Znowu nic nie wiemy

O tym, że będzie niespodzianka, wiedziano od kilku tygodni. Sonda, zbliżając się 
do Plutona, już z dużej odległości dostrzegła na jego powierzchni jakieś struktury. 
Ale żeby coś takiego?


Reklama

Po przebyciu około 5 miliardów kilometrów w ciągu prawie 10 lat sonda kosmiczna New Horizons przeleciała w pobliżu Plutona. Do niedawna uznawanego za ostatnią planetę Układu Słonecznego, a dzisiaj uważanego za przedstawiciela ogromnej rodziny planet karłowatych. Co zobaczyła? Góry, doliny i jakieś dziwne fałdy. Już samo to jest trudne do zrozumienia. Przecież Pluton miał być martwym geologicznie globem. Kulą kamieni i lodu. Ale jest jeszcze coś. Zaobserwowane struktury geologiczne są bardzo młode, mają nie więcej niż 100 mln lat, a to oznacza, że ta planeta geologicznie żyje, że skądś ma energię na modyfikowanie swojej powierzchni. I to już jest prawdziwa rewelacja. 


Skąd ta energia? 



Ziemia jest we wnętrzu gorąca po pierwsze dlatego, że nie zdążyła jeszcze ostygnąć od czasów, gdy powstawała (ponad 4 mld lat temu), a po drugie dlatego, że w jej wnętrzu dochodzi do rozpadów pierwiastków promieniotwórczych, a te dodatkowo środek planety podgrzewają. Dzięki tej wewnętrznej energii kontynenty poruszają się, tworzą się góry i dno oceaniczne. Dzięki temu wybuchają wulkany i gejzery oraz występują trzęsienia ziemi. I choć lista aktywności naszej planety w sporej części jest tożsama z listą katastrof i kataklizmów, prawda jest taka, że bez geologicznej aktywności, bez tego wewnętrznego ciepła, energii, na Ziemi nie byłoby życia. 
To, że Ziemia jest aktywna geologicznie – to wiemy i potrafimy wytłumaczyć. Wiemy też, dlaczego Mars jest geologiczne martwy. Jego wnętrze (Mars jest znacznie mniejszy od Ziemi) wystygło. To nie znaczy, że małe obiekty są skazane na geologiczną śmierć. Księżyce Jowisza i Saturna mają sporo energii w swoich wnętrzach. Ale nie jest to energia, która pozostała w nich od czasów tworzenia się Układu Słonecznego. To energia „przekazywana” przez pole grawitacyjne dużej planety, wokół której krążą. Bez wchodzenia w szczegóły: pole grawitacyjne Jowisza czy Saturna cały czas „ugniata” wewnętrzne warstwy księżyców i w ten sposób je podgrzewa. Tylko co to wszystko ma wspólnego z Plutonem? No właśnie nic!!! 
Pluton ma energię, co więcej, musi jej mieć bardzo dużo, skoro potrafi wypiętrzać pasma górskie, a my nie mamy bladego pojęcia, skąd ta energia pochodzi. Pluton jest wielokrotnie mniejszy od Ziemi, jest nawet mniejszy od naszego Księżyca. Nie ma szans, by zachował w sobie choć małą część energii z czasów tworzenia się Układu Słonecznego. Tym bardziej że Pluton najpewniej powstał w inny sposób niż planety Układu. Właśnie dlatego pozbawiono go miana planety. W pobliżu Plutona nie ma też żadnego dużego obiektu, który (jak Saturn i Jowisz swoim księżycom) mógłby przekazać swoją energię grawitacyjną. Nie tylko jesteśmy zdziwieni tym, że na Plutonie są jakiekolwiek struktury, nie tylko tym, że są bardzo młode, ale także tym, że nie znamy żadnego mechanizmu, nie mamy żadnej teorii, która wyjaśniłaby, co tam, na rubieżach Układu Słonecznego, się dzieje. 


Jeden z miliona


Co ciekawe, zróżnicowaną powierzchnię ma nie tylko Pluton, ale także jego księżyc Charon. Choć na razie do dyspozycji są pojedyncze zdjęcia niskiej rozdzielczości (odległość Ziemia–sonda jest tak duża, że przesył danych zajmuje sporo czasu), już one wprawiają astronomów w osłupienie. Na Charonie, maleńkim obiekcie, są kratery o średnicy nawet 100 kilometrów, są doliny i wyżyny, a nawet wąwozy. Obszar jego północnego bieguna jest ciemniejszy. Dlaczego? Może jakiś pył? Trudno powiedzieć. Pluton z kolei ma młode góry. Na jednym zdjęciu pasa o szerokości zaledwie 250 kilometrów (na razie tylko takie zdjęcie mamy) widać pasmo, którego wysokość oceniono na około 3500 metrów. Dla porównania – najwyższy szczyt Tatr ma 2500 metrów. Góry na Plutonie są dużo młodsze od Tatr. 
Ta wewnętrzna, choć niewiadomego pochodzenia energia zmusi naukowców do ponownego przemyślenia teorii budowy Układu Słonecznego. Na tę zagadkę nakłada się jeszcze jedna. Dziwna orbita Plutona, mała różnica wielkości pomiędzy Plutonem a jego największym księżycem Charonem powoduje, że te dwa obiekty nie pasują do rodziny planet. Dlatego zostały z niej wykreślone. Ale samo wykreślenie to raczej „ruch administracyjny”. Naukowcy nie wiedzą, skąd takie obiekty pochodzą, nie wiedzą, jak powstawały i czym się charakteryzują. I gdyby Pluton był jedynym tego typu obiektem w Układzie Słonecznym, jego badanie byłoby zaledwie ciekawostką. Tyle tylko, że takich obiektów są setki tysięcy, o ile nie miliony. Pluton jest ich przedstawicielem, bo leży najbliżej nas. Tak zwane planety karłowate zamieszkują granice naszego świata. Warto je poznać i warto je zrozumieć. A wtedy będziemy wiedzieli więcej o samych sobie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • aaa
    27.07.2015 16:49
    Prędzej naukowcy od Sumerów się dowiedzą, ci wiedzieli gdzie leży Pluton 6 tys. lat temu.

  • ljr
    21.08.2015 19:28
    szkoda, ze nawet my katolicy poddajemy się fałszywym teorią. Świat jak i kosmos ma 6 tyś lat. Dlatego nie da się wszystkiego wytłumaczyć bo założenia są kiepskie (wzór się nie zgada co potwierdza właśnie ta obserwacja). Niestety w swej pysze nie słuchamy się pisma świętego.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama