Udar leczyć natychmiast

W leczeniu udarów mózgu lepsze efekty zaczynają przynosić metody natychmiastowej interwencji podobne do tych, jakie od dawna stosuje się w ostrych zawałach serca - twierdzi prof. Radosław Kaźmierski ze Szpitala MSW w Poznaniu.

Reklama

Specjalista mówił o tym podczas konferencji "Rozwój badań mózgu. Nadzieja na lepsze życie", zorganizowanej przez Grupę Roboczą na Rzecz Innowacji w Ochronie Zdrowia. Mówiono o nowych wyzwaniach dla opieki medycznej, jakimi są coraz częściej występujące choroby mózgu, oraz o nowych sposobach ich leczenia.

Szef kliniki neurologii i chorób naczyniowych układu nerwowego Szpitala MSW w Poznaniu, prof. Radosław Kaźmierski powiedział, że w Polsce udary mózgu są drugą przyczyną zgonów po zawałach serca i głównym powodem niepełnosprawności po 40. roku życia. "W ciągu roku od udaru umiera od 33 do 50 proc. pacjentów, a z co drugi z tych, co przeżywa nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować i wymaga pomocy" - powiedział.

W 80 proc. przypadków udarów występuje tzw. udar niedokrwienny, wywołany zablokowaniem dopływu krwi do niektórych rejonów mózgu przez skrzeplinę powstająca w naczyniach krwionośnych. Trzeba ją jak najszybciej usunąć, żeby przywrócić do odpowiednie ukrwienie mózgu.

"Do usuwania skrzepliny wykorzystuje się tzw. rekombinowany aktywator plazminogenu, który może ją rozpuścić. Lek ten musi być jednak podany najpóźniej w ciągu 4,5 godziny od pierwszych objawów udaru. Dlatego ważne jest, żeby chory trafił jak najszybciej do odpowiedniego ośrodka, gdzie taki środek może być zastosowany" - podkreślił prof. Kaźmierski.

Według specjalisty, dzięki tzw. trombolizie (rozpuszczeniu krwi) u chorych z udarem udaje się zmniejszyć ryzyko zgonu o 7 proc., a niepełnosprawności - o 15-18 proc. Najlepsze efekty uzyskuje się, gdy lek zostanie podany w ciągu półtorej godziny po wystąpieniu pierwszych jego objawów. Skrzeplina nie może być jednak zbyt duża, gdy przekracza 7 mm preparat jej nie rozpuści.

"Dla wielu chorych nową nadzieją jest mechaniczne usunięcie skrzepliny, tzw. trombektomia, który stosuje się po użyciu rekombinowanego aktywatora plazminogenu" - przekonywał prof. Kaźmierski. Polega ona na tym, że do zatkanego naczynia wprowadzany jest cewnik wraz ze stentem, niewielką "sprężynką", za pomocą której wychwytuje się skrzeplinę, a potem wraz nim wyciąga się ja na zewnątrz.

Metoda ta jest podobna do tej, jaką od dawana wykorzystują kardiolodzy interwencyjni. Wykonują oni na przykład tzw. balonikowanie pozwalające mechanicznie udrożnić zaczopowane tętnicę mięśnia sercowego. W miejscu, gdzie powstał zakrzep, wstawiają często stent, który w tym wypadku pełni rolę rusztowania wewnątrz tętnicy, które ją poszerza i podpiera jej ścianę.

Poznański neurolog twierdzi, że trombektomia pozwala udrożnić zatkane naczynie doprowadzające krew do mózgu w 83 proc. przypadków, podczas gdy użycie samego leku daje efekty jedynie u 40 proc. pacjentów z niedokrwiennym udarem mózgu. Taka metoda ma również tę zaletę, że może dać efekty w ciągu 6-8 godzin od wystąpienia pierwszych objawów udaru.

Do usuwania skrzeplin próbuje się wykorzystać również ultradźwięki. "Powodują one jej częściową destrukcję, którą skutecznej potrafi wtedy rozpuścić rekombinowany aktywator plazminogenu" - wyjaśniał prof. Kaźmierski. Próbuje się wykorzystać również mikropęcherzyki z gazem, które po naporem ultradźwięków rozkruszają skrzeplinę.

Najważniejsze jest jednak, żeby chory z udarem został szybko przewieziony do ośrodka neurologicznego. Jedynie natychmiastowa pomoc, w ciągu pierwszych kilku godzin od wystąpienia pierwszych jego objawów, może przynieść jakieś efekty terapeutyczne.

Zbigniew Wojtasiński (PAP)

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama