Dobre złego początki

Czasami już tak bywa. Coś, co kiedyś dawało nam fory, dzisiaj jest raczej kulą u nogi. Geny, dzięki którym nasi bardzo dalecy przodkowie świetnie radzili sobie w zimnym i zmiennym klimacie Europy, dzisiaj są źródłem naszych problemów.

Reklama

Ewolucja polega na tym, że w konkretnych warunkach niektóre jednostki radzą sobie lepiej niż inne. Dlaczego? Bo mają cechy lepiej przystosowane do sytuacji, w której się znajdują, np. do panującego właśnie klimatu. To w praktyce oznacza, że ci lepiej przystosowani mają więcej potomstwa, a to potomstwo ma większe szanse przeżycia. Geny, które rodzicom pozwoliły lepiej żyć i mieć więcej dzieci, zostaną przekazane kolejnym pokoleniom. Te zaś będą miały większe szanse… o ile warunki, w których przyjdzie im żyć, nie zmienią się. To, co było dobre dla Homo sapiens w Afryce (np. ciemna skóra, nieotłuszczone ciało, długie kości), nie będzie dobre w nowych, leżących znacznie dalej na północ, europejskich siedliskach. Tu przetrwają ci, którzy będą mieć cechy dokładnie przeciwne.

Skóra

No to zacznijmy od koloru skóry. W Afryce nasi dalecy przodkowie mieli skórę czarną. To chroniło ich przed nadmiarem promieni słonecznych. Słońce jest bardzo ważnym czynnikiem przy produkcji witaminy D. Ale nadmiar promieni słonecznych może powodować powstawanie nowotworów. Ciemna skóra przepuszcza tyle promieni słonecznych, ile trzeba, by witamina D powstała, ale nie na tyle dużo, by wzrosło ryzyko zachorowania na raka. Ale gdy nasi dalecy przodkowie z Afryki przywędrowali do Europy, sytuacja się zmieniła. Tutaj promieni słonecznych jest mniej. Ci z ciemną skórą mieli niedobór witaminy D, która pełni ważną funkcję w tworzeniu systemu kostnego. Osoby z niedoborem witaminy D cierpią na krzywicę. Ale ci, których skóra była choć trochę jaśniejsza, byli w lepszej sytuacji. Ich bledsze potomstwo miało większe szanse na prawidłowo wykształcony system kostny. Tak genetycznie bielała nam skóra.

Tkanka tłuszczowa

Drugi przykład to dostępność pożywienia. Na afrykańskiej sawannie była ona w zasadzie nieograniczona. Życie w zimnych europejskich jaskiniach to jednak zupełnie inny świat. Cztery pory roku, z których tylko dwie można nazwać obfitymi w pożywienie, zaowocowały koniecznością magazynowania – najlepiej na sobie – uzyskanych nadwyżek. Takie zdolności do magazynowania nie były jednak czymś powszechnym. W Afryce nikt niczego nie musiał magazynować. W Europie ci, których ciała potrafiły nadmiar kalorii odłożyć w warstwie tkanki tłuszczowej, byli na wygranej pozycji. Ich szanse na przeżycie znacząco rosły. Dokładnie te same cechy w Afryce mogły być raczej kulą u nogi. Osoby, które tyły (magazynowały), były mniej mobilne, być może częściej chorowały. W Europie dzięki tej umiejętności przeżywały. Wystarczy, że potomstwo osobników „magazynujących” było dwukrotnie żywotniejsze od potomstwa „niemagazynujących”, by po kilku(nastu) tysiącach pokoleń przetrwali na danym terenie tylko potomkowie tych genetycznie odmiennych osobników.

Ewolucja nie ma celu, tylko skutki

Dzisiaj wolelibyśmy pozbyć się tych genów (tycie i bielenie skóry), które dały naszym europejskim przodkom fory. Przy zaistnieniu dziury ozonowej biała skóra nie stanowi właściwie żadnej ochrony przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym. Z kolei przy powszechnej całorocznej dostępności do wysokokalorycznego pożywienia nic innego nie przyprawia nas o otyłość bardziej niż nasze geny z epoki lodowcowej. Nie mamy jednak w tej kwestii nic do gadania. To spadek, który jest – i już. Możemy jedynie nauczyć się z nim jakoś żyć. W praktyce oznacza to wyrobienie w sobie pewnych odruchów. Na przykład takiego, by używać kremów z filtrami, gdy idziemy na spacer w słoneczny dzień. Albo takiego, by ograniczać liczbę przyjmowanych kalorii, a gdy już sobie pofolgujemy – spróbować je spalić w czasie aktywności fizycznej. Te geny, które kiedyś były genami zwycięzców, a dzisiaj są raczej genami słabeuszy, opuszczą nas dokładnie w tym samym procesie selekcji, w którym się wzmocniły. To nie będzie jednak proces szybki.

Kolor skóry, kwestia otyłości… A co ze wspomnianymi długimi kośćmi? Tym tematem zajmują się naukowcy z Uniwersytetu Stanforda i z Harvardu, badający konkretny wariant białka zwanego GDF5. Afrykanie bardzo rzadko posiadają ów wariant tego białka. Za to u nas, w Europie, ma go co drugi z nas. Okazuje się, że pomógł on naszym przodkom przetrwać lodowcowy klimat, ale dziś to właśnie on ponaddwukrotnie zwiększa u nas ryzyko artretyzmu.

Jak to możliwe?

Jak długość kości ma się do przetrwania w zimnym europejskim środowisku? Okazuje się, że nie tylko o kości chodzi, ale także o budowę stawów. Długie kości (wysoka sylwetka) w Afryce były pożądane. Tam liczyło się szybkie bieganie. Do dziś biegi na zawodach lekkoatletycznych wygrywają przeważnie Afrykanie. W lodowatej Europie jednak inna sylwetka dawała fory. Bardziej krępa postura według naukowców chroniła nosicieli wariantu GDF5 przed (nieuniknionymi w nowym, mroźnym i śliskim środowisku jaskiń) złamaniami i urazami, zwłaszcza kończyn. Po wtóre zaś, krępą sylwetkę znacznie łatwiej uchronić przed chłodem, człowiek znacznie wolniej się wtedy wyziębia. Selekcja zatem była silna. Tyle tylko, że dzisiaj nie żyjemy w zimnych jaskiniach, ale w ogrzewanych budynkach. I znowu to, co wtedy czyniło z nas gigantów, dzisiaj zwiększa prawdopodobieństwo choroby.

Zatem nasi przodkowie, by przetrwać w Europie… musieli zmaleć – i wyraźnie zmaleli. Europejczycy są statystycznie znacznie niżsi niż Afrykanie. Zresztą ta reguła nie dotyczy tylko człowieka. Pod koniec XIX w. amerykański zoolog Joel Asaph Allen zaobserwował, że jeśli dwa blisko spokrewnione gatunki zwierząt zamieszkują diametralnie różne szerokości geograficzne, to w szerokościach bliższych równikowi ich kończyny będą dłuższe. Ta reguła stosuje się do wszystkich zwierząt stałocieplnych. Także do człowieka. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Gość
    12.09.2017 09:32
    Selekcja naturalna, jako mechanizm odrzucania, w obrębie gatunku, osobników nieprzystosowanych do środowiska, to jeszcze nie ewolucja. Według bowiem darwino-pochodnych teorii, z człowieka może się kiedyś w końcu narodzić małpa.... Dlatego warto sobie uświadomić konsekwencje głoszonych idei i te rodzące absurdalne wnioski - odrzucać. Metodą selekcji...
  • Gość1212
    15.09.2017 15:18
    Nie powinno się mylić ewolucji od adaptacji. Ale to powszechne pomylenie, jak uchodźców z migrantami. Na szczęście ten krótki tekst prostuje pogląd na człowieka, przywracając mu jednocześnie godność: "A wreszcie rzekł Bóg: <<Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam.>>". Boże, co za ulga!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama