteryjna wpływa na wytwarzanie niektórych witamin (np. A, C, D, witamin z grupy B). Przy osłabionej funkcji jelit jest za mało enzymów trawiennych i obniżone zostaje wchłanianie składników pokarmowych, które są niezbędne dla prawidłowego rozwoju komórek mózgowych.

Na nic przemycanie pełnowartościowych produktów w posiłkach? 

One i tak nie zostaną wtedy przyswojone. To tak jak z drogimi suplementami. Jeśli układ pokarmowy źle działa, to nie można liczyć na skuteczność preparatów. Żeby wyrównać poziom flory bakteryjnej, potrzeba więcej niż jedno opakowanie bakterii kwasu mlekowego. Warto włączyć do menu po antybiotykoterapii produkty, w których naturalnie występują bakterie kwasu mlekowego, np. zakwas z ekologicznych buraków, kapusty kiszonej. Jest to bardzo ważne, ponieważ bakterie kwasu mlekowego są odpowiedzialne za wchłanianie żelaza i wapnia. Zakwas z buraków pomaga też wyjść z anemii. Można zrobić go bardzo łatwo. Wystarczy kupić kilogram buraków, obrać je i pokroić w kostkę. Następnie zagotować 1 litr wody. Po przestudzeniu zalać nią buraki, dodać 1 płaską łyżkę soli, 2 liście laurowe, ziele angielskie i 3–4 ząbki czosnku. Ważne, żeby buraki były przykryte wodą, a naczynie nakryte gazą. Po trzech dniach zakwas jest gotowy.

Czy rozsądny rodzic powinien zupełnie zabronić dziecku słodyczy? 

Nie chodzi o to, żeby chcieć zrobić z dziecka automat do nauki i trzymać je jak najdalej od batoników. Sporadycznie można je spożywać. Zachęcam, żeby nie wrzucać ich odruchowo do sklepowego koszyka. Lepiej, żeby w domu ich po prostu nie było. U niektórych dzieci wystarczy wykluczyć produkty z glutaminianem sodu, sztucznymi barwnikami i aromatami. Zaczynają wtedy lepiej spać, łatwiej się koncentrują. Mają lepsze wyniki w nauce. Jeśli po wyeliminowaniu cukru nadal nie ma żadnej poprawy, to warto wykonać badanie laboratoryjne kału i sprawdzić, czy w organizmie jest grzyb candida. Może on powodować bóle głowy, brzucha, biegunki i niedobory pokarmowe.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama