Pogromcy smoga

Młodzi inżynierowie z Krakowa zaprojektowali sieć niewielkich pyłomierzy, które mają dostarczać informacji o tym, jakim powietrzem oddychamy.

Reklama

Chodzi przede wszystkim o miejsca, w pobliżu których nie ma dużych stacji monitoringu zanieczyszczeń prowadzonych przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. W ramach pilotażu w ubiegłym roku około stu czujników zamontowano w Krakowie, a niedawno z rozwiązania zaczęły korzystać mniejsze, okoliczne gminy. To nie tylko doraźna informacja (obecnie trwają testy, mające sprawdzić, jak dokładna), ale przede wszystkim sposób budzenia świadomości na temat smogu.

Gdzie pani to kupiła?

Jeszcze dwa lata temu niewiele osób wiedziało, czym są maski antysmogowe, w jakie filtry powinny być zaopatrzone i gdzie można je kupić. W zeszłym roku już w czasie pierwszych epizodów smogowych maski sprzedawały się jak świeże bułeczki – trzeba było je odpowiednio wcześniej zamówić i nie przebierać za bardzo w kolorach i wzorach. W tym roku masek w Krakowie zaczęło brakować dopiero po kilku dniach utrzymującego się fatalnego stanu powietrza.

Widok osoby w masce nie budzi już zdziwienia. Częściej prowokuje do pytania: „Gdzie pani to kupiła?”. Maski są dostępne w coraz większej liczbie sklepów (nie tylko sportowych). Do wyboru są także produkty polskie – w tym projektowane w Krakowie. Posiadacze masek do szczęścia potrzebują jednak także wiedzy, gdzie i kiedy trzeba oddychać przez filtr. Odpowiedzią na potrzebę informacji jest wysyp różnorodnych, prostszych i bardziej zaawansowanych, zaprojektowanych lepiej lub gorzej, aplikacji, prezentujących aktualny stan powietrza w okolicy. Zdecydowana większość z nich korzysta jednak z pomiarów podawanych przez stacje monitoringu Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. W Krakowie takich stacji jest obecnie 8. Co za tym idzie, są one rozmieszczone stosunkowo daleko od siebie i w całym mieście nie brakuje obszarów, na których jakość powietrza nie jest monitorowana. Nie mówiąc o okolicznych gminach. Z tym problemem postanowili sobie poradzić młodzi inżynierowie z Akademii Górniczo-Hutniczej, którzy zaprojektowali sieć niewielkich pyłomierzy „Airly”.

GPS dookoła miasta

Kilku studentów AGH przygotowywało się do startu w maratonie. Żeby utrzymać formę, biegać musieli także w zimie. Ponieważ nie mieszkali obok żadnej ze stacji monitoringu, każde wyjście na trening niosło ryzyko, że zamiast poprawiać kondycję, będą szkodzili swoim płucom, wdychając zawieszony w krakowskim powietrzu pył. Tak powstał pomysł na sieć urządzeń pomiarowych, która gęsto pokryłaby Kraków (na początek) i dała sportowcom wiedzę, jakie powietrze jest na ich ulicy. Udało się – obecnie na stronie: map.airly.eu można sprawdzić nie tylko wyniki pomiarów z jednego z około stu czujników (w samym Krakowie), ale także na konkretnej ulicy. Specjalny algorytm oblicza wtedy wynik na podstawie wyników z okolicznych pyłomierzy.

– Od początku chodziło nam o sieć, ponieważ pojedynczy pomiar nie ma tak dużej wartości – tłumaczy Wiktor Warchałowski z firmy „Airly”. – Wyniki są prezentowane w czasie rzeczywistym. Aplikacja mobilna może nas ostrzegać, kiedy jakość powietrza się pogarsza. To ważna informacja np. dla rowerzystów, matek z dziećmi czy wychodzących na spacer kobiet w ciąży. W planach jest także wprowadzenie do aplikacji możliwości wyznaczania trasy (np. z domu do pracy) w taki sposób, by po drodze nawdychać się jak najmniej zanieczyszczeń. W Krakowie jednak, jak żartują inżynierowie z „Airly”, w niektóre dni taka trasa musiałaby by wieść... dookoła miasta.

Projekt szybko został zauważony i doceniony. Pierwsza wersja urządzenia była gotowa na początku 2016 roku. W sierpniu udało się znaleźć inwestora, a w październiku założyć spółkę. Obecnie w firmie pracuje 9 osób. – Bo teraz to już nie jest zabawa w studencki projekt, ale firma – mówi W. Warchałowski. Również w październiku 2016 r. „Airly” został wyróżniony jako jeden ze 100 najlepszych projektów naukowo-biznesowych w Europie podczas Hello Tomorrow Challenge w Paryżu – na konkurs wpłynęło tam 3500 zgłoszeń z ponad 100 krajów na całym świecie.

Sieć coraz większa

W Krakowie pierwsze pyłomierze „Airly” pojawiły się w ramach pilotażu – firma zainwestowała w blisko sto urządzeń i rozdała je mieszkańcom, by przetestować działanie sieci. System zaczął wyglądać na tyle przekonująco, że zainteresowały się nim sąsiednie gminy, takie jak Zielonki, Wielka Wieś czy Niepołomice. – Chcemy w ten sposób mieć pełny monitoring stanu powietrza. Mam też nadzieję, że możliwość bieżącego śledzenia zanieczyszczenia w internecie wpłynie na świadomość ludzi korzystających z pieców węglowych – mówi Roman Ptak, burmistrz Niepołomic, gdzie zamontowano 15 czujników. – To rozwiązanie, na które mogą sobie pozwolić nawet mniejsze gminy czy grupy mieszkańców, na przykład w ramach budżetu obywatelskiego – zapewnia Wiktor Warchałowski.

Ceny różnią się w zależności od wielkości zamówienia. W przypadku Niepołomic jeden czujnik kosztował 900 zł (netto). Miesięczna opłata za utrzymanie sieci to 45 zł za każde urządzenie. Pyłomierze zostały zamontowane na obiektach gminnych – szkołach, domach kultury – by miasto nie musiało dodatkowo płacić za prąd czy podłączenie czujników do internetu.

Wyniki do sprawdzenia

„Airly” to niejedyny producent małych – w niektórych przypadkach nawet przenośnych – pyłomierzy. Podobnie działa sieć LookO2. Te urządzenia, również połączone w sieć, są m.in. w podkrakowskim Gdowie. W samej stolicy Małopolski jest ich zdecydowanie mniej niż czujników Airly. Z drugiej strony na mapę LookO2 warto zajrzeć, jeśli chcemy sprawdzić stan powietrza w innych częściach Polski, m.in. w okolicy Ostrowa Wielkopolskiego, gdzie mieści się siedziba firmy, na Śląsku czy w Warszawie. Oprócz tego dostępne są urządzenia, które nie łączą się w jedną sieć, ale pozwalają monitorować stan powietrza w domu, mieszkaniu czy najbliższej okolicy.

Jedną z najważniejszych korzyści, jakie niesie coraz większa popularność takich urządzeń, jest budzenie świadomości na temat tego, czym oddychamy – nie tylko w centrach miast. Okazuje się bowiem, że fatalne powietrze jest także w mniejszych miejscowościach, również oddalonych od Krakowa. Dzięki gęstszej sieci pomiarów trudniej jest też „uspokajać” mieszkańców, że np. stacja monitoringu na Alejach Trzech Wieszczów pokazuje wysoki poziom zanieczyszczeń, ponieważ jest ustawiona przy ruchliwej drodze.

– Pokazujemy, że smog jest w całym Krakowie. To na pewno wpływa na świadomość – tłumaczy Wiktor Warchałowski. Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego przyznaje, że rola edukacyjna takich projektów jest ogromna, jednak sprawdzenia wymaga dokładność ich pomiarów. Obecnie trwają testy pyłomierzy różnych firm, zorganizowane m.in. przez PAS i Generalny Inspektorat Ochrony Środowiska. Pomiary z dostępnych urządzeń zostaną porównane z wynikami z certyfikowanej stacji GIOŚ i przeanalizowane. Końcowy raport ma odpowiedzieć na pytanie, na ile można wierzyć przenośnym pyłomierzom. 

Walka ze smogiem w liczbach

33 radnych (czyli wszyscy obecni na posiedzeniu sejmiku województwa małopolskiego 23 stycznia) zagłosowało za uchwałą antysmogową dla Małopolski. Wprowadziła ona ograniczenia jakościowe paliw stałych i służących do ich spalania pieców w całym województwie. W małopolskich gminach (poza Krakowem, który ma własną wersję uchwały) od 1 lipca będzie można nadal spalać w piecach paliwa stałe, w tym węgiel i drewno, tylko określonej, wysokiej jakości. W nowo budowanych domach trzeba będzie montować nowoczesne piece, spełniające normy. Starsze urządzenia będą stopniowo wymieniane.

12 dni – tylko w styczniu przez taki czas obowiązywała darmowa komunikacja miejska dla kierowców, wprowadzana ze względu na smog. To dotychczasowy rekord – zarówno gdy chodzi o liczbę dni w miesiącu, w których dowód rejestracyjny zastępował bilet, jak i o długość trwania epizodów smogowych (darmowa komunikacja obowiązywała przez kilka kolejnych dni).

25 tys. euro potrzeba za zakup jednej instalacji CityTree – ekranu, którego powierzchnia (prawie 17 m kw.) jest porośnięta mchem i który według konstruktorów pochłania tyle zanieczyszczonego powietrza, co 275 drzew, zajmując przy tym o 99 proc. mniej miejsca. W 2017 r. taka instalacja ma się pojawić w Krakowie. Ponadto krakowski Zarząd Zieleni Miejskiej planuje także posadzić 2,5 tys. drzew, 300 tys. krzewów (w tym pyłochwytnych, umieszczonych w pasach drogowych), 2 tys. pnączy i ok. 6 ha łąk kwietnych. Zieleń ma pomóc w walce ze smogiem.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Gość
    26.02.2017 11:21
    To i owo dziwi mnie w bajeczkach o smogu. Na przykład fakt, że w ostatnim rankingu zanieczyszczonych miast znalazło się sporo polskich, ale zabrakło Żywca, który poprzednio bił podobno wszelkie rekordy zanieczyszczenia. A tam przecież w kwestiach zimowego ogrzewania niewiele się zmieniło. Pamiętam też, że poprzedni ranking został ogłoszony w czasie, kiedy przez budowę nowego mostu na Sole przejazd przez to miasteczko trwał dłużej niż przejazd przez Warszawę. A może jednak nie da się pomiarem dokładnie ustalić pochodzenia zanieczyszczeń powietrza?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama