To jest cud

„Rozumiem, że Kościół nie chce w to uwierzyć – mówi Jackson z westchnieniem rezygnacji. – Ale nie wahał się uwierzyć w zmartwychwstanie, które było cudem”.

Reklama

Wystawienie Całunu Turyńskiego w czerwcu 2015 r.   Stanisław Dacy /Foto Gość Wystawienie Całunu Turyńskiego w czerwcu 2015 r. Centrum Całunu Turyńskiego w Kolorado (The Turin Shroud Center of Colorado), które ogłasza się jako „jedno z czołowych centrów badawczo-naukowych Całunu na świecie”, niełatwo znaleźć. Jego adres w Colorado Springs ujawniany jest tym, którzy o niego zapytają. Mieszczący się w dwupiętrowym, tanim kompleksie obok salonu fryzjerskiego, nie ma żadnych znaków ani informacji, które wskazywałyby na obecność ośrodka badawczego. Ta anonimowość może wprawiać odwiedzających w dezorientację, ale odpowiada jego założycielowi i dyrektorowi Johnowi Jacksonowi.

Kiedy Jackson przybył do centrum w zimowy ranek 2014 roku, zatrzymał się przed przekręceniem klucza. Z kieszeni koszuli wyciągnął niewielką posrebrzaną tabliczkę z wyrytym na niej napisem „Turin Shroud Center” i przytwierdził ją do drzwi paskiem velcro. Zdejmie ją później, wychodząc z budynku. „Tu jest mnóstwo dziwaków” – wyjaśnił ze śmiechem.

Ten rodzaj enigmatycznego komentarza jest typowy dla Jacksona, który przez lata pracował nad tajnymi projektami w Air Force Weapons Laboratory w Nowym Meksyku. Chudy i wygadany, ubrany w sweter i dżinsy, Jackson, obecnie pod siedemdziesiątkę, usiadł na drewnianym taborecie. Pośrodku małego, pozbawionego okien pokoju ustawiono osiemnaście krzeseł przed białą tablicą, na której Jackson zapisał wzory matematyczne. Przy ścianie w kolorze brzoskwini umieszczono tekturowo-styropianowe modele mężczyzny z Całunu, a także replikę Chrystusa na krzyżu w naturalnych rozmiarach. Obraz przedstawiający Ostatnią Wieczerzę wisiał nad szklaną gablotą, która zawierała koronę cierniową i gipsowy model kości stopy przebitej długim żelaznym gwoździem. Wszędzie znajdowały się gigantycznych rozmiarów zdjęcia Całunu, zarówno negatywy, jak pozytywy. Panowała atmosfera częściowo jak w laboratorium, częściowo jak w kaplicy, która to równowaga celnie odzwierciedlała oparte na wierze podejście Jacksona do nauki.

Jego zdaniem „nauka” o Całunie wzięła początek w pustym grobowcu w poranek wielkanocny, jak głosi Ewangelia według świętego Jana. „Jan się temu przyglądał – mówi Jackson. – Widział, co tam było. I opowiadał, co tam było. Zobaczył leżące płótna. Było jasne, że ciała tam nie ma. Jan mówi, mając na myśli siebie: »Ujrzał i uwierzył« [J 20,8]. Ujrzenie jest działaniem naukowym. Uwierzenie aktem wiary. I z mojej perspektywy święty Jan łączy ze sobą naukę i religię, nie gorzej niż w grobie Chrystusa. Gdyby niczego nie zobaczył – czyli nie mielibyśmy żadnej nauki – nie byłoby sposobu, by połączyć wiarę ze światem, w którym żyjemy. Gdybyśmy nie mogli tego zrobić, nie byłoby Kościoła. Ani chrześcijaństwa. Jeśli sądzimy, że można mieć ezoteryczną teologię niezakorzenioną w tym, co ma do zaoferowania nauka, to myślę, że się oszukujemy”.

Dyskomfort Kościoła w kwestii nauki to jedna strona problemu, przekonuje Jackson. Druga to awersja nauki względem  wiary – a zwłaszcza kategoryczne odrzucenie koncepcji, że Bóg może działać w prawdziwym świecie, czasem poprzez cuda.

John Thavis: Tajemnice watykańskich proroctw   www.znak.com.pl John Thavis: Tajemnice watykańskich proroctw „To jest cud – powiedział, spoglądając na podświetlone zdjęcie Całunu. – Proponuje się całą masę »naturalnych« wyjaśnień, które próbują dowodzić, że to tylko jedna z tych rzeczy, jakie się zdarzają od czasu do czasu w świecie fizycznym. Wielu badaczy Całunu widzi tylko stronę naukową. Wiara ich onieśmiela – naprawdę nie chcą w to wchodzić”.

Nazwanie Całunu „cudem” skłania wielu ekspertów do zastanowienia, ale Jackson czuje się swobodnie z taką koncepcją. Gotów jest przyznać otwarcie to, co kilku naukowców zaledwie sugerowało, a mianowicie, że najlepszym wyjaśnieniem wizerunku na tkaninie jest to, iż powstał przez zmartwychwstanie Jezusa. Rzecz jasna, Jackson nie może tego udowodnić, ale jest przekonany, że to najmocniejsza hipoteza i że żadna inna teoria na temat powstania wizerunku na Całunie nie wytrzymuje analizy naukowej. Jego zdaniem, fachowo mówiąc, wizerunek uformował się, kiedy Całun się zapadł w i poprzez promieniujące ciało, które nagle stało się przezroczyste dla fizycznego otoczenia. To emisja promieniowania przebarwiła materiał. Jackson przyznaje, że pomysł ze znikającym ciałem podważa konwencjonalne prawa fizyki, ale uważa, że Całun stanowi ważny argument, by przemyśleć od nowa pewne koncepty współczesnej nauki.

Książkę można wygrać w naszym konkursie - zajrzyj TUTAJ

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama