Teleskop doskonały

Kosmiczny teleskop Hubble’a właśnie kończy 25 lat. Trudno dzisiaj znaleźć astronoma, który pośrednio lub bezpośrednio nie korzystał z wyników jego obserwacji.

Nie ma wątpliwości, że Kosmiczny Teleskop Hubble’a jest jednym z najbardziej udanych urządzeń badawczych, jakie ma do dyspozycji dzisiejsza nauka. Był drogi – owszem, ale jest niezastąpiony. Od 25 lat dostarcza tak ogromnych ilości informacji, że trudno je nawet analizować na bieżąco.

Dobry patron

Teleskop został nazwany na cześć amerykańskiego astronoma Edwina Hubble’a. Trudno o lepszy wybór. Hubble był człowiekiem, który rozszerzył wszechświat, a właściwie jego postrzeganie, o miliardy lat świetlnych. Jako pierwszy, w latach 20. XX wieku zauważył, że obiekty zwane wtedy „mgławicami spiralnymi” są w istocie osobnymi galaktykami. Przed Hubble’em uważano, że wszechświat ogranicza się do Drogi Mlecznej, a więc do naszej galaktyki, oraz otaczających galaktykę „mgławic spiralnych”.

Obserwacje Edwina Hubble’a uświadomiły uczonym, że kosmos jest znacznie większy, niż się wydaje. Drugim ważnym odkryciem patrona teleskopu orbitalnego jest obserwacja, że wszechświat się rozszerza. To stwierdzenie obaliło powszechnie funkcjonujący wtedy pogląd, że kosmos jest stacjonarny, a więc w dużych skalach nie zmienia się. Był zawsze i będzie zawsze. Ogromnym zwolennikiem tej teorii był m.in. Albert Einstein. Hubble zaobserwował jednak, że kosmos jest dynamiczny, że zmienia się i w małych skalach (np. planety nie stoją w miejscu, lecz krążą wokół swoich gwiazd), i w tych dużych. Dzięki tej obserwacji wiarygodny stał się model Wielkiego Wybuchu.

Edwin Hubble nie tylko więc „rozszerzył” wszechświat, ale obalił funkcjonującą i dobrze przyjmowaną przez świat naukowców teorię jego funkcjonowania. W czasie gdy astronom prowadził swoje obserwacje, powstała bodaj pierwsza koncepcja wyniesienia w kosmos teleskopu. Wtedy technologia absolutnie na to nie pozwalała. Szybko jednak dogoniła ten pomysł i pierwsze konkretne projekty kosmicznego teleskopu powstały na początku lat 50. XX wieku, wtedy gdy Edwin Hubble umierał.

Błąd za sześć miliardów

Gruba atmosfera zaburza, a czasami całkowicie uniemożliwia przedostawanie się do powierzchni Ziemi promieni świetlnych. Można więc budować większe teleskopy, umieszczając je wysoko w górach, najlepiej na terenach pustynnych. Im mniej wilgoci w atmosferze, tym lepiej. To jednak nie rozwiązuje problemu. Stąd pomysł umieszczenia teleskopu na orbicie. Teleskop Hubble’a budowano długo, bo ponad 20 lat. Zmieniali się prezydenci USA i zmieniał się skład amerykańskiego Kongresu. To ważne, bo Kongres zatwierdza budżet NASA. Pieniędzy na porządny teleskop zawsze było więc za mało, dlatego cięto koszty. A wraz z nimi zmieniano założenia projektowe.

Ostatecznie agencja NASA zdecydowała, że... nie stać jej na budowę urządzenia, które będzie prowadziło obserwacje z orbity. Nie zrezygnowano jednak z projektu, tylko do współpracy zaproszono agencję europejską ESA. I tak Teleskop Hubble’a stał się projektem nie tylko rewolucyjnym, ale przede wszystkim międzynarodowym. Koszty szacowano na 400 mln dolarów. Ostatecznie teleskop kosztował 2,5 mld dolarów, a licząc z kosztami umieszczenia na orbicie – 6 mld dolarów. I pewnie nikt nie powiedziałby nawet jednego słowa krytyki, gdyby nie to, że... Po wielu latach opóźnień 24 kwietnia 1990 roku Hubble’a umieszczono na orbicie. Został tam wyniesiony na pokładzie promu kosmicznego Discovery.

Gdy włączono wszystkie urządzenia pokładowe, okazało się, że… na ziemi popełniono fatalny błąd. Źle wyprofilowano 2,5-metrowe zwierciadło teleskopu. Błąd był ogromny, bo wynosił… ponad 2 mikrometry, czyli tysięczne części milimetra. Teleskop, choć działał bez zarzutu, robił nieostre zdjęcia. 6 mld dolarów i nieostre zdjęcia! Zanim zaczął w pełni działać, do Hubble’a na orbitę wysłana została misja naprawcza. Dotychczas teleskop serwisowano pięć razy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja