Koniec człowieka?

Fran Pepper ma 120 cm wzrostu, waży 20 kg. Jest robotem. Władze miasta Haaselt w Belgii przyznały mu obywatelstwo. To nie żart. To się dzieje. I będzie się działo. Dokąd zaprowadzi nas sojusz postępu technicznego z oświeceniową głupotą?

Reklama

Fran Pepper został wyprodukowany przez firmę SoftBank Robotics. Zna 20 języków, pracuje w recepcji uniwersytetu. Ma oficjalnych rodziców oraz obywatelstwo Belgii. Parlament Europejski zajął się już określaniem praw i obowiązków „osoby elektronicznej”. Europarlamentarzyści uznali, że prace nad sztuczną inteligencją są tak zaawansowane, że nadszedł już historyczny moment, by pojęciem osoby objąć tak inteligentne urządzenia. Belgowie postanowili jako pierwsi uznać „osobowość” maszyny i dzięki temu mają pierwszego sztucznego Belga. Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Czy nie jest to moment symboliczny, oznajmiający zbliżający się koniec człowieka?

Maszyny, małpy… też ludzie

W grudniu 2014 r. sąd w Argentynie uznał, że 29-letni orangutan o imieniu Sandra z zoo w Buenos Aires jest osobą pozaludzką (ang. non-human person), która jest bezprawnie pozbawiona wolności i powinna być wypuszczona. Ten przypadek dobrze ilustruje kierunek myślenia obrońców praw zwierząt, którzy negują istnienie zasadniczej różnicy między zwierzętami a człowiekiem. Jesteśmy jako ludzie jednym z wielu gatunków zwierząt na ziemi i niczym więcej. Dodajmy, że właściwie dość paskudnym gatunkiem, bo wywołującym wojny i niszczącym przyrodę.

W pierwszym i drugim przypadku mamy do czynienia z „poszerzeniem” definicji osoby na maszyny lub na zwierzęta. Filozofie, które stoją za taką zmianą definicji osoby, są inspirowane przez rozwój nauk przyrodniczych i postęp technologiczny. Jest w tym paradoks, bo to osiągnięcia naukowe ludzkości są w istocie dowodem wyjątkowości człowieka. Okazuje się jednak, że wiele postoświeceniowych umysłów tej dość oczywistej prawdy nie dostrzega lub nie chce jej widzieć. Śmiem twierdzić, że głównie z powodu niechęci do religii.

Jednym z osiągnięć zachodniej cywilizacji jest pojęcie „osoby” (podmiot o rozumnej naturze), które wskazywało na rozumienie człowieka jako bytu odrębnego od świata rzeczy i zwierząt (a podobnego Bogu!). Osoba to podstawa godności, praw i obowiązków. Dziś ta sama cywilizacja dekonstruuje, czyli niszczy pojęcie osoby, kluczowe dla samorozumienia człowieka i zachodnich demokracji.

Ideologia postępu daje zielone światło tym naukowcom, którzy intensywnie pracują nad stworzeniem „nowego, lepszego człowieka”. Ten „nowy” człowiek pokona ograniczenia „starego”. Obiecują nam, że wyeliminowane zostanie cierpienie, życie zostanie radykalnie wydłużone, a dzięki takiemu liftingowi ludzkości uda się stworzyć nowy, lepszy świat. Wielu myślących ludzi pyta z narastającą trwogą, czy nie doprowadzi to do katastrofy naszej cywilizacji, a nawet samego człowieka.

Człowiek stworzony na nowo

Transhumanizm. Tym słowem określa się nurt kulturowy, ideowy, polityczny, w którym mieszczą się wspomniane powyżej tendencje. Sednem tego kierunku myślenia i działania jest dążenie do przekroczenia ograniczeń człowieka. Powie ktoś, że przecież ludzie od zawsze o to walczyli. Odwieczne marzenie ludzkości. Czy nie na tym właśnie polega postęp? Owszem, ale transhumaniści postulują radykalną zmianę człowieka jako gatunku, zniesienie granic, które dotąd uznawano za nieusuwalne. Mówią oni wprost o kolejnym kroku ewolucji, przez który powstanie człowiek udoskonalony dzięki technice.

„Produkcja” nowego człowieka wydaje się dziś możliwa dzięki przyspieszonemu rozwojowi trzech dziedzin: genetyki, nanotechnologii (zmiany na poziomie pojedynczych atomów i cząsteczek) oraz robotyki (tworzenie sztucznych inteligencji). Ewolucję biologiczną ma zastąpić ewolucja, której dokonuje sam człowiek. Biologia wytworzyła mózg człowieka, teraz ludzki mózg zostanie zastąpiony „mózgiem” elektronicznym, sztuczną inteligencją komputera przetwarzającego dane wielokroć wydajniej niż ludzki umysł.

Jednym z kluczowych pojęć związanych z transhumanizmem jest tzw. technologiczna osobliwość (ang. singularity). To teoretyczny punkt, do którego powinien zmierzać postęp naszej cywilizacji. Będzie to moment, w którym człowiek stworzy sztuczną inteligencję, która będzie zdolna sama wytwarzać jeszcze wydajniejsze urządzenia. Pojawi się jakiś rodzaj inteligencji poza zasięgiem człowieka (i nie do pojęcia, i nie do opanowania).

Jedna z prognoz zakłada „transfer” umysłu ludzkiego do komputera. Dzięki temu możliwości mózgu zostaną wielokrotnie poszerzone; ma to być forma elektronicznej nieśmiertelności. Dodajmy, że już dziś umysły wielu ludzi są w takim stopniu sprzężone z internetem, że bez podłączenia do sieci prawie nie potrafią funkcjonować. Dzięki osobliwości nastąpi lawinowa zmiana w technologii. Człowiek nie będzie musiał pracować, dzięki technicznej rewolucji problemy ludzkości zostaną ostatecznie rozwiązane. To, co wydawało się dotąd jedynie tematem fantastyki, staje się rzeczywistością na wyciągnięcie ręki.

Transhumanizm prognozuje jeszcze wiele innych wynalazków, takich jak np. całkowita eliminacja cierpienia dzięki postępom biotechnologii, czyli jakiś rodzaj „chemicznego” szczęścia. Być może powstaną hybrydy zwierzęco-ludzkie, które będą jakimś nowym rodzajem „osób”. Życie człowieka zostanie wydłużone dzięki wykorzystaniu inżynierii genetycznej, komórek macierzystych i nanotechnologii. Wszystko to doprowadzi do powstania „postczłowieka” – istoty zmodyfikowanej za pomocą najnowszych technologii.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • tomek
    16.06.2017 19:05
    Samo określenie ''sztuczna inteligencja'' trąci kiczem na kilometr. Dla chrześcijanina to naiwne zaklinanie rzeczywistości .Ale nawet dla myślącego agnostyka podejrzane powinno być doszukiwanie się świadomości w chmurze pędzących elektronów....
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama