Masowe wymieranie

Wiemy o tym, że w przeszłości miało miejsce kilka ogromnych wymierań. Niektóre z nich zmiatały z powierzchni Ziemi ponad 70 proc. wszystkich żyjących gatunków. Przyczyny tych katastrof były różne. A jaka jest przyczyna wymierania, które teraz obserwujemy?

Reklama

W przeszłości rzeczywiście miały miejsce zdarzenia, które z dzisiejszego punktu widzenia nazwalibyśmy katastrofami ekologicznymi. Ale dzięki każdej z nich grupa zwierząt lub roślin, które wcześniej miały marginalne znaczenie, mogła się rozwinąć. Tak było również w czasie wyginięcia dinozaurów. Ponad 60 mln lat temu wyginęły nie tylko dinozaury, ale też wiele gatunków innych zwierząt. Dzisiaj nie jesteśmy pewni przyczyn tej „zmiany warty”. Może winna była asteroida, może superwulkan, może epidemia, a może wszystko równocześnie. Gdyby jednak te wydarzenia nie nastąpiły, trudno sobie wyobrazić Ziemię jako planetę ssaków. Ssaki istniały w czasach dinozaurów, ale zajmowały tylko te nisze, które dla dominujących zwierząt nie były atrakcyjne.

Wciąż znikają

Największe wymieranie miało miejsce wtedy, gdy w naszej atmosferze pojawił się tlen. A co jest powodem wymierania dzisiaj? Od kilkuset lat obserwujemy szybki spadek bioróżnorodności. W ciągu ostatnich kilkuset lat wyginęło około 80 gatunków ssaków i około 150 gatunków ptaków. Najszybciej wymierają płazy. Z różnych szacunków wynika, że rocznie znika od kilku do kilkunastu tysięcy różnych gatunków zwierząt i roślin. Szybkość znikania gatunków w ostatnich kilkuset latach jest wielokrotnie większa niż w czasach prehistorycznych (nie licząc właśnie okresów katastrof naturalnych). Równocześnie znacząco spadła liczebność tych gatunków, które wciąż zasiedlają Ziemię. Porównując sytuację obecną z tą sprzed kilkunastu dekad, można stwierdzić, że mniej więcej o połowę zmniejszyła się biomasa żyjących na Ziemi organizmów. Przy czym nie obserwuje się ani wzmożonego wulkanizmu, ani katastrof kosmicznych, ani drastycznych zmian w składzie ziemskiej atmosfery. Współcześni badacze są niemal zgodni, że czynnikiem przesądzającym jest człowiek. A konkretnie zanieczyszczenie środowiska powodujące, że rośliny i zwierzęta nie mają odpowiednich warunków do rozwoju .

Planeta sprzeczności

Niedawno ukazał się raport organizacji WWF, w którym napisano, że do 2020 roku bioróżnorodność Ziemi zmaleje o około 70 proc. W latach 1970–2012 indeks bioróżnorodności spadł o niemal 60 proc. Można w raport WWF nie wierzyć, ale to nie jest jedyne opracowanie, które pokazuje problem. Jakie konkretnie cechy ma nasza cywilizacja, że dla dużej grupy zwierząt stała się tak destrukcyjna? Jej główną cechą jest umiejętność dostosowywania planety do siebie. Tam, gdzie płynęły rzeki, chcemy mieć autostrady, tam, gdzie były mokradła, chcemy mieć pastwiska. Ale równocześnie tam, gdzie było sucho, nawadniamy teren, by mogły rosnąć np. rośliny energetyczne. Po co nam one? Bo potrzebujemy energii. Tak dużo, że wycięliśmy w pień sporą część lasów. I wycinamy je cały czas. Dzisiaj także po to by zrobić miejsce na rośliny energetyczne. Nie przeszkadza nam to w innych miejscach sadzić drzewa. Ludzie gospodarują aż na 85 proc. powierzchni planety. Pozostałych 15 proc. podlega ochronie. Ale to za mało, by pomieścić resztę ziemskich roślin i zwierząt.

Potrafimy kształtować planetę. Niestety, robimy to, myśląc tylko o sobie. O innych jej mieszkańcach już nieszczególnie. Rośliny i zwierzęta wymierają, bo zmieniliśmy i wciąż zmieniamy środowisko, do którego były one przystosowane. Dzieje się to tak szybko, że tylko nieliczne są w stanie do tych zmian się dostosować. Na to nakłada się zanieczyszczenie powietrza i wody. Stosunkowo najmniej zmienione przez człowieka jest środowisko wodne. Ale i tutaj masowo wymierają rośliny i zwierzęta. Nie dlatego, że zmieniamy kształt dna morskiego, ale dlatego, że wpuszczamy do mórz czy oceanów ścieki i wyrzucamy śmieci. Wokół Europy wody są tak zanieczyszczone, że tylko niektóre gatunki ryb mogą sobie poradzić w takich warunkach.

Leniwi i zachłanni

Nie chodzi o to, by się nie rozwijać. Chodzi o to, by robić to mądrze. Łatwo to zrozumieć na przykładzie tworzyw sztucznych. Są one genialnym wynalazkiem. Dzięki nim żyjemy taniej, wygodniej i bezpieczniej. Ale równocześnie to właśnie tworzywa sztuczne są dzisiaj jednym z największych problemów dla przyrody ożywionej. Co ciekawe, tworzywa można w pełni odzyskiwać. Nie tylko materiał, z którego są wykonane, ale także energię, którą wydatkujemy, by je wyprodukować. A skoro tak, to dlaczego tworzywa wyrzucamy, zamiast je segregować? Głównie dlatego, że jesteśmy leniwi. Gdyby plastiki wykorzystywać wielokrotnie, a na końcu spalać je w odpowiednich spalarniach, odzyskując całkowicie energię, która jest w nich „zamknięta”, tworzywa nie zanieczyszczałyby planety. To nie rozwój naszej cywilizacji jest problemem, tylko nasza zachłanność i lenistwo. Jeżeli tego nie zmienimy, zostaniemy tutaj sami. A potem zorientujemy się, że tak nie da się żyć. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama