Tam jest woda?

Kilka miesięcy temu świat – nie tylko nauki – żył odkryciem bardzo dziwnego układu planetarnego Trappist. Dzisiaj naukowcy znajdują pierwsze dowody na to, że na planetach tego układu może znajdować się woda.

Reklama

Takie informacje mogą nudzić, bo o wodzie w kosmosie mówi się co i rusz. A i woda nie jest we Wszech­świecie niczym ekskluzywnym. Jest – w różnych postaciach – na wielu globach i naszego Układu Słonecznego. Czym innym jest jednak dowiedzieć się, że znajduje się na Marsie czy na niektórych księżycach Jowisza i Saturna, a czym innym znaleźć poszlaki, że jest obecna na obcych planetach, które znajdują się wiele lat świetlnych od nas. Do niedawna zachwycaliśmy się tym, że potrafimy planety krążące wokół innych niż Słońce gwiazd wykrywać. Kolejnym krokiem było znajdowanie planet małych, takich jak Ziemia. Czyżbyśmy wchodzili w tę fazę badań, w której na pozasłonecznych planetach będziemy badali atmo- sfery i skład?

Badanie atmosfery

Układ planetarny Trappist składa się z maleńkiej gwiazdy, wokół której krąży siedem planet bardzo podobnych do Ziemi. Znajduje się on 40 lat świetlnych od nas. Czy to dużo? Jak na kosmos bardzo, bardzo blisko. Choć trzeba jasno powiedzieć, że nawet w bardzo dalekiej przyszłości nie uda nam się do niego dolecieć. Gdyby Droga Mleczna była wielkości Stadionu Narodowego w Warszawie, nowo odkryty układ planetarny i Ziemia byłyby w odległości zaledwie 10 centymetrów. Mało? Niby tak, ale z drugiej strony w tej samej skali cały Układ Słoneczny miałby średnicę tysięcznych części milimetra. Byłby o kilkadziesiąt razy mniejszy niż średnica ludzkiego włosa. Gdy na sprawę spojrzeć z tej perspektywy, odległość do nowych planet jest ogromna. Z pomiarów i obserwacji układu Trappist wynika, że w jego układzie znajduje się siedem planet skalistych, czyli takich jak Ziemia, Wenus czy Mars. Wiemy też, że krążą one wokół swojej gwiazdy w niewielkich odległościach. To wcale nie musi oznaczać, że panuje na nich piekielna spiekota. Gwiazda Trappist jest czerwonym karłem i nie przypomina naszego Słońca. Jest od niego wielokrotnie mniejsza. Czerwone karły to maleńkie gwiazdy, które świecą tak słabo, że na próżno ich szukać gołym okiem na nocnym niebie. Chociaż to one są najliczniejszą grupą gwiazd w Drodze Mlecznej. W naszej galaktyce 80 proc. gwiazd to właśnie czerwone karły. Gdyby którakolwiek z naszych planet krążyła tak blisko powierzchni Słońca, jak krążą planety wokół gwiazdy Trappist, byłaby spalona na pył. Ale czerwone karły nie świecą tak jasno. A to oznacza, że przynajmniej na niektórych z tych planet może istnieć ciekła woda. Ale czy na pewno istnieje? Całkowitej pewności nigdy nie będziemy mieli, ale z badań, jakie przeprowadzili naukowcy, korzystając z danych z orbitalnego Teleskopu Hubble’a, wynika, że woda jest na przynajmniej 5 z 7 planet. Pisząc woda, badacze mają na myśli parę wodną w atmosferze tych globów.

Drogi w mieście

Jak bada się otoczenie planet, które znajdują się kilkadziesiąt lat świetlnych od nas? Astronomowie z obserwatoriów genewskich, korzystając ze spektrometru zainstalowanego na teleskopie Hubble’a, przeanalizowali promieniowanie ultrafioletowe, które odbija się od powierzchni obserwowanych planet. Dokładna analiza promieni UV może wykazać uciekający z atmosfery planet wodór. W przypadku ziemskiej atmosfery jest to dowód na to, że promienie UV rozbiły cząsteczkę atmosferycznej wody na tlen i wodór. Tlen w atmosferze zostaje, wodór, jako bardzo lekki, ucieka w przestrzeń kosmiczną. Jeżeli tak jest i na planetach systemu Trappist, jest to dowód na to, że w tamtych atmosferach jest para wodna. Z siedmiu globów na trzech wody może być bardzo dużo, na pozostałych dwóch najpewniej zostały jej resztki. O pozostałych na razie nic nie wiadomo.

Co to odkrycie oznacza w praktyce? Planety, o których mowa, są małe, a więc mają skalistą powierzchnię. Wiemy też, że mają atmosfery, a w nich znajduje się woda. Ale to nie musi oznaczać, że na planach są zbiorniki wody płynnej. Nawet jeżeli są, nie musi to znaczyć, że są one pełne życia. Gwiazda, wokół której krążą planety, nie jest stabilna. A to znaczy, że wysyła w przestrzeń błyski, a ilość energii, którą produkuje, nie jest stała. W takich warunkach dość trudno o rozwój i utrzymanie życia, bo to, żeby powstać i funkcjonować, potrzebuje stabilizacji. I to trwającej miliony lat. To kolejny warunek. Orbity planet i księżyców, na których ma zaistnieć życie, muszą być uregulowane i stabilne. No i temperatura. Kolejna ważna sprawa. Nie może być ani za ciepło, ani za zimno. W pierwszym wypadku woda odparuje, w drugim zamarznie. A musi być w stanie ciekłym. Po co? Bo jest rozpuszczalnikiem. W wodzie rozpuszczają się substancje odżywcze, które muszą zostać dostarczone do wnętrza komórki, ale też substancje, które z wnętrza komórki powinny zostać usunięte. Woda dla żywej komórki jest tym, czym system dróg dla dużego miasta. Czy na nowo odkrytych planetach są spełnione warunki konieczne do powstania życia? Niektóre mogą być spełnione. Ale pewności co do tego nie mamy żadnej. I jeszcze długo mieć nie będziemy. O ile kiedykolwiek…•

„Sonda 2”, niedziela 24 września godz. 16.25.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama