To, co ukryte

Zaczęło się niewinnie od zdjęcia znalezionego w internecie.

Reklama

Potem były poszukiwania kolejnych zdjęć i lektura artykułów. Znowu czegoś się nauczyłem. I znowu doszedłem do wniosku, że najciekawsze jest to, co jest ukryte przed naszymi oczami.

Tym pierwszym zdjęciem był obraz pyłków roślinnych zrobiony mikroskopem skaningowym. Nie miałem bladego pojęcia, że one mogą być tak piękne, tak różnorodne. Natura tworzy kształty i kolory, jakich człowiek, nawet obdarzony ogromną wyobraźnią, nigdy by nie stworzył.

Z czym kojarzy się pyłek? Z alergią albo kłopotliwym żółtym nalotem na masce samochodu. A z czym powinien? Z różnorodnością i ogromnym źródłem informacji. Bywa, że to, co jest niepozorne, gdy się temu bliżej przyjrzymy, staje się fascynujące. Nie mamy szans zobaczyć pojedynczego pyłku gołym okiem. Widząc żółty nalot na samochodach czy chodnikach, widzimy miliardy pyłków sosny, ale pojedynczego ziarenka nie zobaczymy, bo jest tak małe.

Gdyby pyłki układać jeden obok drugiego, na jednym milimetrze zmieściłoby się ich kilkaset, a może nawet ponad tysiąc. Mają różne kolory i kształty. Ich powierzchnia może być chropowata, gładziutka (wręcz połyskliwa), włochata albo gęsta od ostrych kolców i wypustek. W pełni można to zobaczyć dopiero przy użyciu mikroskopu skaningowego. Kolor, kształt, struktura pyłku zależą od jego pochodzenia.

Naturze zawsze chodzi o to samo. O skuteczność. Zdejmując całą otoczkę estetyczną, pyłki służą do płciowego rozmnażania roślin. Gdyby szukać analogii, można by powiedzieć, że pełnią one taką samą funkcję jak plemniki. Tyle tylko, że pyłki są przez roślinę wyrzucane w powietrze we wręcz niesamowitych ilościach. Tylko nieliczne z nich rzeczywiście przysłużą się zapylaniu. Przeważająca większość osiądzie na gruncie, na innych roślinach, na naszych włosach czy ubraniach i na powierzchni wody. Nie widzimy tego, ale one wszędzie tam są. Co więcej, są niezwykle trwałe. Tak trwałe, że mogą przetrwać miliony lat.

Dzięki nim paleoklimatolodzy są w stanie odtworzyć zmiany klimatu, a paleobotanicy szatę roślinną sprzed setek tysięcy lat. Z pyłków korzystają paleontolodzy, archeolodzy, historycy i ekolodzy. Analizując pyłki, można wyciągać wnioski na temat diety ludzi sprzed tysięcy lat. Te niepozorne pyłki są świadkami warunków, w których rosły rośliny, i miejsc, w których rosły. Gdy specjaliści zbadali treść żołądkową oraz osad wnętrza jamy nosowej i płuc Oetziego, żyjącego ponad 5000 lat temu człowieka, którego zamrożone szczątki znaleziono w Alpach, byli w stanie dokładnie stwierdzić nie tylko, co jadł przed śmiercią, ale nawet z dość dużą precyzją określić, którędy szedł.

Dzisiaj analiza pyłków też bywa wykorzystywana jako dowód w sądzie. Nie ma lepszego świadka bycia w jakimś miejscu niż ten świadek, którego nie widać i nie sposób się go pozbyć. I tak oglądanie zdjęć pyłków i czytanie o nich zajęło mi popołudnie, wieczór i sporą część nocy. Nie żałuję ani minuty, bo to, co ukryte, bywa najciekawsze. 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| NAUKA

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama