Klockowa rewolucja

Nauka przedmiotów humanistycznych z wykorzystaniem klocków lego jest już popularna w większości krajów europejskich. Powoli wchodzi także do Polski.

Reklama

Wyobraźmy sobie szkołę, w której nie ma tradycyjnych klas i ławek. Są za to pomieszczenia z różnymi zestawami klocków. Uczniowie czas spędzają głównie na budowaniu z klocków Lego lub siedzeniu na wielkiej kanapie ustawionej na środku szkoły i opowiadaniu tam o swoich budowlach. Niemożliwe? A jednak. Taka szkoła istnieje w Danii. I ma się całkiem dobrze. Jej założyciele podkreślają, że najważniejsze to nauczyć dzieci myślenia. A klocki są do tego najlepszym narzędziem.
 

Najważniejsza motywacja

Dziś już nikogo nie dziwią zajęcia z robotyki w szkołach, które jeszcze kilka lat temu dla wielu były niedostępne, a jeśli już, to za wysoką opłatą. Jednak jakiś czas temu specjaliści prowadzący badania ocenili, że klocki mogą być również genialnym narzędziem do nauczania przedmiotów humanistycznych. Okazuje się, że rozwijają głęboką motywację do tego, żeby uczyć się języka, wyrażać swoje uczucia, wchodzić w szczegóły. Dlatego firma z duńskiego Billund stworzyła specjalne zestawy klocków, z wykorzystaniem których można uczyć przedmiotów całkiem niezwiązanych z dotychczasowym konstruowaniem. – Klocki Lego świetnie sprawdzają się zarówno w nauczaniu języka polskiego, jak i każdego innego języka, ale także historii, religii czy zajęć psychoprofilaktycznych – mówi Iga Malik, pierwszy w Polsce licencjonowany trener Lego Education.

W naszym kraju już przeszło dziesięć lat temu edukacyjną funkcję klocków odkrył filozof Jarosław Spychała, który stworzył autorski program nauki filozofii dla studentów UMK w Toruniu, bazujący na klockach Lego. Zarówno on, jak i naukowcy badający dziedzinę Lego Eduaction zauważyli, że i dzieciom, i dorosłym klocki dają maksymalną motywację do działania. A dzieci przy okazji wcale nie czują, że się w tym czasie uczą.
 

Łęcka z klocków

Więc chcąc omówić w szkole postać Mieszka I, przy wykorzystaniu metod aktywizujących, oprócz scenek rodzajowych czy wykonania pracy plastycznej, możemy zachęcić dzieci do zbudowania historii twórcy państwowości polskiej. Historię wybuchu wulkanu w Pompejach też, jak mówi Iga Malik, świetnie poznaje się przy wykorzystaniu klocków.

W zależności od potrzeby, nauczyciel może tę tragedię omawiać od strony historycznej bądź geograficznej. Dzieci budują wybuch. Tworzą dym, lawę, popioły. Nauczyciel przemyca w tym czasie fakty naukowe, informując o miejscu i nazwie wulkanu. Może opowiadać na tym przykładzie o wszystkich wulkanach na świecie. Ale może równie dobrze skupić się na panujących w tym czasie relacjach międzyludzkich.

Rozbiory Polski też można w zasadzie omówić bez udziału podręcznika. Część uczniów buduje terytorium Polski, druga część wciela się w zaborców, i powoli polskie terytorium przejmuje. Stają się bohaterami historii. Jest walka. Są emocje. To wnika w pamięć bardziej niż wkuwanie dat. Twórcy metody przekonują, że ucząc się historii z wykorzystaniem klocków, dzieci o wiele lepiej zapamiętują wszystkie fakty. Jeśli pracują w grupach i mają do zbudowania określone wydarzenie, budują je z elementów. By te elementy ze sobą współgrały, muszą mieć logiczny ciąg. Uczniowie więc muszą nadać historii początek, środek i koniec. Muszą też swoją prezentację opatrzyć tytułem, więc uczą się współpracy.

Lego podobno świetnie sprawdza się też na lekcjach polskiego. – Mamy za zadanie zbudować bohaterkę „Lalki” Bolesława Prusa, Izabelę Łęcką, używając tylko symboli – mówi Iga Malik. – Niektórym wyda się zabawne, że ona ma zamiast głowy kwiatek, ale dzięki temu, że możemy wyrazić nasze widzenie świata, lepiej tę postać zapamiętamy. W Lego Education zwykła płytka może być relacją np. między Zosią a panem Tadeuszem. Dzieci dobudowują elementy symbolizujące miłość, ale mogą wrzucać też nutkę niepokoju, trudności. Na tej jednej płytce można omawiać poszczególne wątki z książki.
 

Wyjść ze schematów

Twórcy metody opracowali także specjalny program komputerowy, który pozwala stworzoną w realu budowlę czy wydarzenie przenieść do świata wirtualnego. Uczniowie mogą przygotować komiksy ze swoich historii poprzez zrobienie zdjęć i dodanie do nich opisów w chmurkach. Potem powstaje gazetka lub książka. – Oni, mając świadomość, że wybudowaną historię będą przedstawiać klasie, rodzicom czy komukolwiek innemu, bardzo mocno skupiają się także na języku – przekonuje Malik. A więc tworzą rozbudowane zdania, używają pięknych przymiotników i to nie tylko w języku polskim, ale też w każdym innym nauczanym w danej szkole.

Nie od dziś wiadomo, że ten sam ośrodek w mózgu odpowiada za naszą mowę i za to, co robimy rękami. Dlatego gestykulując, stymulujemy się do mówienia. Jeśli pozwolimy dziecku budować, naturalnie będziemy stymulować ośrodek w mózgu, który odpowiada za budowanie wypowiedzi.

Lego Education na pewno nie wyprze ze szkół tradycyjnego nauczania. I pewnie nie o to chodzi. Najważniejsze jest przestać się bać nowych narzędzi pracy i wyjść z pewnych schematów.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Crush
    07.03.2015 14:57
    "Najważniejsze jest przestać się bać nowych narzędzi pracy i wyjść z pewnych schematów."

    Dobrze by było gdyby publicyści GN nie wychodzili ze "schematów" uczciwości i nie stosowali nachalnej kryptoreklamy.
  • ms
    08.03.2015 07:11
    Należy odróżnić reklamę od reportażu. Dla mnie, rodzica, widoczny jest wpływ budowania (nie tylko z Lego) na te język i wyobraźnię syna. Jeśli w szkole by zastosowano klocki zamiast nudnej lekcji np. raz w miesiącu, to na pewno efekt byłby lepszy.

    Ja, mając prawie 30 lat, pamiętam swoje największe budowle z klocków, ale nie pamiętam lekcji historii z podstawówki, mimo iż jedno i drugie było tak samo dawno temu
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama