To ja jestem ekologiem

O wycinaniu lasów w Puszczy Białowieskiej, eksploatacji przyrody przez człowieka i smogu mówi minister środowiska prof. Jan Szyszko.

Reklama

Bogumił Łoziński: Kiedy czytam prasę nieprzychylną rządowi, mam wrażenie, że zajmuje się Pan głównie wycinaniem drzew w Puszczy Białowieskiej. Zostały tam jeszcze jakieś drzewa?

Prof. Jan Szyszko: W prasie, którą ja czytam, nie widziałem tego typu zarzutów. W Puszczy Białowieskiej od roku inwentaryzujemy straty, jakie powstały w ostatnich latach z powodu braku zabiegów hodowlano-gospodarczych w drzewostanach. Chodzi o zaniedbania w miejscach, gdzie zostały utworzone siedliska Natura 2000. Zgodnie z dwiema dyrektywami UE – ptasią i siedliskową – te obszary wymagają działań ochronnych. Tymczasem zostało to zaniechane, giną drzewostany, a w ślad za nimi całe siedliska i priorytetowe dla UE gatunki. Unijne prawo zobowiązuje mnie, aby temu przeciwdziałać, więc prowadzę zabiegi ochronne.

Na czym te zabiegi ochronne polegają?

Chodzi o to, aby nie zamarł drzewostan. Tam, gdzie drzewa zginęły, np. zaatakowane przez kornika drukarza, trzeba posadzić nowe. Musimy zatrzymać gradację (wzrost liczebności) tego kornika.

Jak to zrobić?

To jest jak z epidemią. Gdy na przykład wybuchnie epidemia gruźlicy, trzeba ją zwalczać, a nie czekać z nadzieją, że minie.

A ta „walka z gruźlicą” w przypadku Puszczy Białowieskiej polega na wycinaniu drzew?

Nie da się zwalczyć epidemii bez usuwania zaatakowanych drzew. Nie uratujemy świerka, który ma kornika między korą a drewnem. Trzeba taki świerk usunąć, wywieźć z lasu i zlikwidować kornika. Nie ma mowy o wycinaniu zdrowych drzew.

Jest Pan też krytykowany za zgodę na odstrzał żubrów, a przecież z wielkim wysiłkiem odbudowaliśmy ten prawie wymarły gatunek. Na czym tu polega problem?

Obecnie żyje w Polsce ponad 1500 żubrów. To wielki sukces polskiej szkoły ochrony przyrody, bo to prof. Jan Sztolcman, myśliwy, zainicjował program ochrony żubra w Polsce, dzięki czemu w 1929 r. zostały wsiedlone pierwsze dwie sztuki właśnie do Puszczy Białowieskiej. Obecnie co roku rodzi się ich u nas ok. 150 sztuk, a populacja cały czas rośnie. Jednocześnie są żubry chore, np. gdy mają starte zęby, nie mogą jeść i zdychają z głodu w cierpieniu. W ostatnich czterech latach odstrzelono takich chorych żubrów ok. 70. Mamy więc bardzo dużą populację i z tego powodu zaproponowaliśmy państwom europejskim, że przekażemy im żubry, aby u siebie, wzorem Polski, odtworzyły ten gatunek. Jednocześnie zadeklarowaliśmy, że przygotujemy dla nich siedliska podobne do występujących w Puszczy Białowieskiej. Choć zostało to przyjęte z aplauzem, jedynie Rumunia zwróciła się do nas o trzy samce i trzy samice.

Dlaczego inne kraje nie chcą żubrów, i to za darmo?

Nawet chcemy dopłacić. Tłumaczą, że mają zniszczone siedliska, co jest prawdą. Zaoferowaliśmy więc, że pomożemy je zregenerować. Niemcy podziękowali, mówiąc, iż mają zbyt mało odpowiednich lasów. Holandia stwierdziła, że mają za mało przestrzeni, drogo by ich to kosztowało, a do tego ludzie się nie zgadzają.

Część ekologów twierdzi, że człowiek nie powinien w żaden sposób ingerować w przyrodę i protestuje przeciwko Pana działaniom. Te dwa podejścia do przyrody są źródłem konfliktu?

Myślę, że nie ma konfliktu, tylko niezrozumienie. Są dwa systemy przyrodnicze, które mogą funkcjonować bez człowieka: leśny i morski. Jednocześnie są to systemy, które człowiek może użytkować i nie zniszczyć. Trzeba tylko wiedzieć, jak to robić. Polskie leśnictwo jest bardzo dobrym przykładem, że nasze zasoby mogą służyć człowiekowi bez szkody dla nich. Nie straciliśmy ani jednego z dziko występujących gatunków zwierząt czy roślin. Jednak można te zasoby użytkować i zniszczyć. Tak jest w wielu państwach Unii, w niektórych zachowało się zaledwie 40 proc. istniejących tam wcześniej gatunków. Chodzi o to, aby „czynić sobie ziemię poddaną”, korzystać z zasobów przyrodniczych, aby służyły człowiekowi, ale w taki sposób, by przyczyniały się do rozwoju gospodarczego, a jednocześnie, aby zachować je dla kolejnych pokoleń. Ludzi protestujących przeciwko takim działaniom nie nazywałbym ekologami. To ja jestem ekologiem, zajmuję się dynamiką liczebności populacji. W ośrodku naukowym w Tucznie jest 1200 ha pól doświadczalnych, gdzie za pomocą dwutlenku węgla sterujemy, które gatunki gdzie mają występować. W skali Europy jesteśmy unikatem, bo mamy wyjątkową bioróżnorodność. Na Zachodzie w imię zielonej rewolucji zrobiono wielkie pola z małym zalesieniem, na Wschodzie przeprowadzono to samo z przyczyn politycznych. Tymczasem u nas prywatna własność przetrwała, rolnicy zachowali małe pola ekstensywnie używane, z miedzami, które bardzo często mają kilkaset lat i tam kwitnie bioróżnorodność. Do tego mamy nieliberalnie zarządzane lasy. Na pierwszym miejscu nie jest ekonomia, tylko zachowanie gatunków. W efekcie mamy u siebie eksplozję tych, które zginęły z mapy Europy. Problem polega na tym, że niektórzy ludzie dali się przekonać, iż jedyną formą ochrony przyrody jest niezabijanie zwierząt i niewycinanie drzew, a to jest błędne podejście.

Jak minister środowiska czuje się w rządzie, który postawił na węgiel jako główne źródło energii?

A dlaczego nie stawiać na węgiel, skoro nasze zasoby stanowią 80 proc. tego surowca w Europie?

A emisja CO2?

Wśród państw rozwiniętych Polska ma największe sukcesy w redukcji emisji dwutlenku węgla. Zgodnie z Protokołem z Kioto mieliśmy dokonać redukcji na poziomie 6 proc., a osiągnęliśmy 32 proc.

Nie zmienia to faktu, że przy spalaniu węgla emisja CO2 występuje.

A dlaczego ma nie występować? Porozumienie paryskie – globalne porozumienie klimatyczne – mówi o zmniejszaniu koncentracji CO2 w atmosferze przez zmniejszanie emisji, ale także pochłanianie. Przecież dwutlenek węgla jest gazem życia. Bez niego nie ma w przyrodzie asymilacji. Mamy świetnie zorganizowane lasy, które pochłaniają CO2. Z nich produkujemy drewno, które jest surowcem bezemisyjnym i na przykład wykorzystujemy je w budownictwie. To jest czysta ekologia. W Paryżu stoczyliśmy walkę, aby uznać pochłanianie za redukcję emisji i odnieśliśmy sukces. Papież Franciszek w encyklice Laudato si’, poświęconej ochronie przyrody, domagał się nowego porozumienia globalnego i zostało ono zawarte w Paryżu. Teraz naszym celem jest osiągnięcie równowagi między emisją dwutlenku węgla a jego pochłanianiem.

Rząd postawił na węgiel, a co z odnawialnymi źródłami energii, np. z geotermią?

W poprzednich 8 latach został zlikwidowany priorytetowy program „Geotermia Toruńska”. Nawet gdy rząd PO zabrał na nią pieniądze, zrobiliśmy składkę społeczną i ten projekt zrealizowaliśmy. Teraz też mamy specjalny program i stawiamy na rozwój geotermii.

A co z gazem łupkowym, który miał nas uniezależnić energetyczne od Rosji, a nawet mieliśmy go eksportować?

Istniejących na świecie technologii wydobycia gazu łupkowego nie można wykorzystać w Polsce, bo nasze złoża mają inną specyfikę. Dobrze, że mamy olbrzymie pokłady, ale potrzebna jest odpowiednia technologia pozyskiwania.

Używa Pan antysmogowej maski, chodząc po ulicach Warszawy?

Nie ulega wątpliwości, że trzeba prowadzić działania dążące do poprawy jakości powietrza. Kultura współżycia wymaga, aby nie truć innych. Na pewno nikt nie chce, aby w pobliżu jego domu ktoś palił w piecu oponami. Z pewnością nie wpływa to dobrze na zdrowie. Kłopot polega na tym, że niektórzy ludzie są biedni i palą wszystkim, co możliwe. Problem smogu w pierwszej kolejności powinny rozwiązywać władze samorządowe, bo one w dużym stopniu są za niego odpowiedzialne. Przykładem może być Warszawa. Stolica miała świetnie opracowany plan gospodarki przestrzennej. Układ urbanistyczny zapewniał odpowiednie przewietrzenie, dzięki czemu nie gromadziłyby się zanieczyszczenia. Tymczasem w ostatnich 10 latach zabudowano większość klinów napowietrzających. Dlatego smog utrzymuje się znacznie dłużej.

A co może zrobić rząd na poziomie centralnym, aby walczyć ze smogiem?

Wraz z innymi resortami tworzymy cały system. Na przykład minister energii wyda rozporządzenie w sprawie jakości paliw, które wyeliminuje ze sprzedaży paliwa niskiej jakości. Określone też zostaną normy dla kotłów. W Polsce mamy producentów świetnej jakości kotłów, tylko że w tej chwili są one eksportowane. Działamy w myśl hasła: w dobrym kotle dobre paliwo.

Problem polega na tym, że ubogich nie stać na dobrej jakości paliwo i nowoczesne piece.

Zgadza się, i nie można wobec tego przejść obojętnie. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przekaże 10 mld zł na działania antysmogowe, zwłaszcza na walkę z niską emisją. Natomiast wsparcie w zakresie wymiany kotłów to też jest zadanie dla samorządów, polegające na wsparciu finansowym dla ubogich na zakup takich pieców. Państwo powinno tworzyć ramy systemowe oparte na dobrym prawie, samorząd kształtować kulturę współżycia ze środowiskiem.

Jan Szyszko

jest ministrem środowiska. Pełnił tę funkcje także w rządach Jerzego Buzka, Kazimierza Marcinkiewicza oraz Jarosława Kaczyńskiego. Jest profesorem nauk leśnych. specjalizuje się w regeneracji systemów leśnych.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Tinka
    11.03.2017 09:03
    To, co pan minister mówi, jest sprzeczne z tym, co na studiach mówiono mi na temat ekologii. Wykładowca mówił, że najlepszą formą rekultywacji hałdy jest pozostawienie jej samej sobie. I to działa. Brak ingerencji człowieka jest najlepszą metodą na zachowanie bioróżnorodności. Kornik też jest jej elementem i nie można wycinać świerków, bo na ich próchnie też rozwijają się unikatowe gatunki. Pan tak stworzył świat, że on doskonale sobie bez nas radzi. Kiedy wzrasta liczba korników, rośnie również populacja dzięciołów, które się nimi żywią. Mamy prawo korzystać z dobrodziejstw tego świata, ale z umiarem. Odpowiadamy przed Bogiem za powierzone nam bogactwo. Poza tym 1500 żubrów żyje może w całej Puszczy Białowieskiej. Po polskiej stronie, jak podaje strona BPN, w końcu 2014 roku żyło 522 żubry. Co do czystości środowiska, zdaniem pan ministra wszystko wina samorządów i macie o tym pamiętać w przyszłorocznych wyborach.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama