Dajmy spokój z mitami

Korzyści ze szczepień są kosmicznie większe od ryzyka.

Reklama

Największa agresja słowna spotyka mnie po tekstach o szczepionkach. Uważam, że szczepienia to jedno z największych osiągnięć ludzkości. Dlatego będę pisał i będę przekonywał. Dzieci trzeba szczepić!

Kilka lat temu napisałem w „Gościu” tekst pokazujący statystyki, z których wynikało, że w krajach, w których spada liczba szczepień, coraz częściej pojawiają się bardzo groźne choroby. Znajoma lekarka wywiesiła ten artykuł w gablocie poczekalni swojego gabinetu, ale dość szybko pacjenci zaczęli się skarżyć. Jak twierdzili, nie życzą sobie indoktrynacji. Człowiek idzie do lekarza, ale mu nie ufa? Dla mnie to jest niepojęte.

Rozumiem emocje rodziców, którym rodzi się chore dziecko. Nie mam pretensji o to, że o swoje (i dziecka) nieszczęście obwiniają cały świat. Mają do tego prawo! Ale na tej rozpaczy nikt nie ma prawa budować kapitału (także finansowego). A buduje się, i to całkiem spory. I opowiada bzdury o tym, że szczepionki powodują autyzm, że robi się je z abortowanych dzieci, że konserwuje zakazanymi związkami rtęci czy aluminium.

Nieprawdą jest, że osoby zaszczepione chorują częściej niż niezaszczepione. Nieprawdą jest, że szczepić nie trzeba, bo większość szczepionek dotyczy chorób, których już nie ma. W Europie coraz częściej pojawiają się śmiertelne przypadki odry, błonicy i krztuśca. Jest tylko jedna choroba, która wydaje się zlikwidowana – czarna ospa. Od ponad 30 lat się na nią nie szczepi. Nieprawdą jest, że karmienie piersią chroni dziecko przed wszystkimi chorobami. Owszem, w mleku matki są przeciwciała (o ile została ona zaszczepiona), ale nie na wszystkie choroby działają. Gdyby było inaczej, dzieci w Afryce nie miałyby na co zachorować. Przecież tam karmienie piersią jest oczywiste i bardzo często praktykowane. Nieprawdą też jest, że szczepionki skojarzone są groźniejsze od tych „pojedynczych”. To jest kolejny mit.

Co zatem mitem nie jest? Nie jest prawdą, że szczepionki są w pełni bezpieczne. Żadna procedura medyczna, żadne lekarstwo (nawet to bez recepty) nie jest całkowicie bezpieczne. Na opakowaniu każdej szczepionki są wypisane możliwe skutki uboczne. Ale korzyści ze szczepień są kosmicznie większe od ryzyka. Nie jest także mitem to, że są sytuacje, w których szczepić nie można – chociażby wtedy, kiedy dziecko jest chore. Jeżeli lekarz próbuje to zrobić, rodzic powinien się na takie szczepienie nie zgodzić. Prawdą też jest, że na szczepieniach zarabiają koncerny farmaceutyczne. A niby dlaczego miałyby nie zarabiać? Przecież zainwestowały w badania i w produkcję. A tak swoją drogą, z punktu widzenia koncernu farmaceutycznego, więcej można by zarobić, gdyby ludzie szczepień nie stosowali. Wtedy znacznie częściej by chorowali. Co zresztą już ma miejsce w krajach (podobno) cywilizowanych, w których nieszczepienie jest autentycznym trendem.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| NAUKA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • Bezimienny
    26.04.2017 10:29
    Panie Rożek... No cóż, rozpłakałbym się nad Pana samopoczuciem w związku z agresją słowną, jaka Pana spotykała po tekstach o szczepionkach. Tylko dokładnie ten sam zarzut paru moich znajomych postawiło Panu. Że chcieli dyskutować o szczepionkach pod Pana wypowiedziami, ale spotykali się z taką agresją, że sobie odpuścili. Z agresją Pana i Pana popleczników strony.

    Nawet tutaj pozwolił Pan sobie napisać, że ludzie wierzą w bzdury. No to ja też się nie będę hamował i napiszę: oj naiwny Pan jest z tą swoją wiarą w niezmienność naukowych dogmatów. Strasznie naiwny.


    A teraz do rzeczy.

    1. To, że nie odkryto związku miedzy szczepieniami a autyzmem nie znaczy, ze taki związek nie istnieje. Przed Kolumbem Ameryka istniała, prawda? Tylko jej nie odkryto. Twierdzenie, że nie ma takiego związku jest więc bardzo niepewne. Na trop istnienia takiego związku albo jego braku mogłoby nas naprowadzić badania statystyczne. Istnieje niewielki promil dzieci nieszczepionych, prawda? Czy ktoś zadał sobie trud zbadania, jaki w jednej i drugiej grupie jest odsetek dzieci z autyzmem? To by już coś nam powiedziało, prawda? Ale ja na takie badania się nie natknąłem.

    2. Nie jest prawdą, jakoby szczepionki nie były konserwowane rtęcią. Część z nich była i to jeszcze całkiem niedawno. Tiomersal, używany w niektórych szczepionkach, jest związkiem rtęci, prawda? Dziś może te szczepionki zostały wycofane, ale jeszcze parę lat temu tylko te były refundowane. W najlepszym wypadku posługuje się Pan półprawdą, co wskazuje na chęć manipulacji.

    3. Mija się też Pan z prawdą w kwestii używania abortowanych płodów do produkcji szczepionek. Sprawa oczywiście nie jest tak drastyczna. Chodzi o to, że do produkcji pewnej szczepionki użyto materiału genetycznego pozyskanego z abortowanego płodu. I mimo upływu lat, dalej ten materiał był do produkcji szczepionki wykorzystywany. Ale Pan chyba doskonale o tym wie.


    http://gosc.pl/doc/787842.Szczepionki-z-watpliwosciami
    http://info.wiara.pl/doc/1662893.Zabili-dziecko-i-wyprodukowali-szczepionki

    4. Lekarka wywiesiła plakat.... Mam pytanie: Pan ufa lekarzom? Ja mam do nich zaufanie bardzo ograniczone. I to, że idę do nich z przeziębieniem nie znaczy, ze zaufałbym im, gdyby chodziło o poważniejszą chorobę.

    5. Bez szczepień pojawiają się groźne choroby. Głupie pytanie: co znaczy groźne? Dla kogo np. groźna jest różyczka: dla dzieci czy dla dzieci poczętych w łonie matki? A szczepi się nie kobiety w wielu rozrodczym a dzieci. A odra? Czy zna Pan statystyki dotyczące śmiertelności na tę chorobę przed erą szczepień? Ale nie te z czasu po I wojnie, ale choćby z lat 60, 70 naszego stulecia. Warto naprawdę zadać pytanie, po co szczepi się dzieci kilka godzin po urodzeniu, ot na żółtaczkę. Może trzeba by zainwestować w lepsze warunki higieniczne na oddziałach, a nie szczepić takie maluchy? Pytam, bo z wczorajszych informacji wynika, że jednak kilka, kilkanaście ciężkich powikłań po szczepieniach rocznie się w Polsce rejestruje.

    http://gosc.pl/doc/3838645.Czy-szczepienia-przestana-byc-obowiazkowe

    I to mimo tego, że jak wynika z tej samej informacji, źle funkcjonuje system zbierania informacji o odczynach poszczepiennych.

    Zastanawiam się też ile osób umarło w ostatnich latach na odrę? Nie u nas, w Niemczech. Tam podobno w zeszłym roku szalała epidemia. Przynajmniej tak twierdzili zwolennicy szczepień. Pisze Pan, ze coraz częściej na odrę, krztusiec czy błonicę ludzie umierają. To może jakieś konkrety? Ale może dotyczące krajów innych niż mającej jednak pewne problemy Rumunia czy Bułgaria? Ot, w tych Niemczech?

    Ale i wtedy należałoby zapytać, dlaczego zarażeni zmarli. Może choroba zaostrzyła przebieg jakiejś innej, poważnej choroby? Może dziecko było źle leczone? Otóż to, taką odrę np. to trzeba wiedzieć jak leczyć. Tymczasem dziś lekarze często mogą już nie wiedzieć, bo nie mają z tą chorobą doświadczeń...

    6. Istnieją statystyki, które pokazują, że zachorowalność na choroby, na które dziś się szczepimy mocno spadała już przed erą szczepień. A na taką szkarlatynę na ten przykład, na którą szczepienia nie ma, od dwudziestu lat w Polsce nikt nie umarł. A jeszcze przed wojną choroba ta zbierała straszne żniwo. Czy pytanie, że może część tych obowiązkowych szczepień nie jest potrzebna jest bezzasadne?

    7. Pisze Pan: „korzyści ze szczepień są kosmicznie większe od ryzyka”. No, jak ryzyko nie jest dobrze przebadane to można tak sobie mówić. Ale już nawet pomijając to: dla kogo te korzyści są większe? Dla dzieci, które zachorowały? Dla ich rodziców? Nie, Pan ma na myśli społeczeństwo. Dla społeczeństwa to jest lepsze.

    I to właśnie jest sposób myślenia typowy dla psychopatów. Liczy się ewentualne ofiary i kalkuluje, do czyjej śmierci czy kalectwa będzie korzystniej dopuścić. Przepraszam, ze napiszę teraz co napiszę, ale inaczej Pan chyba nie zrozumie.... Ma Pan dzieci, prawda? Proszę policzyć, ile innych dzieci można by uratować, gdyby choć jedno z pańskich dzieci przeznaczyć na części zamienne dla chorych. Dwie nerki, serce, wątroba i jeszcze parę innych.... Świnia jestem nie? Oczywiście. Ale właśnie dokładnie takie ma Pan podejście do tych, którzy zachorowali wskutek powikłań po szczepieniach. Dla Pana liczy się korzyść społeczeństwa i w pogardzie ma Pan problemy tych rodzin, które potem przez lata borykają się z problemem autyzmu. Ot, odpadki systemu, które co najwyżej można wesprzeć od czasu do czasu jakimś datkiem...
  • Bezimienny
    26.04.2017 11:54
    A, i jeszcze jedno, bo przeoczyłem. Pisze Pan, że gdyby rodzice zauważyli, ze dziecko jest chore, to oczywiście nie powinni pozwolić go szczepić. Głupio spytam: czy chorobę zawsze widać? Czy dziecko nie powinno być przed szczepieniem zbadane? Ale może nie tylko osłuchane. Może by trzeba zrobić zwyczajne badania krwi? I dodam jeszcze jedno: jak wygląda to badanie dzieci na porodówkach? Przecież dzieci zdaje się szczepione są już wtedy. Zawsze są przedtem gruntownie przebadane? Pic na wodę i fotomontaż.
  • Adam Sz
    26.04.2017 15:10
    w pełni podpiszę się pod oboma postami Bezimiennego:) dziękuję):
    ze swojej strony odniosę się do następującego fragmentu artykułu: "Na opakowaniu każdej szczepionki są wypisane możliwe skutki uboczne. Ale korzyści ze szczepień są kosmicznie większe od ryzyka."
    Otóż jeżeli Pan nie studiował/nie doczytał - nie wiem, to na 99% ulotek jest mowa o skutku ubocznym tzw wstrząsie anafilaktycznym- (kiedyś pisali wprost o zgonie, a teraz zmieniono na wstrząs anafilaktyczny-bardziej eufemistyczny zwrot i nic nie mówiący przeciętnemu obywatelowi) Definicja z MEDYCYNY PRAKTYCZNEJ: Wstrząs anafilaktyczny (anafilaksja) jest to szybko rozpoczynająca się i zagrażająca życiu reakcja nadwrażliwości organizmu w odpowiedzi na jakiś czynnik (zwykle pokarm, lek lub użądlenie pszczoły
    czy osy).- można dalej zgłębiać że jak nie poda się antidotum w krótki czasie następuje zgon. Reasumując: podstawowym skutkiem ubocznym który może towarzyszyć podaniu NORMALNEJ dawki szczepionki jest WSTRZĄS ZAGRAŻAJĄCY ŻYCIU- producenci nie biorą żadnej odpowiedzialności za zgony tym spowodowane. I tu pytanie do autora artykułu: a więc ZAGROŻENIE życia (skutek uboczny) uważa Pan, za coś korzystniejszego KOSMICZNIE ??- i to w sytuacji kiedy nie ma epidemii czy jakiejś nadwzyczajnej sytuacji w imię rzekomych KORZYŚCI??? Na zachód od Odry w 90% krajów nie istnieje obowiązek szczepień a mimo to istnieją systemy odszkodowawcze i nie ma tam żadnych epidemii i nikt tym nie straszy! . U nas na odwrót - zmusza się rodziców do szczepień nie dając żadnego wyboru i nie ma ŻADNEGO organu odpowiedzialnego za skutki uboczne. Rodzice zostają sami z dziećmi uszkodzonymi bądź martwymi- patrz- LIPIEC 2013- EUVAX- na stronie GIF.GOV.PL- wycofany po tym jak spowodował zgon u jednej dziewcznki 3 miesięcznej. Nikt nie daje gwarancji, że jakas szczepionka nie zostanie wycofana, która aktualnie jest niby przebadana. Pneumokoki od 05.01.2017- to totalny eksperyment na polskich dzieciach -dołączyliśmy do niechlubnego grona jedynie 5 krajów na świecie, które mają to jako obowiązkowe gdy tymczasem szczepionka ta jest 2ga pod względem liczby powodowanych zgonów wśród niemowląt. Możnaby dużo mówić, ale myślę, że mamy prawo domagać się po prostu normalności, która panuje w pozostałych krajach UE. TU MAPKA

    https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/photos/a.306097859417649.88682.206336526060450/1647794918581263/?type=3

    ZACHĘCAM WSZYSTKICH, KTÓRYM LOS POLSKICH DZIECI I PRZYSZŁYCH POKOLEŃ NIE JEST OBOJĘTNY DO UDZIAŁU W PROTEŚCIE 3 CZERWCA 2017.
    http://stopnop.com.pl/wzywamy-europe-i-swiat-do-protestu-przeciw-przymusowi-szczepien-3-czerwca-2017-r/
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama