Wszystko na pokaz

Jaka jest prawda? A kogo to obchodzi? Przecież i tak coraz rzadziej się spotykamy w świecie rzeczywistym.

Reklama

Kilka dni temu postanowiłem ściągnąć na telefon aplikację, która pomoże mi wyćwiczyć mięśnie brzucha. Wpisałem odpowiednią frazę w wyszukiwarce i okazało się, że pierwszych kilkanaście propozycji to programy służące do przerabiania fotografii. Filtry czy nakładki na aparat fotograficzny, które ze sflaczałego brzucha robią – na zdjęciu – brzuch z pięknie wyrzeźbionym kaloryferem (zwanym przez niektórych sześciopakiem). Po raz kolejny okazało się, że większości wcale nie zależy na tym, by pokazać jak jest, że prawda ma mniejsze znaczenie, a kluczowe jest wrażenie.

Gdyby osoby szukające ćwiczeń na mięśnie brzucha rzeczywiście chciały ćwiczyć, na szczycie listy wyszukiwania byłyby programy do ćwiczeń. Skoro czołówkę listy zajmują nakładki na aparat fotograficzny, znaczy to, że większość zamiast ćwiczyć woli zakłamywać rzeczywistość. No i tak mamy piękne zdjęcia na profilach facebookowych. A jaka jest prawda? A kogo to obchodzi? Przecież i tak coraz rzadziej się spotykamy w świecie rzeczywistym. Coraz częściej wystarczą emotikony zamiast zwykłej rozmowy.

Niektórzy mówią, że żyjemy w czasach postprawdy. W rzeczywistości sami sobie ten los gotujemy. Wszelkie badania wskazują, że zmyślone, nieprawdopodobne informacje mają znacznie większe zasięgi niż te prawdziwe. Kilka tygodni temu pisałem o tym w kontekście wyborów w USA. Dzisiaj nie ma wątpliwości, że zmyślone informacje miały tam ogromny wpływ na wyniki wyborów prezydenckich. Służby specjalne za oceanem nie mają też wątpliwości, że za fałszywymi kampaniami informacyjnymi stały służby Rosji. To dlatego administracja USA wyrzuciła 35 dyplomatów, którzy byli zaangażowani w ten proces. 35! Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej tak wielu przedstawicieli jednego państwa wyrzucano równocześnie. Nie mam żadnej wątpliwości, że to nic nie zmieni. Bo choć Rosja miała swój udział w fałszowaniu rzeczywistości, to my sami, odbiorcy, zdecydowaliśmy się na klikanie, na czytanie. To my – rodzice i my – nauczyciele nie uczymy naszych dzieci weryfikowania źródeł informacji. Nie uczymy ich poruszania się w dżungli fałszu, w której od czasu do czasu znajduje się prawda. Jak ją znaleźć? Jest na to wiele sposobów. Ale przede wszystkim trzeba chcieć podjąć pewien wysiłek intelektualny. A komu by się chciało?

W końcu i ja zdecydowałem się na wysiłek – tym razem fizyczny – i zacząłem ćwiczyć. Znalazłem odpowiednią aplikację, w której awatar trenera mówi mi, jakie ćwiczenie mam wykonać. W zasadzie krzyczy na mnie niczym poganiacz na galerach. „Trener” zrobił mi plan ćwiczeń i automatycznie zsynchronizował go z kalendarzem. I tak np. w najbliższy wtorek mam robić brzuszki z wypychem rąk, brzuszki ze skrzyżowanymi rękoma oraz brzuszki z nogami uniesionymi pionowo i dotykaniem kostek. Powiem szczerze, tych ostatnich jeszcze nie potrafię. Ale nauczę się. Mimo wszystko to lepsze niż nakładka na aparat fotograficzny, która mięśnie brzucha rysuje tylko w świecie wirtualnym. 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| NAUKA

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama