Ciągle mało

Pamiętam moment, w którym rodzice kupili mi pierwszy twardy dysk do stacjonarnego komputera.

Reklama

Wcześniej system albo programy ładowałem z dyskietek. Takich 5 i jedna czwarta cala. Dysk miał chyba 20 MB pamięci i wydawało mi się, że nie zapełnię go nigdy. Dzisiaj większe zdjęcie może zajmować więcej miejsca. Potem miałem dysk 100 MB. Potem 500 MB. Zawsze to samo. Nie zapełnię go nigdy. To nigdy przychodziło jednak dość szybko. Kolejne – coraz wyższe – pojemności. Kolejne – coraz szybsze – procesory. Czy to ma jakąś granicę? Chyba nie. Granice mają technologie. Już nie potrafimy robić mniejszych układów elektronicznych metodami, które znaliśmy dotychczas. Trzeba wymyślić coś innego. Elektronikę opartą nie na krzemie – jak ta, której używamy dzisiaj – tylko inną. Jaką? Hm, może z węgla?

To zresztą mniej istotne. Technologia nie jest dla nas żadną granicą. Nie tylko w elektronice. Gdy chcieliśmy latać wyżej, zbudowaliśmy samoloty o nowych konstrukcjach, a ich zbiorniki napełniliśmy paliwem nowej generacji. Gdy ciągle było nam mało, zbudowaliśmy rakiety. Takich przykładów można podawać tysiące. Nowe materiały, nowe paliwa, nowe procesory, nowe dyski, nowe projekty. Po co to wszystko? Bo chcemy. Ta odpowiedź może wydawać się arogancka, ale moim zdaniem nie jest. Gdyby technologia była granicą, gdyby nasze marzenia kwitować „nie da się”, wciąż siedzielibyśmy w jaskiniach. Ale dla nas nie ma „nie da się”. Dla nas jest „spróbujmy”. I to nas różni od zwierząt. Z naszego punktu widzenia one cały czas stoją w miejscu, my cały czas się rozwijamy.

Ten rozwój może trwać w nieskończoność? Moim zdaniem tak. Co lepsze, nie wiemy, co nas czeka z każdym kolejnym robionym krokiem. Dzisiaj porozmawiałem sobie z „asystentem” w moim telefonie. Na razie mówi tylko po angielsku, ale za chwilę będzie mówił w moim języku, będzie wyczuwał moje emocje i domyślał się, czego od niego chcę. Czy to dobrze? Nie wiem. Wszystko zależy od tego, jak nauczymy się takie wynalazki wykorzystywać. Może za chwilę nie będę musiał asystentowi mówić, co od niego chcę. Może wystarczy, że sobie o tym pomyślę?

Ciągle nam mało. I nie widzę w tym niczego złego. Pamiętam mój pierwszy twardy dysk. Za chwilę na moim biurku stanie komputer kwantowy. Będzie miliardy razy szybszy od tego, na którym teraz pracuję. Nie wiem, po co nam będą takie urządzenia. Ale gdy je stworzymy, zastosowania sypną się jak z rękawa. Skąd ta pewność? W 1946 r. Thomas Watson, prezes koncernu IBM, firmy, która właśnie skonstruowała pierwszy komputer, publicznie stwierdził, że tego typu maszyny nigdy nie będą powszechne. Dodał, że jego zdaniem w przyszłości świat nie będzie potrzebował więcej niż pięciu maszyn cyfrowych. No tak, przecież gry były planszowe, o internecie nikt nie słyszał, a dokumenty można było pisać na maszynie do pisania. Czy komuś taki stan rzeczy przeszkadzał? Tak! Tym, którym ciągle wszystkiego mało. 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama