Światowe peryferie

Co jest nie tak z naszą edukacją? Mam wrażenie, że zadaję to pytanie częściej niż inne.

Reklama

W kolejnym rankingu nasze uczelnie znalazły się na samym końcu. Najlepsza zajęła 252. miejsce. Spośród 20 najlepszych 8 znajduje się na terenie Wielkiej Brytanii.

Co jest nie tak z naszą edukacją? Mam wrażenie, że zadaję to pytanie częściej niż inne. Co jest nie tak z naszymi uczelniami?

Wiele lat temu, w pierwszych tygodniach mojej pracy naukowej za granicą, mój szef, znany niemiecki fizyk profesor Walter Oelert, zaproponował, żebym pojechał na konferencję naukową do Goeteborga. Zabrałem się za wypełnianie dokumentów, zgłoszenia, delegacji… Szef wszedł do mojego pokoju chyba akurat wtedy, gdy szukałem noclegów. – Co robisz? – Przygotowuję wyjazd, który mi zaproponowałeś – odpowiedziałem. – A dlaczego robisz to ty, a nie sekretarka? – Bo to ja jadę na konferencję, przecież nie będę zawracał Frau Mueller głowy swoimi sprawami – powiedziałem. – Słuchaj, ten instytut jest za biedny, by ktoś, kto robi doktorat, zajmował się papierologią. Ty masz prowadzić badania naukowe, ty masz czytać i pisać publikacje, bo tylko wtedy to, co robimy, ma sens. Od wypełniania papierów jest sekretarka – powiedział wzburzony i wyszedł z pokoju.

O tym, że instytut, w którym pracuję, jest biedny, usłyszałem jeszcze raz. Potrzebowałem nowego komputera. Poszedłem do szefa. Walter popatrzył na mnie ze zdziwieniem i zapytał, dlaczego on ma o tym decydować. Jak potrzebuję, to mam zadzwonić do informatyków. Gdy to zrobiłem, technik zapytał, o której dzisiaj kończę pracę, bo on zostanie, żeby wymienić sprzęt. Chciałem być miły, więc powiedziałem, żeby wpadł teraz, że nie musi na mnie czekać. – Herr Rozek, nasz instytut jest za biedny, żeby przerywać panu pracę naukową. Proszę sobie nie przeszkadzać i zadzwonić do mnie, jak pan skończy. Ja poczekam. Jak pan jutro przyjdzie do pracy, nowy komputer będzie już zainstalowany. Schoenen Tag noch – i odłożył słuchawkę.

W najnowszym rankingu Times Higher Education (THE) nasze szkoły wyższe nie znajdują się w pierwszej dwudziestce, pięćdziesiątce ani nawet setce. Najlepszy Uniwersytet Warszawski jest na 252. pozycji. Tę samą pozycję zajęła Politechnika Warszawska. Akademia Górniczo-Hutnicza i Uniwersytet Jagielloński uplasowały się na 291. miejscu. Dlaczego jesteśmy w ogonie? Bo mamy inną perspektywę. Bo inaczej patrzymy na te same wyzwania. Nasze uczelnie są za biedne na to, by papiery wypełniali ci, którzy są do tego zatrudnieni, i robią to naukowcy. Szkół ze szczytów rankingu nie stać na to, żeby praca naukowca napotykała jakiekolwiek trudności, z kolei nasze uczelnie są za biedne, by usprawniać pracę badaczom. I żeby nie zostać źle zrozumianym. Wina za ten stan rzeczy jest rozłożona na wielu. W tym na naukowców. Zastępom miernot i leni bardziej odpowiada wypełnianie papierków i ciągłe załamywanie rąk nad niesprawnym systemem. Oczywiście ci, którzy chcą pracować, publikować i badać, wbrew (a nie dzięki) systemowi będą działali. Nasz problem polega na tym, że ten system jest uszyty (bo przecież sam się nie uszył) dla tych, którzy już dawno powinni być z niego wyeliminowani. 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| NAUKA

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama