Oko na przyszłość

Big Data brzmi tajemniczo. Chodzi w skrócie o analizę ogromnych ilości informacji, które są przechowywane w licznych bazach danych. Te informacje na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. A jednak dzięki tej analizie możliwe jest… przewidywanie przyszłości.

Przewidywanie przyszłości – brzmi dumnie. A jak działa w praktyce? Ilość danych, jaką produkuje współczesna cywilizacja, jest przerażająca. Na serwis YouTube w ciągu jednej minuty wrzucana jest tak duża liczba filmów, że aby je wszystkie zobaczyć, trzeba by siedzieć przed ekranem komputera dwa lata! Na portalach społecznościowych miliony osób codziennie tworzą jakieś treści. Setki tysięcy czujników mierzą i ważą, miliony kart chipowych rejestrują. To wszystko jest magazynowane. Jeżeli mieszkamy w mieście, codziennie obserwuje nas kilka-, kilkanaście kamer monitoringu. Nasz telefon komórkowy loguje się do stacji bazowych, a ta informacja także jest przechowywana. Tak samo jak liczba SMS-ów i to, do kogo były wysłane. A to wciąż tylko wierzchołek góry lodowej. Dane statystyczne dotyczące naszego zdrowia, naszych operacji bankowych, tego, ile zużywamy prądu, wody czy gazu. Co i gdzie kupujemy w sklepach, w jakich sytuacjach i ile płacimy, korzystając z karty kredytowej… Kopalnią informacji są nasze deklaracje podatkowe. Czy te wszystkie informacje mogą się na coś przydać? Jak najbardziej tak. Zaczynamy nieśmiało zdawać sobie z tego sprawę.

Strażacy się cieszą

Kojarzenie niepowiązanych ze sobą z pozoru danych leży u podstaw Big Data. Dzięki temu, że informacja jest zapisana w formie cyfrowej, analiza ogromnych pakietów danych nie stanowi problemu technicznego. Jak to działa praktycznie? Pożary i zaczadzenia najczęściej zdarzają się w starych kamienicach, w których nielegalnie mieszka zbyt wiele osób. Najczęściej dochodzi tam do samowolek budowlanych (dzielenia mieszkań na mniejsze), w czasie których nie są zachowane żadne normy budowlane. W takich sytuacjach instalacje gazowe, elektryczne czy te związane z centralnym ogrzewaniem nie są prawidłowo wykonane. Nie ma też wymaganej wentylacji. Takie sytuacje znacznie częściej występują w dzielnicach biednych, szczególnie często, gdy zdarzają się skoki napięcia. Niejednokrotnie wieczorem i w weekendy. Co więcej, pożary często zdarzają się w mieszkaniach zajmowanych przez nielegalnych imigrantów.

Analiza odpowiednich danych pozwala znaleźć takie miejsca. Skorelowano dane dotyczące zużycia wody i prądu z danymi z urzędów podatkowych. Nielegalni mieszkańcy nie płacą podatków, ale zużywają wodę czy energię elektryczną. Do tego dodano mapę z informacjami o liczbie zgłaszanych w okolicy przestępstw i o interwencjach policji oraz pogotowia. Zbierając więc te wszystkie dane w jedno miejsce, można nakreślić mapę miasta z zaznaczonymi obszarami, w których prawdopodobieństwo wystąpienia pożaru jest znacznie większe niż gdzie indziej. I to już się robi. Dzięki odpowiednio napisanemu programowi udało się mocno obniżyć liczbę pożarów w dużych miastach USA. Tylko w Nowym Jorku inspektorzy budowlani wzięli prewencyjnie wytypowane obszary pod lupę i sprawdzili w ciągu ostatnich kilku lat prawie milion budynków. W Filadelfii liczba pożarów spadła, a czas dotarcia do tych, które wybuchają, znacząco się skrócił. Dlaczego? Bo przeniesiono kilka posterunków strażackich bliżej miejsc, które komputer wytypował jako te o wyższym ryzyku.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja