Presja

Słyszałem – chyba w pociągu – rozmowę dwóch ojców, z których jeden skarżył się, że musi dziecku kupić iPhona za kilka tysięcy złotych. Dzieciak był jedynym w klasie bez telefonu w cenie używanego samochodu. Szczerze – nie wierzę w to. Ale coś jest na rzeczy.

Reklama

Gdyby nie konsumpcja, nowe technologie nie rozwijałyby się tak szybko. A może w ogóle by się nie rozwijały... Ten, kto wymyśla, musi na tym zarobić. Być może tworzy po to, żeby zarobić. Ale nawet gdyby to nie pieniądze były główną motywacją do działania, bez nich nie byłoby komercjalizacji, zaś bez niej – powszechności. Świat jest pełen pomysłów, ale tylko niektóre przebijają się do naszych kieszeni, domów czy samochodów. Co się dzieje z resztą? Albo przepadają, albo czekają na swoją kolej. Tak czy inaczej, rozwój napędza sprzedaż. Ci, którzy sprzedają, doskonale o tym wiedzą. Dlatego zanim wypuszczą coś na rynek, najpierw długo pracują nad pożądaniem. Nie swoim – rzecz jasna – tylko przyszłych klientów. Odpowiedzieć na istniejące zapotrzebowanie jest trudno. Znacznie łatwiej to zapotrzebowanie wymyślić, przekonać do niego, a potem po prostu (sprze)dać rozwiązanie.

Nie wierzę w to, żeby wszystkie dzieci w klasie (jakiejkolwiek klasie) miały telefony za kilka tysięcy złotych. Wiem natomiast, o czym rozmawiali dwaj panowie w pociągu. Moje dzieci dostały telefony jako jedne z ostatnich w klasie. I dostały „zwykłe” telefony na guziki. Nie były zachwycone. Niezbyt wyszukany smartfon przyszedł dużo później. Czy te urządzenia były im potrzebne? Moim zdaniem nie. Czy mogłem im ich odmówić? A powinienem? Presja rówieśników to potężna siła. Nie twierdzę, że trzeba jej ulegać, lecz czy mamy prawo wymagać od naszych pociech, by zawsze się z nią mierzyły?

Gdy jedno z moich dzieci zostało wyrzucone przez kolegę z klasy z facebookowej grupy, było autentycznie załamane. Abstrakcja? No, nie wiem. A może to uczucie podobne do tego, które miałem, gdy przed meczem w piłkę nikt mnie nie wybrał do swojej drużyny? A może podobne do tego, gdy grając na obronie, ktoś mnie niesłusznie posądził o przepuszczenie piłki i wyrzucił z boiska? Nie potrafię w pełni wczuć się w sytuację dziecka. Nikt z nas, dorosłych, tego nie potrafi. Świat się zmienia i choć może cele się nie zmieniają, na pewno przekształcają się narzędzia do osiągnięcia tych celów. Czy dobrym wyjściem jest pozbawianie dziecka niektórych z nich? To pytanie, które stawia sobie wielu rodziców. Tak samo jak kwestię tego, kiedy dziecku pozwolić na samodzielną pracę przy komputerze, na założenie profilu na którejś z platform społecznościowych. Minimalizm może skrzywdzić. Zanim dziecko dojrzeje, żeby go zrozumieć, rówieśnicy zadbają o to, by miało zachwiane poczucie swojej wartości. Maksymalizm jest być może jeszcze gorszy. Nie nauczy młodego człowieka pracy i szacunku. Co robić? Szukać środka i wychowywać tak, by nasze dzieci nie były narażone na trudną do wytrzymania presję.

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama