Armia science fiction

Samoloty bez pilotów, elektromagnetyczne działa na okrętach czy broń laserowa to gadżety, bez których nie może się obejść żaden szanujący się film science fiction. Tyle tylko, że te urządzenia już jakiś czas temu stały się rzeczywistością.

Reklama

W2013 roku na jednym z amerykańskich portali poświęconych technologii pojawiła się krótka notka o myśliwcu F-16 w wersji Q, czyli bezpilotowej, który został wysłany na próbny lot. Maszyna bez pilota wystartowała z jednej z baz wojskowych na Florydzie. Samolot bezbłędnie wzbił się w powietrze i wykonywał zaplanowane manewry. Zrobił kilka pętli, dość ciasną beczkę, w czasie której przeciążenie było tak wielkie, że dla większości pilotów skończyłoby się to śmiercią, osiągnął pułap 13 tysięcy metrów i przekroczył prędkość dźwięku. A następnie spokojnie wylądował. Lot trwał 55 minut.

Samolot sam lata

Samodzielne lub półsamodzielne urządzenia latające nie są od dawna żadną nowością. Drony w służbie armii USA latały już nad wieloma krajami objętymi konfliktami, co więcej, ich zadania wykraczały daleko poza samą obserwację. Czym innym jest jednak dron, a czym innym pełnowymiarowy i kompletnie wyposażony myśliwiec. I tak krótka notka o wspomnianym QF-16 dość szybko zyskała w sieci sporą popularność. – To było trochę dziwne uczucie, widzieć, jak F-16 wzbija się w powietrze bez pilota, ale lot był bezbłędny od początku do końca – powiedział płk Ryan Inman, dowódca 82. eskadry lotnictwa wojskowego USA. Inni eksperci byli zgodni, że zaczyna się nowa era, w której samoloty będą latały bez pilotów. Tak jest taniej, tak jest bardziej niezawodnie i skutecznie. Już dzisiaj robotom zleca się coraz poważniejsze zadania na froncie. Działanie maszyn jest wciąż w dużej mierze kontrolowane przez człowieka, ale z czasem daje im się coraz większą autonomię.

Dronami się nie pilotuje. Zleca im się zadania, a inteligentne oprogramowanie samo musi znaleźć sposób na ich wykonanie. Brzmi jak fantazja? Z jednej strony tak, ale fantazją już dawno nie jest. Drony, a właściwie ich oprogramowanie, mają zdolność uczenia się, a to znaczy, że doświadczony dron, tak jak doświadczony pilot, może wykonać zadanie lepiej niż żółtodziób. Z drugiej strony nie, bo w przypadku systemów automatycznych doświadczenie jednej jednostki może być „dzielone” z innymi. W przypadku człowieka doświadczeni piloci uczą tych, którzy dopiero zaczynają karierę w wojsku. W przypadku maszyn doświadczenie jednej jest automatycznie doświadczeniem wszystkich.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Kooper Nick
    29.03.2016 15:34
    A gdyby tak Polska zaczęła wprowadzac taki sprzęt do swojej armii? Nie bardzo możemy (a nawet gdybyśmy mogli, to nas nie bardzo stać), aby dogonić inne mocarstwa w przemyśle, który oni udoskonalają od kilkudziesięciu lat. W przypadku nowych technologii wszyscy startują od zera - czyli nie mamy zapóźnień, a jeśli nawet, to mniejsze niż w tradycyjnych technologiach.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama